Powoli cichnie sprawa małej Madzi. Nie jest to tekst o winie lub jej braku ze strony panśtwa W. Jest to artykuł o Panu ?detektywie Ostrowskim (nie mylić z Rutkowskim).

Śmierć dziewczynki zelektryzowała całą Polskę. Jednak ta sprawa wydobyła na światło dzienne zupełnie inne emocje i rzeczy niż incydenty, które dotychczas jednoczyły ludzi w obawie przed przestępcami. Kiedy na jaw wychodziły zbrodnie Fritzla, porwanie Natalii Kampusch, tragedia w Utoyi, szkolne strzelaniny, perfidne pedofilskie gwałty i cała masa innego haniebnego k?estwa ludzie zazwyczaj swój gniew, rozczarowanie i całą gamę emocji kierowali na sprawców.

W przypadku Madzi oraz jej rodziców rzecz ma się inaczej. Od kiedy na scenę wtargnął detektyw Ostrowski(nie mylić z Rutkowskim) tragedia sosnowieckiej rodziny przybrała formę teatrzyku medialnego aby po tygodniu obrócić się w przerzucanie się błotem przez firmę ex detektywa, policji, prokuratury, mediów. Jeden rzuca kupę a drugi niezręcznie odrzuca ją kolejnemu. Rozdmuchana medialnie sprawa zupełnie wyblakła w jej pierwotnym wymiarze: tragedii zwykłej rodziny. Matka, Ojciec oraz dziadkowie małej Madzi zeszli na drugi bok w słownych potyczkach między dziennikarzami, Ostrowskim(Nie mylić z Rutkowskim) oraz policją. Staram się zachować obiektywność ? jednak w obliczu braku dostępu do 100 % faktów, polegając na relacjach medialnych i rozmowach z paroma znajomymi znającymi sprawę ? nie wiem, czy będę w stanie zachować obiektywność.

Według badań zleconych przez TVN, 67% Polaków ocenia akcje Ostrowskiego(Nie mylić z Rutkowskim) pozytywnie. Powiem krótko: tego hochsztaplera, aferzystę i miernotę powinno się zamknąć zanim poczyni większe szkody. Nie mówię, że inne strony są bez winy, ale po kolei.

O zniknięciu Madzi dowiaduje się w dzień po tragedii ? sprawa już wtedy śmierdzi. Wszyscy to przyznają i nie ma powodu aby im nie wierzyć. To faktycznie nie było typowe uprowadzenie. Po paru dniach na scenie pojawia się nasz super detektyw. Nie koordynując i nie uzgadniając swoich działań z policją, wchodzi z buciorami swoich ?komandosów ? przebierańców? w życie rodziny dotkniętej tragedią. Następnie pojawia się pierwsza zagrywka medialna: publiczne przedstawienie portretu pamięciowego sprawcy. Porywacz wyglądał oczywiście jak 80% młodzieży zamieszkującej wielkie blokowiska. Jak pisałem w swoim poprzednim artykule ? portret pamięciowy musi być drobiazgowy i dokładny.

Twór pana detektywa mógł poczynić więcej szkód niż pożytku. Nie dość, że przypominał każdego a zarazem nikogo to jeszcze spowodował lawinę telefonów do grupy zajmującej się sprawą: Panie, widziałam tego porywacza. Oczywiście pani Krysiu, że pani widziała ? tak wygląda co trzeci człowiek na tym osiedlu. Ostrowski (nie mylić z Rutkowskim) oczywiście nie przedstawił twarzy sprawcy, to tak jakby dać komuś pistolet bez amunicji. Bezużyteczny świstek pokazany przed kamerami aby udowodnić, że coś się robi. Frapuje natomiast fakt ufności dla super detektywa. Rodzina przyjęła go do swojego domu w jak najlepszej wierze ? myśleli, że groźny pan, który w telewizji rozwiązał tyle spraw pomoże również im. Tym samym odrzucili pomoc policji, wręcz nie życzyli sobie jej obecności w domu. Nieufność wobec policji i przekonanie o jej nieudolności zmieszane z mitem super detektywa zaowocowało medialną szopką. Ostrowski(Nie mylić z Rutkowskim) przeprowadza następnie przed kamerami swoją osławioną rozmowę albo jak to nazwał ?grę operacyjną? z matką Madzi i ujawnia informacje o nieszczęśliwym wypadku. Zrobił rzecz absolutnie niedopuszczalną z wielu względów. Po pierwsze, obnażył tragedię, słabość, dołek psychiczny i intymność matki bez względu na jej winę. Pod płaszczykiem bezinteresownej pomocy, detektyw zrobił sobie darmową reklamę, która umieściła go przez kilka tygodni na pierwszych stronach ? nie prędko z nich zejdzie.

