Przy niedzieli, Pani minister (czy może „ministra”?) Kudrycka podzieliła się z nami swoimi odkrywczymi spostrzeżeniami. Stwierdziła, że „poziom wyższych studiów jest zły”, „mamy za dużo humanistów, a za mało inżynierów” i „że trzeba coś zmienić”. Czuję się przytłoczony tak innowacyjnym przedstawieniem sprawy. Jeżeli takie tezy wygłasza profesor nauk prawnych po 5 latach sprawowania urzędu, to ja się nie dziwię, że Polska nauka jest w zapaści intelektualnej. Chociaż jest nadzieja. Postanowiono coś z tym zrobić. Kiedyś na pewno.

Nie chodzi mi tutaj jednak o pastwieniem się nad naszą elitą polityczną i pauperyzacją (mądre słowo, którego nauczył mnie pewien politolog – taki z nich pożytek 😉 ) dyplomu magistra, tylko o wypowiedź na temat jednego z kierunków, które kończyłem na Akademii Obrony Narodowej (pochwalimy się, nasz blog jest na liście lektur zalecanych przez Akademię Obrony Narodowej! :). Bezpieczeństwa Narodowego. Zacznę od cytatu z wywiadu z p. Kudrycką:

Obecnie można odnotować modę np. na studia z zakresu bezpieczeństwo narodowe lub wewnętrzne. Studenci marzą tam, by pracować w FBI albo być jak postacie z serialu „CSI: Kryminalne zagadki Miami”. Albo być detektywami w policji czy służbach specjalnych.

Istnieje jednak niebezpieczeństwo, że po ukończeniu takich studiów – a większość z nich jest prowadzona na uczelniach niepublicznych – absolwenci będą mieli problemy z pracą w wymarzonym zawodzie, a być może pozostanie im praca w roli ochroniarza.

Po raz kolejny trudno się nie zgodzić. Kierunek Bezpieczeństwo Narodowe, Bezpieczeństwo Wewnętrzne, Bezpieczeństwo Społeczne i wszelkiego rodzaju „bezpieczeństwa” stały się drugim „marketingiem i zarządzaniem”.

Lepem na studentów (czyt. klientów), którzy są gotów zapłacić za chwilę złudzenia, „że po ukończeniu tego można od razu być generałem, BORowcem albo GROMowcem?” – (że pozwolę sobie zacytować wypowiedz P. Skórnickiego, na fanpage Kryzysowo.pl)

seminarium_ccm979

Jako absolwent tego kierunku na (kiedyś) bardzo dobrej uczelni poczułem się wywołany do tablicy. Problemy z tym kierunkiem można zawrzeć w kilku punkach.

1. Błędne zrozumienie kierunku

Przyznam ze wstydem, że sam w tym względzie „wtopiłem”. Miałem zupełnie inne (idealistyczne) oczekiwania. Spodziewałem się praktycznego podejścia do zagadnień bezpieczeństwa państwa. W rzeczywistości te studia wyglądały w dużej mierze jak specjalizacja z politologii albo bezpieczeństwa międzynarodowego. Dodatkowo, część zajęć była zakrapiana ciężkostrawną wojskową tematyką (zupełnie zbędną nie-mundurowym). Standardy, jeżeli chodzi o kształcenie są absolutnie niedopracowane i niedostosowane do realnych potrzeb rynku.

2. Potrzeby rynku

Ktoś, kopiując ten kierunek z zagranicznych uczelni chyba nigdy nie zadał sobie pytania, „co ma taki absolwent wiedzieć/potrafić?”. Skończyło się na tym, że tworzymy kolejnych bezużytecznych politologów/ socjologów/ pedagogów, którzy wiedzą wszystko i nic. Głównym targetem takich studentów są służby mundurowe.

Tylko, że względem tych służb gdzie jest otwarta rekrutacja (Policja, ABW, Służba Więzienna, BOR itd) istnieje kilka niuansów, z których wiele osób sobie nie zdaje sprawy.

Zdecydowanie lepiej zacząć wcześniej pracę (aby liczył się staż), a dopiero później się kształcić kierunkowo. Wykształcenie przy naborze nie ma wielkiego wpływu. O wiele  bardziej wartościowe dla rozwoju zawodowego będą miały studia specjalistyczne (telekomunikacja, psychologia itd.), na które zapewne ukierunkują nas przełożeni (albo się sami ukierunkujemy z czasem).

Pomijam już fakt, że w służbach obecnie jest małe zapotrzebowanie na wykształcone osoby. Wszystkie stanowiska oficerskie są zajęte albo jest długa kolejka, aby je zająć. Oczywiście najlepszym wyjściem jest rodzinne wsparcie. Tyle, że wtedy nie potrzebujesz żadnych studiów.

Też uwielbiam ASG

 

Innym miejscem pracy są urzędy zarządzania kryzysowego/ związane z obroną cywilną. I cóż, kolejny ERROR. Jeżeli chodzi o wspomniane urzędy to kadrę mamy zapewnioną pewnie na najbliższe 30 lat (podobnie jak z kadrą z zakresu zarządzania i marketingu 🙂 ). Polska jest fenomenalnym krajem. Ponieważ o nasze bezpieczeństwo w sytuacjach kryzysowych dbają emerytowani artylerzyści, czołgiści i specjaliści od moździerzy. Generalnie osoby, których dobrze definiuje określenie „lepiej mówią po rosyjsku niż po angielsku”. Jakie to ma przełożenie na nasze bezpieczeństwo? To już zupełnie inny temat.

