Podczas ciepłej i słonecznej pogody, zostałem wysłany przez „najlepszą z narzeczonych” po zakupy. Jak przystało na wzorowego kura domowego, zabrałem eko torbę, listę sprawunków i wyruszyłem do sklepu. Nawet przez chwilę nie sądziłem, że będzie to mocno edukacyjna wyprawa.

Moja ulubiona część zakupów to ich koniec. Dlatego jak tylko przekroczyłem próg sklepu, ruszyłem opracowaną już wcześniej trasą. W pobliżu pierwszego punktu na zakupowej liście zauważyłem dziwną scenkę: leżącą starszą panią, klęczącą obok niej młodszą kobietę i kręcącego się nieco nerwowo ochroniarza. Coś było nie tak, więc podszedłem, przedstawiłem się i spytałem, czy mogę pomóc.

Lekcja pierwsza – nie znasz dnia ani godziny, kiedy ktoś może potrzebować Twojej pomocy

Młodsza kobieta (jak się okazało córka) powiedziała, że mama (Anna, pani Anna) poślizgnęła się i nie może wstać. Spytałem panią Annę o samopoczucie (dobrze, tylko ta starość…) i w którym miejscu boli (lewe udo). Upewniłem się, że pogotowie jest wezwane i wzorem prawdziwego ratownika podjąłem dalsze działania.

Lekcja druga – upewnij się, że pogotowie zostało wezwane. W stresie łatwo o tym zapomnieć

speak-er-1

Cóż to zacząłem robić? Czy zacząłem nastawiać nogę? A może podałem dotchawiczo leki przeciwbólowe?

Niestety, muszę Cię rozczarować, drogi czytelniku. Zrobiłem to samo, co zrobiłby mój kursant świeżo po szkoleniu z pierwszej pomocy albo ortopeda z 30-letnim stażem.

Zacząłem rozmawiać.

I na tym w 80% przypadków udzielenie pierwszej pomocy. Wezwanie pogotowia i zadbanie o komfort poszkodowanego. Zarówno ten termiczny (jest mi ciepło) jak i psychiczny (czuję się bezpiecznie). Jak bardzo jest to ważne, wie każdy, kto choć raz był pacjentem.

blocks

Rozmowę zacząłem od zebrania wywiadu i przeszedłem płynnie do rozmowy o wszystkim. Nie jest ważne, o czym rozmawiasz. Dla poszkodowanego ważne, że jesteś. Dość powiedzieć, że pani Anna przyjechała do Wrocławia ze Lwowa i uwielbia Stanisława Lema, także mieliśmy o czym rozmawiać 🙂

Lekcja trzecia – zapewnij poczucie bezpieczeństwa poszkodowanemu

W trakcie naszej wcale przyjemnej konwersacji (mimo nietypowych okoliczności) kilkukrotnie ktoś podchodził i pytał, czy może pomóc. Za każdym razem uprzejmie dziękowałem. Dwie osoby to dużo, a trzy to już tłok. Sytuacja była opanowana, więc nie było potrzeby dodatkowej pomocy. Czekaliśmy już na pogotowie.

Lekcja czwarta – nie pomagaj na siłę.

Podejdź i zapytaj, czy pomóc. Osoba, która nie czuje się pewnie, z chęcią przerzuci odpowiedzialność na kogoś innego.

Po około 15 minutach (ani to dużo, ani mało) przyjechało pogotowie. Dwóch młodych ratowników raźno przystąpiło do działania. Zanim skończyłem „zdawać im” pacjenta, podziękowali w chłodny sposób i stracili zainteresowanie moją osobą. Oni są od udzielania pomocy, więc słusznie się odsunąłem. Na odchodnym pani Anna jeszcze raz podziękowała mi z uśmiechem za pomoc.

Lekcja piąta – wykonuj polecenia pogotowia.

W momencie przyjazdu oni biorą pełną odpowiedzialność za poszkodowaną. Wszelkie dyskusje opóźnią udzielenie pomocy.

helping friends2

Kiedy uznałem, że moja rola została zakończona, spokojnie wróciłem do przerwanej czynności zakupowej. Reszta dnia minęła już standardowo. Mimo to gdzieś w środku miałem poczucie satysfakcji z dobrze wykonanej pracy i w pamięci podziękowania pani Anny.

Lekcja szósta (bonusowa 😉 ) – małe działania robią wielką różnicę.

Chcesz być na bieżąco? Dopisz się do newslettera!