Im jestem starszy, tym częściej dochodzę do takiej smutnej konstatacji, że ta ewolucja to trochę ściema. W tej całej teorii Darwina muszą być jakieś poważne luki, skoro gatunek ludzki (polski też) w takiej ilości wciąż dumnie stąpa po tej ziemi. A może to po prostu gatunek ludzki, obrośnięty w tłustą warstewkę dobrobytu zapomniał o czymś takim jak instynkt samozachowawczy?

Na każdy wypadek samochodowy przypadają dwie lekkie stłuczki (albo sytuacje niebezpieczne). Kierowcy zamiast pilnować drogi, wyginają swoje szyje niczym mongolskie gimnastyczki, aby tylko zobaczyć kawałek czarnego worka, chociaż trochę liznąć wzrokiem jakiś kawałek tragedii. Z relacji znajomego policjanta podobnie jest z odgłosem wystrzałów. Ludzie lecą na łeb na szyje, żeby tylko sprawdzić kto do siebie strzelał.

Osobiście nie mam z tym problemu. Ciekawość to całkiem normalny, ludzki odruch. Tylko gorzej, kiedy zatracamy przy okazji jakieś poczucie odpowiedzialności za swoje (i innych) życie.

Do takiej krotochwilnych przemyśleń doprowadził mnie materiał podrzucony przez Dawida M. Oto w budynkach Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego doszło do pożaru. Pożaru całkiem przyzwoitego, bo paliło się 700 m2 powierzchni, a w samym gaszeniu udział brało 12 zastępów Straży.

Naszą (Dawida i moją) konsternację spowodowało zachowanie gapiów. Jak tak patrzę na poniższe zdjęcia, to sam nie wiem.

IMG_4910

Patrzę na pożar budynku, w którym mogą znajdować się niebezpieczne środki chemiczne, czy może na jakiś juwenaliowy piknik? Brakuje tylko jeszcze kiełbasek i piwa do całości. Czy musi stać się jakaś tragedia, żeby niektórzy ludzie zrozumieli, że pożar to nie okazjonalny performance tylko niesamowicie groźny żywioł? Swoją drogą, chciałbym zobaczyć reakcję ludzi w momencie kiedy wiatr by zawiał z drugiej strony. No ale to takie moje „ryzykonomiczne” czarnowidztwo.

YouTube Preview Image

No ale przecież straż zabezpieczyła teren!

Niestety PSP (może niektóre OSP) nie zatrudniają wróżbitów i jasnowidzów, którzy powiedzą co znajduje się w budynku. Nigdy nie ma 100% pewności co znajduje się w środku. Mogą to być środki wybuchowe albo substancje, które w wyniku spalania będę wydzielać toksyczne opary. A w przypadku polskiej (bieda) „kultury ryzyka” taka niespodzianka jest całkiem możliwa.

W momencie, gdyby doszło do jakieś tragedii gromy posypały by się na strażaków. Że źle zabezpieczyli teren, że zbyt blisko dopuścili ludzi itd. Niewiele osób zwróciłoby uwagę, że gapiowie sami prosili się o to aby zmienić się w ofiary.

No ale to tak zwana ewolucja.

Chcesz dostawać informację o nowych artykułach?

Dopisz się do naszej subskrypcji!