Wokół tematu Canarinios narosło mnóstwo mitów i niedopowiedzeń. Myślę, że ostatnia nowelizacja prawna jest dobra okazją aby przyjrzeć się temu trochę bliżej.

Uważam, że jeżdżenie bez biletu komunikacją miejską jest zwyczajną kradzieżą i należy to tępić. Jednak jestem również zdania, że nie ma nic gorszego niż prawny debilizm którymi często nas obdarzają wybrańcy narodu.

No ale od początku

Jakie są uprawnienia kontrolera biletów.

Kim jest „Kanar” wie każdy. Co może, i z czego wynikają jego uprawnienia? Tego wie już znacznie mniej osób (podobnie jest z uprawnieniami policji ale to innym razem).

Wszelkie kwestie z tego zakresu są regulowane przez ustawę z dnia 15 listopada 1984 r. Prawo przewozowe (Dz. U. z 2000 r. Nr 50, poz. 601, z późn. zm.), a dokładnie z art. 33a. Całość do poczytania dla zainteresowanych a poniżej w telegraficznym skrócie:

  • Kontrola dokumentów przewozu osób i bagażu (czyt. sprawdzać bilety).
  • Gdy nie mamy biletów pobranie należności za przewóz wraz z opłatą dodatkową (czyt. kara + cena biletu)  lub wystawić wezwanie do zapłaty tych należności.
  • Ma prawo zażądać okazania dokumentu tożsamości a gdy grzecznie odmówimy może zwrócić się do f-sza Policji albo innych organów porządkowych.

No i wsio. Tyle z jego uprawnień. Czasami moi znajomi spotykali się z sytuacją, że Canarinios blokował wyjście gapowicza poprzez zatarasowanie drzwi albo współpracę z kierowcą. No cóż. Do takich praktyk odnosi się decyzja Naczelnego Sądu Administracyjnego w wyroku z dnia 19 stycznia 2005rsygn. akt OSK 790/04.
Cytując za wiki:

Postanowienie regulaminu przewozu osób i bagażu upoważniające kontrolera do udaremnienia próby opuszczenia pojazdu pasażerowi, który to kontroler nie jest ani funkcjonariuszem Policji, ani innym organem porządkowym, mającym ustawowe prawo do zatrzymania podróżnego, narusza art. 41 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz art. 33a Prawa przewozowego;

W niektórych miastach umieszczono w regulaminie punkt umożliwiający kontrolerom zatrzymywanie gapowiczów w autobusach. Jednak ś.p. Janusz Kochanowski, rzecznik praw obywatelskich podjął interwencję w tej sprawie i wszystkie takie kwiatki zostały wykreślone.

Reasumując. Kontroler biletów może nam, za przeproszeniem, naskoczyć.

Do pierwszego marca. A co po nim?

Zmiany prawne po 1 marca.

Tutaj dochodzimy do nowego pomysłu posłów którzy znów chcą zrobić wszystkim „dobrze” i wprowadzają nowe zapisy do ustawy. Za prawniczym blogiem Olgierda Rudaka

zgodnie ze znowelizowanym art. 33a prawa przewozowego osoba upoważniona do sprawdzania biletów będzie mogła ująć podróżnego, który jedzie bez biletu i nie okazuje dokumentu stwierdzającego tożsamość i niezwłocznie oddać go w ręce policji;

wykroczeniem będzie odmowa zapłacenia należności za przejazd bez biletu i okazania dokumentu kanarowi, a także pierzchnięcie przed przybyciem wezwanej policji (art. 87a-87b prawa przewozowego)

O ile druga część jest jeszcze zrozumiała o tyle pierwsza jest wspaniałym przykładem zjawiska które określam „debilizmem prawnym” . Dlaczego? Określenie „ujęcie podróżnego” jest delikatnie mówiąc mocno nieprecyzyjne i może być odczytywane jako nadanie podobnych uprawnień do takich jakimi dysponują państwowe służby jak policja.

Powołując się na wyżej wspomniany blog:

„ujęcie” to wprawdzie jeszcze nie „zatrzymanie”, ale równie daleko mu do „ujęcia obywatelskiego” z art. 243 par. 1 kpk — co ciekawe: żaden przepis nie przewiduje możliwości zaskarżenia zastosowania owego „ujęcia konduktorskiego”.

Mnie, jako,że nie jestem prawnikiem zainteresowała inna kwestia. Jak to ujęcie miałoby wyglądać. Fajnie dać komuś jakieś nowe uprawnienia (w końcu papier wszystko przyjmie) tylko pytanie czy będzie możliwość ich skutecznego egzekwowania. Abstrahując nawet od kwestii prawnych warto zwrócić uwagę na kwestie praktyczne.

Czy za jakiś czas tak będzie wyglądał strój służbowy kontrolera biletów?

Skąd taki biedny kontroler biletów na posiadać nie tylko umiejętności ale i również wiedzę na temat metod „ujmowania” osób?

Już sobie wyobrażam sobie tych wspaniałych kontrolerów w kevlarowych kamizelkach z tonfami którzy będą dumnie dokonywać ujęcia z rozwianym włosem i uśmiechem na ustach. Zastanawia mnie, kiedy do sądów wpłyną pierwsze pozwy.

O tym, że moje czarne wizje nie są bezpodstawne świadczą światłe wypowiedzi takich panów jak Bogusław Makowski z łódzkiego MPK w Łodzi gdzie Kontrolerzy przeszli niedawno szkolenia z samoobrony.

? Nie wyobrażam sobie, że kontroler zakuje kogoś w kajdanki. Za to przyduszenie czy chwycenie za rękę wchodzi już w grę ?

No tak. Przyduszanie po parugodzinnym kursie samoobrony to fantastyczny pomysł. Swoją drogą, jestem ciekaw jaki to był kurs samoobrony skoro uczyli na nim podduszania.

Jedyna nadzieja w tym, że sami kontrolerzy będą bardziej rozgarnięci niż ich przełożeni którzy mają takie samo pojęcie na temat pracy kontrolera biletów jak komendanci wojewódzcy na temat pracy policjanta prewencji

Na zakończenie

Ciekawym pomysłem aby uregulować problem bezpieczeństwa kontrolerów (bo, że jest to problem nikt nie ma wątpliwości)  zaproponował Kapral (który swoją drogą też publikuje na blogu).

„Lepiej niech pozwolą im się bronić. Kiedy odpierają atak na mienie autobusu i na nich samych niech mają uprawnienia f-usza publicznego”

Jak się chce , to można stworzyć coś sensownego. No i nie trzeba być do tego prawnikiem ani brać pensji 10k/m-c w sejmie za tworzenie bubli prawnych.

A jako taki smaczek na zakończenie, cytat z wcześniej wspomnianego bloga:

Brak możliwości skorzystania z kontroli sądowej w przypadku „ujęcia” gapowicza wydaje się sprzeczny z art. 41 ust. 2 konstytucji.

Pozostaje tylko czekać na rozwój wydarzeń. 🙂

Warto przeczytać:

1. Kontrowersyjne uprawnienia dla kontrolerów biletów ? komentarz specjalisty

2. Strach się bać. Jak niektóre samorzady obchodzą się z bezpieczeństwem naszych danych osobowych

3. Babciu, potrzebuje pieniędzy ? wyłudzenie ?na wnuczka?

Bibliografia + ciekawe link:

1. Czy każdy z nas może zatrzymać gapowicza?
2. http://olgierd.bblog.pl/
3. O kontrolerach na NSZZ Policjantów