Miałem dzisiaj ogromną przyjemność gościć na zacnym wydarzeniu pod nazwą „Pogaduchy blogerów”. Cykliczny event, gdzie w doskonałym towarzystwie i dzięki uprzejmości sponsorów (podziękowania dla Tesco, karny sami wiecie co dla Frugo za robienie z ludzi idiotów), była okazja trochę poszerzyć horyzonty. W ciągu dnia kilkukrotnie pojawiał się temat spożywania alkoholu w miejscach publicznych. Szczególnie przebijały się dwa, całkiem ciekawe zagadnienia.

Legalność spożywania tak zwanych radlerów (piwo zmieszane z lemoniadą) w miejscach publicznych i bezsilność Policji/Straży Miejskiej, kiedy nie przyłapano nas na gorącym uczynku.

Jak przystało na pogromcę mitów tych małych jak i dużych (bzdurę o kaszlu przy zawale, dzięki Waszej pomocy powoli udaje się wykorzenić) postanowiłem zerknąć kryzysowym okiem. Dla porządku, posługuję się ustawą o wychowaniu w trzeźwości.

Zaczniemy od radlerów. Mit twierdzi, że:

W miejscach publicznych można pić alkohol, ponieważ zawiera mniej niż 2,5% (w innej wersji 3%) alkoholu.

Jest to szczególnie ciekawy potworek, bo w jednym zdaniu mamy aż dwie bzdury.

Bzdura pierwsza

Nie ma czegoś takiego jak zakaz picia alkoholu w miejscu publicznym. Tadam! W ustawie o wychowaniu w trzeźwości jest to jasno określone.

1. Zabrania się (…) spożywania napojów alkoholowych:
1) na terenie szkół oraz innych zakładów i placówek oświatowo-wychowawczych, opiekuńczych i domów studenckich,
2) na terenie zakładów pracy oraz miejsc zbiorowego żywienia pracowników,
3) w miejscach i czasie masowych zgromadzeń,
4) w środkach i obiektach komunikacji publicznej,(….)

2 a. Zabrania się spożywania napojów alkoholowych na ulicach, placach i w parkach, z wyjątkiem miejsc przeznaczonych do ich spożycia na miejscu, w punktach sprzedaży tych napojów …

6. W innych niewymienionych miejscach, obiektach lub na określonych obszarach gminy, że względu na ich charakter, rada gminy może wprowadzić czasowy lub stały zakaz sprzedaży, podawania, spożywania oraz wnoszenia napojów alkoholowych.

Nigdzie nie ma określenia „miejsce publiczne”. Także jeżeli dostaniemy mandat za „picie w miejscu publicznym” powinniśmy go przyjąć z uśmiechem na ustach. A kolejnego dnia złożyć odwołanie z tytułu braku podstawy prawnej do jego wystawienia. z uśmiechem odmówić jego przyjęcia. Prawidłowo wystawiony mandat może być z tytułu:

Niestosowanie się do art …Ustawy…, lub spożywanie alkoholu w miejscu zabronionym Ustawą….

Jako przykład regulacji odnoszącej się do pkt. 6 uchwała wrocławskiej Rady Miasta:

1. Wprowadza się stały zakaz spożywania napojów alkoholowych w niżej wymienionych miejscach publicznych Wrocławia:

1) na obszarze wydzielonym ulicami : Reymonta, Pomorską, Dubois, Jagiełły, Podwale, Piłsudskiego, Zielińskiego, nasypem kolejowym, Pułaskiego, Mazowiecką, Placem Grunwaldzkim wraz z tymi ulicami i placami i zamkniętym od północy Kanałem Miejskim. Szczegółowe granice obszaru określa załącznik;

2) na pozostałym terenie miasta w parkach miejskich.

Bzdura druga

Zgodnie z ustawą, alkohol to „produkt przeznaczony do spożycia zawierający alkohol etylowy w stężeniu przekraczającym 0,5%”. Czyli radlery mające coś około 2-2,5% (niech ktoś mnie poprawi jeżeli się mylę) wpisują się jak najbardziej w definicje alkoholu.

Usiłowanie spożycia alkoholu

To teraz rozwiązanie odwiecznego dylematu. Czy służby mogą mi wlepić mandat jeżeli miałem otwarte piwko i tylko obok niego siedziałem?

Werble…

Tak. Mogą.

Po raz kolejny sięgamy do ustawy o wychowaniu w trzeźwości. A tam:

Art. 43 1. Kto spożywa napoje alkoholowe wbrew zakazom (…) podlega karze grzywny.
2. Usiłowanie wykroczenia określonego w ust. 1 jest karalne.

Żeby rozwiać wszystkie wątpliwości, w Kodeksie Karnym jest jasno określona definicja usiłowania:

Art. 13 § 1 Odpowiada za usiłowanie, kto w zamiarze popełnienia czynu zabronionego swoim zachowaniem bezpośrednio zmierza do jego dokonania, które jednak nie następuje.

Także sądzę, że sprawa jest już jasna.

Jeszcze taka ciekawostka. Wylewając piwo w miejscu publicznym podpadamy również pod Kodeks Wykroczeń. Możemy dostać mandat za zanieczyszczanie środowiska. Tak samo jeżeli wylejemy piwo do kosza, a ten okaże się nieszczelny.

Jak najlepiej ochronić się przed mandatu?

Popełniliśmy wykroczenie i możemy być za nie ukarani. Jednak warto pamiętać, że nie zawsze musi się to skończyć mandatem. Jest jeszcze taka instytucja jak pouczenie. W mundurach też (o dziwo) pracują ludzie. Jeżeli będziemy zwyczajnie uprzejmi, obiecamy usunięcie się i poprosimy o pouczenie, to mamy pewne szanse aby uniknąć mandatu. Na pewno większe, niż kiedy będziemy się arogancko powoływać się na paragrafy z for internetowych albo informację od kolegi z Facebooka.

Do stałych czytelników. Obiecuję, że to ostatni taki wpis „na gorąco”. Kolejne już będą zgodnie z zapowiedziami. Pobyt w szpitalu okiem bezpiecznika i kontynuacja fenomenalnego tematu Michała na temat podróży samolotem. Będzie mały konkurs, ale o tym niebawem.

Chcesz być na bieżąco? Dopisz się do subskrypcji!