Na rynku biur podróży mamy coroczną powtórkę z rozrywki. Ludzie wykupują wycieczki i (optymistyczna wersja) dowiadują się na lotnisku że wycieczki nie ma, albo (pesymistyczna wersja) docierają do egipskiego raju, rozpakowują się w hotelu a obsługa informuje że do czasu zapłaty długów przez biuro podróży (które właśnie zakończyło swoją działalność) nie mogą opuścić hotelu.

Później następuje cała procedura związana z powrotami do domu, zszarganymi nerwami i straconymi urlopami (o tym jak prześwietlać biura podróży napiszę w przyszłości*).

Kiedy „opadnie kurz” przychodzi najtrudniejszy etap: dochodzenie swoich roszczeń. W końcu straciliśmy nie tylko nerwy i urlop, ale też pieniądze (często dosyć poważne). Nie ma, co się łudzić, że mamy duże szanse na ich odzyskanie. Biura podróży są ubezpieczone, ale często ich długi przekraczają kwotę ubezpieczenia. Osławione (Sky Club było ubezpieczone na 25mln zł, a obecny dług to około 30mln zł. Co z brakującymi  5mln zł?.

Czas, po którym możemy odzyskać przynajmniej część wpłaconych pieniędzy waha się od 1-2 lat do nieskończoności. Nie muszę pisać jak wygląda dochodzenie swoich praw w polskich  sądach.

To może być dla wielu osób zaskoczeniem, ale najlepszym zabezpieczeniem naszych pieniędzy jest zapłacenie za wycieczkę KARTĄ KREDYDOWĄ lub DEBETOWĄ.

Wszystko dzięki usłudze „chargback” (jest ona standardem w każdym banku). Jeżeli sprzedawca (tour operator) nie wywiązał się ze swoich zobowiązań zgodnych z podpisaną przez nas umową (odwołana wycieczka, standard niezgodny z zapisami w umowie itd.) mamy możliwość dochodzenia swoich roszczeń za pośrednictwem banku.

Wystarczy skontaktować się z przedstawicielem banku (infolinia lub placówka), z którego karty korzystaliśmy płacąc za wycieczkę a miły Pan/Pani wyjaśni nam, w jaki sposób złożyć reklamację na transakcję kartą.

Najczęściej wymaganymi danymi są: dane osobowe, numer karty płatniczej, kwota, data transakcji oraz uzasadnienie wszczęcia procedury reklamacyjnej. Konieczna jest również dokumentacja, na przykład ksero podpisanej umowy).

Co ciekawe, w większości banków procedura rozstrzygnięcia i zwrotu pieniędzy trwa do 90dni. Czyli w ciągu trzech miesięcy, dostajemy zwrot całej gotówki, którą wpłaciliśmy.

Po zwrocie nam naszych pieniędzy, bank samodzielnie dochodzi swoich praw względem nieuczciwego biura podróży. Skutki takiego dochodzenia NIE MAJĄ absolutnie żadnego wpływu na nasze roszczenia.

Takie rozwiązanie jest dla nas znacznie wygodniejsze, i bezpieczniejsze. W przypadku złamania umowy przez biuro turystyczne pieniądze zostaną ZAWSZE zwrócone. Bez dodatkowych nerwów i ciągania się po sądach.

Ważna uwaga – dotyczy to TYLKO płatności kartą kredytową i debetową.

Czy to się bankowi opłaca?

Opłaca, i to jeszcze jak. Bank, za każdorazowe użycie karty pobiera opłatę od właściciela terminala płatniczego. Ta opłata jest to procent od wykonanej transakcji.  Dlatego w interesie banku jest to, aby klient jak najczęściej wykorzystywał kartę płatniczą. Problemy z nieuczciwymi kontrahentami (biura podróży itd.) wlicza sobie „w koszta”. Z resztą, kto jak kto, ale banki potrafią dochodzić swoich roszczeń. 🙂

*Chociaż nawet sprawdzenie wszystkich papierów biura podróży nie gwarantuje 100% bezpieczeństwa. Biuro Sky Club które niedawno upadło z hukiem było absolutnie kryształowe. Nie było go w Krajowym Rejestrze Długów, dobra opinia w Polskiej Izbie Turystyki i tak dalej.

Warto przeczytać:

1.Podstawy prawne samoobrony ludzkim językiem cz. 3

2.Apel kierowcy karetki ? lektura obowiązkowa

3.Jak rozpoznać przestępcę?

4?No, boja próbowałem mu zapalniczkę w zęby wwsadzić?, czylijak udzielić pomocy podczas ataku padaczki

5.Z Kałaszem przez centrum moskwy