Kontynuacja wpisu na temat na temat AED. Myślę, że ten art powinien być przeczytany przez każdą osobę która zajmuje się bezpieczeństwem i udzielaniem pierwszej pomocy. Szczególnie pouczający jest przykład dziennikarskiej prowokacji, do którego umieściłem link na końcu.

W poprzednim wpisie przybliżałem problem Automatycznych defibrylatorów. Poniżej postaram opisać kilka zasad, o których trzeba pamiętać decydując się na zakup AED. Jak wspomniałem, AED jest skuteczny wtedy, kiedy spełni się kilka czynników.

1) Posiada się wykwalifikowany personel,

2) zadzwoni po pogotowie

3) umieści go w odpowiednim miejscu.

Po pierwsze, AED nie może być trzymany pod kluczem. Skrzynka musi być otwarta. Klucz może się zgubić, osoba odpowiedzialna za klucz może być nieobecna albo Marsjanie go ukradną. W Polsce wszystko jest możliwe. Jakiś czas temu do jednego z Polskich szpitali był transportowany pacjent przy pomocy śmigłowca LPR. Lądowisko było odgrodzone od szpitala płotem i bramą z kłódką zamykaną na klucz. Jak zna złość klucz się gdzieś zapodział i kłódkę trzeba było rozcinać.

Nie trudno sobie wyobrazić ile chaosu i nerwów wprowadziło takie zdarzenie. Co najciekawsze, klucz został znaleziony po paru dniach w dyżurce pielęgniarek na jednym z oddziałów. Jak tam trafił? Nie wie nikt. Także takie „zabezpieczenie” AED przy pomocy klucza może przynieść znacznie więcej szkody niż pożytku.

Wspominałem też o zasadzie 90 sekund. Czas ma ogromne znaczenie w przypadku NZK, należy więc zadbać aby defibrylator był umieszczony w miejscu łatwo dostępnym i nieoddalonym od uczęszczanych miejsc. Jeśli biurowiec ma 20 pięter, jedno urządzenie AED z pewnością nie wystarczy. Użycie AED w ciągu 3 minut od utraty przytomności (i nagłego zatrzymania krążenia w mechanizmie migotania komór – przyp. ŁS) pozwala na przeżycie w 75% przypadków. Ideałem jest umieszczenie go na każdym piętrze. Chociaż w Polsce każdy tnie na kosztach, a defibrylator to wydatek kilku tysięcy złotych.

 

Warto umieszczać AED w pobliżu wyszkolonego personelu, w tym przypadku na przykład stanowiska ochrony czy monitoringu. Obsługa kamer zauważy zasłabnięcie osoby i natychmiast zareaguje. Ważne: Ochrono, nie śpij. Swojego czasu pracowałem w centrum monitoringu na komisariacie policji. Pojęcia nie macie jaki fajny wynik można robić nie gapiąc się w książki a w monitory.

Kolejnym miejscem na umieszczenie AED jest punkt medyczny. Osoba źle się czująca bądź szukająca pomocy dla poszkodowanego może właśnie tam się udać. Dzięki temu obsługa punku medycznego może zareagować od razu a nie biec z pustymi rączkami i zamiarem samej resuscytacji krążeniowo oddechowej.

Pamiętać też trzeba o odpowiednim oznakowaniu defibrylatora jego symbolem. Skąd mam wiedzieć w stresie, że to właśnie w tej skrzyneczce jest AED. A tak z daleka będę wiedział co i jak.

Kolejnym dobrym miejscem jest recepcja w holu. Tam najczęściej panuje największy ruch w całym obiekcie.

Oprócz umieszczenia AED w skrzynce powinno się umieszczać również zestawy do pierwszej pomocy. Rękawiczki nitrylowe lub lateksowe, maseczka do sztucznego oddychania i nożyczki do rozcinania ubrań to absolutne minimum. W pobliżu urządzeń elektrycznych, gdzie może dojść do porażenia prądem można też umieścić opatrunki na poparzenia.

Ostatnią rzeczą jest zadbanie o to, aby defibrylator nie został uszkodzony lub ukradziony. Niestety, u nas lubią kraść nawet dla zabawy. Dlatego ważne jest, aby obok AED umieścić naklejkę z napisem „Nie kradnij, to urządzenie może uratować Tobie życie” albo „Jeśli tego urządzenia zabraknie, ktoś może umrzeć”.  Miejsca z AED powinny być również monitorowane lub nadzorowane. Również monitoring powinien być rozmieszczany z głową, a nie zawsze tak jest. Swego czasu w Warszawskim metrze panowała moda na kradzież AED. Skrzynka była monitorowana a po otworzeniu skrzynki z AED rozlegała się syrena.

Pusta skrzynka AED w warszawskim metrzNiestety nie udało się złapać sprawców a efekt był taki, że na stacjach Metro Centrum i Metro Plac Wilsona wisiały puste skrzynki

Kolejną rzeczą, na którą chciałbym zwrócić uwagę to system samej skrzynki na AED. Jej otwarcie powinno zaalarmować Centrum Powiadamiania Ratunkowego. Dzięki temu dyspozytorka może się sama skontaktować z daną placówką w celu uzyskania informacji potrzebnych do wysłania karetki.

Na sam koniec odpowiednia komórka, na przykład Centrum Zarządzania Kryzysowego powinno wykonać odpowiednią mapę miasta. Na tej mapie powinni uwzględnić zwały z ostatnich dwóch lat i w oparciu o te dane strategicznie rozmieszczać urządzenia AED tak, aby mogły jak najszybciej i najskuteczniej być dostarczane do poszkodowanych. W te kompetencje nie powinni być mieszani urzędnicy miejscy bo to, od razu zrobią sobie z tego swoją politykę. Albo umieszczą AED pod domem swojej babci.

W kilku miastach Polski zrealizowano projekty powszechnego dostępu do AED. W Trzebinie na 20 tysięcy mieszkańców przypada 20 tych urządzeń! Również w Krakowie w ramach programu „Impuls Życia” rozmieszczono 14 punktów AED za blisko 450tyś. zł. Szkoda że w hurraoptymistycznym zapale pominięto mały szczegół.

Mały, ale bardzo ważny szczegół. AED jest. Tylko pytanie, jakie są procedury aby go użyć. Nie mówię tutaj o samym udzieleniu pomocy ale wydaniu AED.

Słabość tego ogniwa pokazali dziennikarze TVP w bardzo smutnej prowokacji.

Cytując „pracownika ochrony” który posiadał na stanie AED  „no ale mi tego nie wolno wydać”

Komentarz jest chyba zbędny.

Kapral

Link do całego materiału dla osób, które chcą sobie podnieść ciśnienie 

W temacie:
1.Zagrożenia chemiczne wokół nas – część 1

2.Jak prawidłowo holować auto?

3.Zmiany w prawie – pierwszeństwo pieszych na przejściach

4.Triage – konieczna segregacja