Co kierowało detektywem do podjęcia tej sprawy? Prawdopodobnie potrzebował rozgłosu, który zdążył przycichnąć po sprawie uprowadzenia przez jego biuro dziecka z Norwegii. Detektyw tą rozmową również pogwałcił wszelkie prawidła pracy operacyjnej. Przy przesłuchaniu świadków lub podejrzanych prokuratura, policja, sędziowie oraz opinia publiczna nie mogą być podatni na jakiekolwiek sugestie, którym z pewnością kobieta została poddana. Udostępnienie materiału podzieliło scenę na dwie części: jedni uważają, że matka jest winna a druga przeciwnie. Przy rozdmuchaniu tej sprawy, Ostrowski (nie mylić z Rutkowskim) po prostu utrudnia prowadzenie sprawy organom ścigania. Mam tutaj na myśli nie tylko prowadzenie czynności dochodzeniowych prokuratury ale chociażby sprawę pogrzebu, na który był przygotowany specjalny oddział Służby Więziennej i prewencja policji. W obliczu niebezpieczeństwa linczu czy zamieszek zrezygnowano w ogóle z obecności matki na pogrzebie swojego dziecka ? do czego ma absolutne prawo bez względu na swoją winę, oczywiście pozostała rodzina dziecka ma w tej kwestii również decydujący głos.

Czemu działania prokuratury były takie opieszałe w stosunku do poczynań detektywa? Być może prokuratura wystraszyła się tłumu dziennikarzy i nie chciała podejmować pochopnych działań, kiedy wszyscy jeszcze współczuli całej rodzinie i koncentrowali wysiłki na znalezieniu porywacza. Ostrowski (nie mylić z Rutkowskim) natomiast bezpardonowo wykorzystał kamery do swoich celów. Kiedy wyszło na jaw zatajenie prawdy przez Katarzynę W. Ostrowski (nie mylić z Rutkowskim) rozkręcił się na dobre. Organizował konferencje prasowe, udzielał się w mediach, nagrany przez niego materiał został przekazany do Super Expressu (który można posądzić o wszystko tylko nie o rzetelność dziennikarską). Zaczyna się powoli główny akt teatrzyku, w którym pierwsze skrzypce i scenariusz stara się dzierżyć detektyw w okularach marki rut-ban. Ostrowski (nie mylić z Rutkowskim) wysuwa pierwsze oskarżenia w kierunku policji: opieszałość, nieudolność, gapowatość . Przekaz jest jasny: koledzy jesteście do niczego, a ja jestem gość bo w parę dni taką sprawę rozwiązałem! Jednocześnie w wywiadach nie odcina się jednoznacznie od policji. Twierdzi, że jako były milicjant wciąż z nimi utrzymuje kontakty. To moi koledzy po fachu ? twierdzi ? pije z nimi wódkę, utrzymuje kontakty towarzyskie, informują mnie, gratulują.

Genialne medialne zagranie. Ostrowski (nie mylić z?) odcina się od sztabu policyjnego, wyzywając ich od gaciowych a nawiązuje relacje z prostymi funkcjonariuszami, z którymi przyjdzie mu się stykać na swojej drodze. Ostrowski po prostu stara się nawiązać kontakt ze wszystkimi stronami ? mediami, społeczeństwem i służbami. Buduje swój pozytywny wizerunek nadszarpnięty przez różne oskarżenia ? od kradzieży pieniędzy Olewników po udział w mafii paliwowej za co trafił do więzienia i  masę innych przewinień. Pokazywanie się w świcie przebranych za komandosów ochroniarzy jest elementem tego teatrzyku.

Ten komunikat mówi jasno: jestem groźnym gościem, nie zadzieraj ze mną, moi ludzie są uzbrojeni i ja ci nie popuszczę gnoju! Wszyscy ochroniarze i detektywi poniekąd tak się lansują. W myśl starego dowcipu, co ma ze sobą wspólnego ochroniarz i detektyw? Obydwaj chcieliby zostać policjantami. Pani Kolenda Zaleska próbowała zdemaskować ten tani teatrzyk, jednak swoim agresywnym zachowaniem tylko rozjuszyła byka. Ostrowski, obecny na scenie od 20 lat nie da sobie w kasze dmuchać. Miał swój program w TVNie, jest człowiekiem obytym w świecie, ma za sobą karierę poselską ? z pewnością wie jak sobie radzić w przypadku ataków dziennikarki.

Ostrowski swoją karierę zaczynał jako kierowca ZOMO. Następnie w latach transformacji założył swoją pierwszą agencję ochroniarską, aby skończyć jako właściciel agencji na Terenie Austrii i w Polsce. Jako iż odebrano mu polską licencje detektywa, prowadzi biuro doradcze, które zleca zadania biuru detektywistycznemu. Jednocześnie sam, nie posiadając uprawnień, jest na tyle bezczelny aby przed kamerami prowadzić działania. Po krótkiej karierze politycznej, min. Z ramienia Samoobrony, został zatrzymany przez ABW a prokuratura zarzuciła mu pranie pieniędzy i poświadczenie nieprawdy. Na dodatek, później sąd w Antwerpii skazał go na 1,5 roku więzienia za bezprawne zatrzymanie osoby. Nie jest tajemnicą, że biuro detektywa prowadzi często działania na granicy prawa lub je łamiąc.

