Temat bardzo ważny. Coraz częściej dochodzi do wypadku z udziałem karetek pogotowia jadących na sygnale. Może ten tekst, pokazujący jak wygląda świat oczami kierowcy karetki pozwoli na lepszą współpracę ze strony użytkowników dróg bez niebieskiego koguta.

Tutaj jest link do oryginalnego tekstu

Od czterech lat jeżdżę karetką. Raz jest to karetka reanimacyjna, raz wypadkowa. Teraz to się w zasadzie nazywa karetka specjalistyczna i karetka podstawowa, ale pozostanę przy starym nazewnictwie, bo jest bardziej zrozumiałe o co chodzi. Czasem zdarza się, że jestem potrzebny w sanitarnej, ale to inny temat.

Z doświadczenia tych lat i codziennych obserwacji postanowiłem napisać tekst, w którym poproszę Was o stosowanie się do pewnych prostych zasad i trybów kultury obowiązujących w ruchu drogowym. Moim nadrzędnym celem nie jest pouczanie kogokolwiek, ale wskazanie, że to może uratować życie.

Naprawdę to proste rzeczy, nic was nie kosztują. Pomyślcie, że do Was też mogę kiedyś jechać. I jak dojadę chociaż minutę za późno, to na przywrócenia krążenia będzie za późno, a jak się nawet to uda, to Wasz mózg będzie działał jak mózg ziemniaka. Przepraszam, że tak dobitnie piszę, ale taka jest prawda.

To co kierowcy wyrabiają i jak utrudniają życie kierowcom karetek, jest naprawdę bardzo dużym problemem. Nikt nie prowadzi na ten temat badań, ale gdyby to zrobiono, to mogłoby się okazać, że rocznie w skali roku można by uratować kilka tysięcy osób więcej.

Przy zatrzymaniu krążenia, ataku anafilaktycznym, dużych ranach liczy się każda sekunda, by zdążyć uratować życie. Poniżej zebrałem kilka zasad, których naprawdę warto się trzymać. Wysyłałem ten tekst do kilku mediów, ale nikt nie był zainteresowany. Dodałem więc na portal obywatelski licząc, że kogoś zainteresuje i może ktoś go polubi, poleci znajomym czy coś takiego. By dotarł do jak największej liczby ludzi. Ja niczego nie sprzedaję, nie handluję niczym, nie dostaję za to żadnego wynagrodzenia z tytułu praw autorskich ani nic z tych rzeczy. Zależy mi na swojej pracy i życiu ratowanych ludzi. Brzmi wielce poważnie, ale tak jest.

Po przydługim wstępie przejdę do rzeczy. Ale jeszcze dwa słowa wyjaśnienia. Napisałem na początku o dwóch rodzajach karetek (więcej o karetkach tutaj – przyp. Łukasz Stępień).

 Oto problemy jakie mamy przy dojazdach i jak nam możecie pomóc jako kierowcy.

  • Dochodzi do wypadku poza miastem. Wypadek jest za zakrętem. Oczywiście pas zatarasowany, bo postanowiliście się zatrzymać tak, jak jechaliście. Jak mamy do czynienia z taką sytuacją i widzicie przed wami wypadek, to postarajcie się zjechać jak najbliżej prawej strony, o ile jest, to na pobocze. Karetka oczywiście pojedzie sobie pod prąd, ale gdy droga jest przed zakrętem, to jest problem z widocznością. I wypadek przed nami wcale nie musi oznaczać, że przeciwny pas będzie pusty, po drodze są jeszcze drogi wlotowe, jakieś wyjazdy z posesji, stacji, barów. A więc nie stoimy jak krowy na środku pasa, tylko usuwamy się ile da, na pobocze.
  • Babcia poślizgnęła się na rynku i złamała nogę. Rynek jest duży, a zgłaszający mówi, że do wypadku doszło przy straganach z jajkami. Nie każdy z karetki wie, gdzie są te stragany. Wyjdzie więc przed ten rynek, na drogę dojazdową i pokierujcie karetkę. To wiele wysiłku nie wymaga, a jest lepsze niż stanie i patrzenie jak babcia wyje z bólu.
  • Do wypadku dochodzi w szczerym polu”, na jakiejś gminnej drodze. Oczywiście nikt nie zna współrzędnych, byśmy mogli sobie to wpisać w nawigację i sprawnie dojechać. I tu podobna prośba, jak poprzednio. Niech ktoś wyjedzie na główną drogę, w znane miejsce, takie, które można jakoś ustalić. Bo jak ktoś dzwoni, że traktor wpadł do rowu za Nowym, koło domu Staszaków, to naprawdę nie wiemy, gdzie to jest, ani jak tam trafić.

I zdarzenia w mieszkaniach/pracy

  • Wielu z was mieszka na strzeżonych osiedlach. Gdy osiedle jest strzeżone przez stróża, to pół biedy. Podniesie szlaban lub bramę. Gdy budki nie ma, a jest sam szlaban lub brama, to do tych „ustrojstw” można zainstalować pewien prosty wynalazek. Do systemu sterowania bramą/szlabanem montuje się czujnik, które reaguje na sygnał dźwiękowy karetki, gdy jest odpowiednio blisko i podnosi bramę. Zwróćcie uwagę, by wasz administrator coś takiego zainstalował. Zapewniam, że żaden złodziej tego nie wykorzysta, bo złodziej nie musi wjeżdżać samochodem, on przejdzie pod szlabanem, albo wjedzie za kimś. Karetka nie ma czasu na czekanie.