Pozostaje prywatny sektor bezpieczeństwa. Tak jest, sektor prywatny, o którym pani Kudrycka wypowiada się, (co jest zrozumiałe) z taką pogardą. Tylko, że pojawia się problem. Studenci nie są w żaden sposób przystosowani do pracy w sektorze prywatnym. Wiedza, którą mogliby wykorzystać (zarządzanie ryzykiem, teoria bezpieczeństwa itd) nie jest im przekazywana albo jest przestarzała. A wynika to z braku kadry.

3. Brak kadry

Tak jak wspomniałem, tematem zarządzania kryzysowego i bezpieczeństwa zajmują się najczęściej byli artylerzyści, czołgiści albo specjaliści od moździerzy. Przekłada się to na tragiczny poziom wykładanych przedmiotów. Wielu z tych wykładowców zatrzymało się na etapie Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej i wszelkie nowinki technologiczne postrzegane są, jako „głupawe wymysły jajogłowych”.

Bywa też, że za „speców od bezpieczeństwa” uważa się były policjantów/ SB-ków. Ktoś, kto całe życie łapał przestępców nie ma zielonego pojęcia o czymś takim jak zarządzanie ryzykiem, rekrutacja pracowników czy bezpieczeństwo informacji. On zna się na łapaniu przestępców i to z wykorzystaniem narzędzi policyjnych. A mianuje się go „specjalistą od bezpieczeństwa publicznego”. Przykładem takiej „bieda kadry” są telewizyjni specjaliści od bezpieczeństwa. Osoby, które mogą coś wnieść w temat można policzyć na palcach ręki pijanego drwala. Brak kadry przekłada się na brak badań i w efekcie brak wiedzy.

beznareh1

Jestę szeryfem

4. Brak wiedzy

To najpoważniejszy problem, jeżeli chodzi o tematykę bezpieczeństwa. Mam tutaj na myśli nie tylko studia o tym kierunku (gdzie takie badania powinny być prowadzone), ale całą tematykę „security & safety”. Skoro nie mamy odpowiedniej kadry, to nie ma kto prowadzić badań naukowych. Jak nie ma komu prowadzić badań naukowych, to nie mamy wiarygodnej wiedzy. Nie mając wiarygodnej wiedzy, nie mamy żadnych wiarygodnych publikacji. Skoro nie ma wiarygodnych publikacji, to skąd mają czerpać wiedzę młodzi, cywilni adepci „bezpieki”?

Ja w swoich pracach (jak i podczas publikacji na blogu) korzystam z zagranicznych publikacji. Poza Szczytnem trudno znaleźć jakiś ośrodek, który zajmuje się tematem bezpieczeństwa na innym poziomie niż strategiczny (o ironio, poziom strategiczny najłatwiej badać, bo jest czysto teoretyczny). Tutaj duży ukłon z mojej strony dla dr. Jerzego Podlewskiego. Osoby, która stara się wiedzę z zakresu zarządzania ryzykiem krzewić wśród szarego ludu 😉 .

Wnioski

Powyżej opisałem problemy z tematem kształcenia na kierunku Bezpieczeństwa Narodowego. Czy jednak taki student musi być skazany na przysłowiową „karierę w gastronomii”?

Na równym poziomie, co socjolog, psycholog, politolog i dziennikarz. Wszystko zależy od tego czy ma pomysł na siebie. Myślę, że ja sam jestem dobrym przykładem, że osoba z takim wykształceniem nie musi skończy za barem w knajpie. Mimo, że kiedy ja kończyłem studia jeszcze, nie było takiego „boomu” na ten kierunek (obecnie Bezpieczeństwo Narodowe jest nawet na jednym z AWF-ów, nie wspominając o gigantycznej ilości szkół prywatnych), to i tak nie byłem w uprzywilejowanej pozycji.

Po studiach w Warszawie wróciłem do (tak naprawdę prowincjonalnego pod względami zawodowymi) Wrocławia. Gdyby nie to, że idąc na studia miałem pomysł na siebie (bezpieczeństwo biznesu i szkolenia), i że w trakcie studiów nieustannie szedłem w tym kierunku (moje prace, udział w kołach naukowych itd.) skończyłbym pewnie tam gdzie większość magistrów, pracując w przypadkowych miejscach. A zamiast tego, pracuje w dziale bezpieczeństwa w jednej z amerykańskich korporacji. P

Żyjemy w takiej, a nie innej rzeczywistości. Możemy narzekać na jakość kształcenia i poziom wykładowców. Wielkiego wpływu na to nie mamy. Pozostaje nam tak dostosować się do rzeczywistości, aby wyciągnąć co najlepsze. A w zaradności i kombinatorstwie mamy wielopokoleniowe doświadczenia 😉 .

Chcesz dostawać informacje o nowych artykułach? Dopisz się do newslettera!


 

Warto przeczytać:

1. Biuro Dekektywistyczno – PRowe

2. 5 mitów na temat resuscytacji (reanimacji)

3. Krótka historia o tym, jak próbowałem wezwać Policję – odpowiedź od rzecznika prasowego KWP we Wrocławiu

4. Pięć powodów ‚dlaczego nie udzielam pierwszej pomocy’

5. O ‚rzetelności’ w POLITYCE i ‚usta usta’ w karetce