W sieci istnieje portal Alkoholowe Liczydełko firmowany przez Państwową Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Jak czytamy na stronie:

„Skorzystaj z naszego liczydełka i sprawdź czy stężenie alkoholu we krwi nie przekracza dopuszczalnej normy!”

Szczerze mówią, jak to przeczytałem, to naszły mnie spore wątpliwości co do autentyczności. Bo jest to kolejna niebezpieczna strona, wzorująca się na różnej maści „alko aplikacjach”, w które wpisujemy informacje o której i co piliśmy, a ta nam mówi ile mamy promili.

Poniższy tekst jest mocno nacechowany ironią z tego też powodu należy go czytać z odpowiednim dystansem

No ale „nie uprzedzajmy faktów”. Odegrajmy sobie taką scenkę.

Zrobiłem dwie flaszki z kolegami na działce, następnego dnia rano muszę jechać na dworzec po żonę i dzieci, bo u teściowej byli. W mediach znów było o jakiś świrze co po pijaku jechał i zabił ciężarną kobietę oraz dwójkę jej dzieci. „Miśki z suszarkami” znów dostały piany na pyskach i będą trzepać każdego. Czy będę mógł prowadzić samochód czy może zadzwonić po szwagra?

Wchodzimy na alkoholowe liczydełko, no i wypełniamy informacje:

alko liczydełko 1

 

Płeć wiadomo, waga też raczej tak. No i alkohole, co i o której godzinie piłem… Całe szczęście, mam zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, dzięki temu mam przy sobie zawsze swój alko-notesik w którym dokładnie zapisuje wszystkie informacje.

22:04 – 50ml wódki 37%
22:07 – Rice IPA 6,4%
22:56 – Black rye IPA
23:40 – Ubot – 50ml wódki 37% + Piwo jasne pełne no-name, cholera wie ile procent bo lane z kija.

No to już wiem ile tego jest. To lecimy dalej. Rubryka „godzina”. No, to tutaj mam zagwozdkę. Godzina czego? Godzina kiedy zacząłem sączyć swoje piwko? Czy może godzina kiedy je skończyłem pić? Co jeżeli piłem jedno piwo przez godzinę albo półtorej? E tam, pewnie to nie ma żadnego wpływu na zawartość alkoholu we krwi.

No to mamy co wypiliśmy… Ale „przeca ja na działeczce byłech. To jak to, flachę samo jak zwierzęta? Bez zagrychy?” Gdzie tutaj goloneczkę wpisać 400 gram i chrzanik 50 gram? A kiełbaski, śledzik i chlebek? No ale prawda… Przecież to też nie ma żadnego wpływu na zawartość alkoholu we krwi.

Trochę tak mnie wątpliwości naszły. No bo „toć Zbyszek dwie gorzały może opędzlować a jeszcze jaskółkę zrobi i nawet Gibraltar powie, a ja to ledwo rowerem jadę”. Ale to też pewnie bzdury. Różnice fizjologiczne, też nie mają żadnego wpływu na metabolizm alkoholu. I można wszystkich jedną miarą mierzyć. No, chociaż jest rozróżnienie na kobiety i mężczyzny. Chociaż też to ma często złudne przełożenie.

No to dobrze. Wszystko wypełniłem i schodzę na oblicz…

Bez tytułu

Hurra!!! Jestem skrajnie trzeźwy o poranku! Czyli mogę wsiąść spokojnie za kółko. Tak dla pewności, jeszcze zrobię sobie zdjęcie całego testu. Jakby złapała mnie Policja i coś wyszło podczas dmuchania. W końcu portal firmuje PARPA, więc to nie może być ściema…

Co nie?

Ależ nie! Zakrzykną obrońcy na mój statyryczno-złośliwy felieton. Przecież tam jest jasno napisane! Nieco może najmniejszym drukiem ze wszystkich, ale jest!

Bez tytułu1To tylko do celów orientacyjnych i nie może być to pewnik!

Więc ja się pytam. Teraz już zupełnie serio

Po co tworzyć coś do celów orientacyjnych, skoro problem jest jak najbardziej konkretny i poważny. Zabawa w „alko liczydełka” wypada studentom na imprezach, a nie państwowej instytucji, która zajmuje się bardzo poważnym problemem. Może zamiast kolejnego bzdurnego serwisu, warto tłoczyć ludziom do głów:

„Nie wiesz czy możesz jechać? Przebadaj się na najbliższej komendzie!”

Dlaczego na komendzie? Bo tam najłatwiej znaleźć wartościowy alkomat. To co można kupić w sklepach za 500-600zł to imprezowe zabawki. Nic więcej. No ale o tym jeszcze kiedyś napiszę, jeżeli będziecie mieli ochotę.

Wracając jeszcze do ściema-liczydełka. Wartość dokonywanych tam pomiarów pokazał „Pieczarek”, użytkownik forum browar.biz:

Spróbujcie następującą konsumpcję: przez 8 godzin w równych odstępach 8 piw średniej mocy. Czyli bez strasznego pijaństwa. (..) A w liczydełku bodaj po 5 godzinie wychodzi zawartość alkoholu powyżej 4 promilli. Jak podano w objaśnieniach to śpiączka lub śmierć.

Powyższy wpis powstał z perspektywy osoby, która zawodowo zajmuje się zagadnieniem używania środków odurzających.

P.S.
W weekend będę miał okazję szkolić się z policjantami drogówki. Macie jakieś pytania którymi chcielibyście ich zagiąć? Chętnie zapytam i przekażę odpowiedź! Druga taka okazja może się nie pojawić 🙂 .