Budowanie swojego wizerunku wychodzi mu nadzwyczaj dobrze. Konsekwentnie od lat trzyma się jednej linii: Z niezmienną wojskową fryzurą, wszechobecną bronią, otoczony facetami w przebraniu antyterrorystów, w przeciwsłonecznych okularach gra bezkompromisowego twardziela a jednocześnie detektywa przychylnego i bliskiego problemom zwykłych ludzi. I to działa!

Najlepiej pokazuje to wspomniane badanie zlecone przez TVN. Pokonanie rzecznika policji w potyczce słownej było dla niego bułką z masłem. Rutkowski przekrzyczał faceta, który jąkał się jak pryszczaty nastolatek. Komenda Policji wystawiając swoich rzeczników do wystąpień publicznych o takiej wadze powinna trochę pomyśleć. Tak jak Ostrowskiemu nie mogę zarzucić profesjonalizmu, tak Komendzie Głównej i dowództwu policji nie mogę zarzucić myślenia.
Ostrowski jest to jeden z elementów folkloru branży bezpieczeństwa. Chciałbym go traktować jako niegroźnego klauna. Coś tam sobie skrobie, pajacuje w TV i na tym koniec. Obawiam się, że po porwaniu dziecka w Norwegii i wejściem z buciorami w życie dotkniętej rodziny tragedią może zwiastować pewne destruktywne aspekty jego działalności. Detektyw nie tylko podważa skuteczność i zaufanie do policji. Po prostu ich obraża i deprecjonuje ich działania, przywłaszczając sobie sukces dla siebie. Niestety, policja nie jest niczemu winna. Śledztwo prowadziła prokuratura i to ona zlecała czynności dochodzeniowe i operacyjne funkcjonariuszom. Detektyw również naraził na niebezpieczeństwo rodzinę.

Wciągnął ich prywatną tragedię do przestrzeni publicznej i żonglował nią wedle swojego humoru. Zachował się nie jak detektyw, który dba o dobro i prywatność swoich klientów ale jak najgorszej maści papparazzi. Rutkowski stał się niewolnikiem swojego wizerunku ? wiecznie arogancki, zawadiacki, przekonany o swojej nieomylności. Jego zapewnienia o nieszczęśliwym wypadku mogą mieć poważne konsekwencje. Prawdopodobnie naobiecywał matce niewiadomo czego w zamian za przyznanie się.

Być może kupił od funkcjonariuszy policji cynk o podejrzewaniu matki. Tak czy siak, w medialnych sprawach każde potknięcie się może doprowadzić do katastrofy. Gdy detektyw orzeknie o czyjejś winie, może spowodować lincz. Takie potknięcia nasz detektyw oczywiście już zaliczał, chociażby w przypadku bezprawnego uprowadzenia polskiego dziecka z Norwegii. Ludzie zamiast wstąpić na drogę prawną i walczyć w granicach prawa o swoje racje wolą wynająć super detektywa, który w 3 dni rozwiąże sprawę jednocześnie wyciągając intymność ludzi na wierzch, gwałcąc prawo i robiąc wszystkim w okół dodatkowych problemów.

Ostatnia wpadka detektywa prowadzi do Berlina, gdzie jego ludzie ponoć próbowali dwukrotnie porwać 21 letnią polkę, Monikę G. Pracownicy biura zostali zatrzymani przez niemiecką policję i przesłuchani. Znając niemieckie zwyczaje, brak ostrej reakcji można tłumaczyć obecnością mediów na miejscu zdarzenia. Przypadek? Obawiam się, że nie. Ostrowskiemu od lat towarzyszą kamery w jego działaniach na granicy prawa. Prawdopodobnie, gdyby nie dziennikarze brukowca, niemiecka Polizei załatwiłaby sprawę po swojemu.
Jak widać, nie mamy do czynienia z zabawnym klaunem ale dosyć niebezpiecznym facetem. Dziwie się trochę, że policja  od razu nie wsadziła go do aresztu za utrudnianie czynności. Z drugiej strony, ciężko go ruszyć. Za Ostrowskim ciągnie się kupa oskarżeń i postępowań a on nieugięcie trwa na posterunku dyżurnego szeryfa Polski. W piastowaniu tej funkcji nie przeszkodziła mu nawet utrata licencji detektywa. Ostrowski stał się teraz detektywem z namaszczenia społecznego. Zwykli ludzie uwierzyli hochsztaplerowi a ja jestem bardzo ciekaw co z tego wyniknie. Zadaje sobie tylko pytanie, kiedy skończy się szarlatanerka uprawiana przez pseudo detektywa? Kiedy ludzie przestana mu w końcu ufać? Czy policyjne kajdanki a może prawdziwi gangsterzy zakończą jego karierę?

Warto przeczytać:

1.Apel kierowcy karetki ? lektura obowiązkowa

2.Zapamiętywanie sprawcy ? portrety pamięciowe

3.Kurs obrony przed atakiem nożem ? relacja

4.Nożyczki ratownicze NAR Trauma ? recenzja

5.5 mitów na temat resuscytacji (reanimacji)