Popularne „kieszonki” są plagą każdego, dużego miasta. Chwila nieuwagi w komunikacji miejskiej albo na targowisku i „pyk”. Wszystkie nasze dokumenty przechodzą w ciągu kilku minut przez rząd obcych i pazernych rąk. Wykrywalność takich kradzieży jest dramatycznie niska. Wynika to z faktu, że doliniarzom często bliżej do iluzjonistów niż pospolitych złodziei. Wykorzystują rekwizyty, metody manipulacji naszą uwagą oraz niezwykłą, mrówczą organizację pracy. Nie bez powodu była to zawsze złodziejska elita. Chociażby dlatego warto bliżej przyjrzeć się ich metodom pracy.


1. Pan nikt

Kieszonkowcy wtapiają się w tłum. Starają się być przysłowiowo „podobni z twarzy do nikogo”. Młodzi, starzy (na przykład 74 lata), dzieci, kobiety w ciąży albo z wózkiem, a nawet elegancko ubrani biznesmeni z teczkami. Naszą uwagę powinny zwrócić osoby bez krępującego ruchu bagażu oraz osoby z przewieszonymi przez rękę płaszczem lub kurtką (ułatwia to niepostrzeżone sięganie do naszych kieszeni).

2. Zespół

„Robienie kieszonek” to sport zespołowy. Złodzieje najczęściej działają w zespołach 3-4 osobowych. „Tycer” odwraca uwagę, „Robotnik” okrada ofiarę. A w tym czasie „Pomocnik” osłania całą akcję i przejmuje skradziony towar od „Robotnika” i znika po cichu z miejsca zdarzenia. W sytuacji kiedy dojdzie do wykrycia kradzieży „Tycer” i „Robotnik” ucieka natychmiast, a skradziony towar znajduje się u… „Pomocnika”. Nawet jeżeli złapiemy „Tycera” albo „Robotnika” to nie jesteśmy w stanie niczego udowodnić.

3. Okazja

Idealny moment do ataku to wąskie przejścia, kolejki oraz wszelkie momenty kiedy dochodzi do wzmożonego ruchu na małym obszarze. Na przykład wsiadanie do autobusu, szukanie przedziałów w pociągu itd. W takich okolicznościach bardzo łatwo przypadkiem kogoś „potrącić” albo „otrzeć się” nurkując przy okazji ręką w czyjeś kieszeni.

4. Ofiary

Najczęstszą ofiarą są mężczyźni trzymający portfele w tylnej kieszeni spodni oraz kobiety z torebkami przewieszonymi przez ramię.

5. Manipulacja uwagą

Jedynym ograniczeniem jest wyobraźnia. Klasyczne (i wiecznie skuteczne) „jeden popycha, drugi kradnie, trzeci znika z łupem” to tylko jeden z wariantów. Do tego dochodzi udawanie niepełnosprawnego (np. niewidomego), ataku epilepsji, zagubionego turysty, propozycja wróżenia albo pokazu ulicznego sztukmistrza. Poza tym jest jeszcze cała gama innych trików. „Przypadkowe” poplamienie ubrania ofiary, wybicie szyby, niefortunne potknięcie się i wiele innych. Poniżej video byłego zawodowego kieszonkowca, który pokazuje jak łatwo manipulować nasza uwagą:

YouTube Preview Image

6. Recykling

Nic się nie marnuje. Pieniądze są zabierane, dokumenty wykorzystywane, a klucze mogą być wykorzystane podczas „czystego włamania” do domu ofiary. Często zajmują się tym już inne, wyspecjalizowane grupy.

7. Metody działania

a) „uwaga, złodzieje” – jest to metoda bardziej „wywiadowcza” niż kradzieży. Po takim okrzyku podstawiona osoba zaczyna uciekać. Każdy odruchowo sięga do miejsca gdzie trzyma portfel. Poza wskazaniem tego miejsca prawdziwemu złodziejowi, obniża też naszą czujność – „no przecież złodziej był i uciekł to już go nie będzie”.

b) „sztuczny tłok” – popychając, dotykając, ocierając się co jakiś czas obok ofiary usypia się jej czujność. Znajomy jechał kiedyś w tramwaju obok człowieka wiozącego karnisz. Co chwilę był szturchany tym karniszem aż przestał zwracać na to uwagę. Kiedy wysiadł, okazało się, że stracił portfel.

c) „na kosę”/ „na chirurga” – portfel kradnie się poprzez rozcięcie (najczęściej skalpelem) kieszeni, torebki albo siatki.

d) „na parawan” – wspomniana już wcześniej metoda. Przewieszona kurtka/płaszcz pozwala na swobodniejsze działanie złodzieja.

e) i wiele wiele innych.

Jako ciekawostka. Jak myślicie, jaka jest odpowiedzialność karna za kradzież kieszonkową? Na odpowiedzi czekam w komentarzach 🙂 . To tyle na dzisiaj. W kolejnych tekstach będzie o tym jak skutecznie się chronić przed kieszonkami i gdzie zastrzec nasz dowód osobisty w przypadku jego utraty.