  • Kwietniki, zapory, jakieś słupki i inne podobne g…na. To jest najgorsze co może być. Kiedyś była taka praktyka, że zarządcy dawali do pogotowia klucze do podobnych rzeczy. Ale teraz są ich setki, więc mija się to z celem. Jeżeli ktoś u was w ten sposób blokuje drogi czy chodniki przed samochodami, to naprawdę lepiej jest to zrobić szlabanem z czujnikiem, niż betonowym kwietnikiem, które ominąć się nie da. Rozumiem, że na osiedlach brakuje miejsc parkingowych i nie będę nikogo pouczał jak ma parkować. Lepiej jednak jest jak już musicie zastawić śmietnik (najwyżej ich nie wywiozą), niż wjazd na chodnik prowadzący do bloku, pod który chce dojechać karetka. Nosze + torba + sprzęt, który nosimy to jest kilkadziesiąt kilo. Tego naprawdę nie sposób taszczyć z daleka, a przede wszystkim nie ma na to czasu.
  • Gdy w mieście na drodze, słyszycie za wami karetkę pędzącą na sygnale, to błagam, nie zatrzymujcie się!!! To nam nie pomaga, nie przejedziemy po waszym dachu. Zjedźcie na bok, jak się da to na krawężnik, na chodnik ? przepuśćcie nas robiąc nam miejsce, a nie tylko zatrzymując się. Gdy słyszycie sygnał karetki gdzieś z boku, w terenie z dużą liczbą skrzyżowań, to zachowajcie wzmożoną czujność.W gęsto zabudowanym terenie sygnał karetki odbija się od masy przeszkód i nie jest łatwo wyczuć, gdzie ta karetka jest i którędy wyjedzie.
  • Na klatkach schodowych ludzie często lubią trzymać jakieś rowery, meble, pierdoły. Klatki są wąskie, nosze z człowiekiem nie są z gumy. Jeżeli przejście jest mniejsze niż wymiar noszy, to nie przejdziemy z nimi z pacjentem, który ma zawał i wymaga pilnego udrożnienia tętnic. Weźcie sąsiada czy dwóch i udrożnijcie ten korytarz, zanim karetka przyjedzie. To samo tyczy się wieżowców z windami, gdy wezwanie jest na ósme piętro. Mamy kondycję, ale mamy też ciężki sprzęt i mało czasu.
  • Jak wezwaliście karetkę do kogoś w domu, kto dostał zawału, to niech się któryś ruszy na dół i trzyma windę. Bo tracenie czasu na czekanie na windę jest pozbawione sensu.
  • W dużych kompleksach biurowych, gdzie są setki, często jednoosobowych firm samo zgłoszenie, że tu i tu doszło do zawału do za mało. Idźcie na portiernię i powiedzcie portierowi, że to właśnie do waszej firmy przyjedzie karetka, to portier pokieruje. Naprawdę w dużych kompleksach firm, biur i hurtowni gdzie są setki różnych biur, i wszyscy się nie znają, naprawdę trudno jest nam znaleźć firmę typu ?PPHU MAJA import export”. Jeżeli stoicie na czerwonym przed przejściem dla pieszych i jesteście pierwsi, a z tyłu widzicie nadjeżdżającą karetkę, to ruszcie d…. Nikt nie każe wam wjechać na przejście z pełną prędkością. Wjedźcie powoli, potem zjedźcie trochę na chodnik i karetka przejedzie. Bo ona się nie śpieszy na obiad, tylko ratować życie.I ostatnia rzecz. Na zachodzie jest to popularny zwyczaj, u nas mało popularny.
  • Wielokrotnie widziałem jak kierowcy na zachodzie widząc karetkę wjeżdżają na środek skrzyżowania, ustawiają się tak, by ci z boku nie mogli przejechać i wtedy karetka może wjechać na skrzyżowanie pełną prędkością, bez rozglądania się czy coś nie wyjeżdża z boku. Bo my jesteśmy pojazdami uprzywilejowanymi, mamy pierwszeństwo, ale nie pierwszeństwo bezwarunkowe. Musi się rozglądać, musimy patrzeć czy inni nas widzą.
  • I już naprawdę na koniec. Myślcie, myślcie i jeszcze raz myślcie na drodze.

Warto przeczytać:

1.O ?rzetelności? w POLITYCE i ?usta usta? w karetce

2.Pięć powodów ?dlaczego nie udzielam pierwszej pomocy?

3.Improvise, Adapt, Overcome ? czyli jak hasło Marines ma przełożenie na nasze życie

4.?łapać złodzieja? ? realizowanie misji edukacyjnej przez stację TVN

5.Brudny Harry po Polsku ? Policjant straszył bronią w centrum Katowic