„.stałem tam jak zamurowany, nie widziałem co mam zrobić, zapomniałem jak się chodzi. Zamroziło mnie po prostu”

Strach.

Czasem w życiu bywa tak, że coś dzieje się nieoczekiwanie, pojawia się gwałtowne zagrożenie, albo „przynajmniej” mocno niekomfortowa sytuacja. Każdy wie o czym mówię, każdy z nas tego doświadczył. Ten bodziec, kiedy krew zamarza, adrenalina się gotuje, a Ty nie wiesz co robić. Na pewno każdy słyszało tym, że w sytuacji niebezpiecznej pojawia się reakcja „walcz albo uciekaj”. W rzeczywistości najczęstsza reakcja to stupor (osłupienie). Stajemy w miejscu i nie mamy pojęcia co zrobić. Nasz mózg krzyczy WTF?

To atawizm z czasów kiedy najrozsądniejszym wyjściem było zamrzeć bezruchu, aby wtopić się tło, a następnie uciec przed zagrożeniem (wtedy najczęściej lwem albo innym drapieżnikiem). Na skutek zmian świata jakim poddał się człowiek, na przestrzeni bardzo krótkiego czasu takie odruchy bywają czasem bardziej niebezpieczne niż same zagrożenie. Jak przełamać ten stan?

Mechanizm takich reakcji od strony naukowej każdy zainteresowany może sprawdzić w powszechnie dostępnych mediach, choćby w Wikipedii. Zamiast tego proponuję Wam kilka mentalnych sztuczek, które sam stosuje kiedy życie dorwie mnie nieprzygotowanym i z ręka w gaciach, albo po prostu potrzebuję się maksymalnie skupić pomimo panującego wokół zamieszania.

Trzeba sobie jednak zdawać sprawę, że na takie rzeczy nigdy nie da się przygotować w 100%, nawet będąc wyszkolonym specjalistą. Życie jest tak nieprzewidywalne, że nigdy nie da się wszystkiego przetrenować. Czy to bójka, czy wypadek, czy nieprzyjemna sytuacja w pracy – niemal zawsze najgorszym wyjściem jest zamrzeć bez ruchu i nie robić nic. Same metody mogą się wydać kontrowersyjne, ale to kwestia doświadczenia i pewnych priorytetów.

Zaczynajmy:

1. Zaakceptuj to co się dzieje

Twój wewnętrzny sprzeciw, ten głos krzyczący że to co widzisz nie może być prawdziwe to psychika, która nie potrafi pojąć tego co się dzieje. Musisz to przełknąć w takiej postaci jakiej zostało dane, czas na refleksje ubolewanie i ogólne oburzenie będzie potem. W tej chwili trzeba działać i to szybko.

2. W miarę możliwości oceń sytuacje

Rzecz niby banalna, choć wcale nieprosta, zdaję sobie z tego sprawę. Ciężko przez pryzmat różnorakich emocji rozpoznać to co się naprawdę dzieje. Ale każdy najdrobniejszy szczegół, który wprowadzi odrobinę porządku do panującego wokół chaosu może pomóc okiełznać strach.

3. Zrób cokolwiek

Choćby wydawało się głupie. Jest duża szansa, że instynkt podziała tak jak powinien, bez udziału świadomości i uratuje sytuację. Rozpoczęcie jakiegokolwiek, nawet błahej i absurdalnej pozornie czynności może pomóc wyrwać Cię z transu spowodowanego strachem.

4. Jeden problem na raz

Skup się na jednej rzeczy na raz. Jeśli  przykładowo udzielasz pomocy w wypadku, udzielaj jej po kolei, nie staraj się pomóc wszystkim na raz bo nie pomożesz nikomu. Jeśli gasisz jakiś ogień, nie staraj się jednocześnie zorganizować ewakuacji. Wybierz to co wydaje się najistotniejsze i zrób to.

5. Jeśli wszystko inne zawiedzie – uciekaj

Jeśli najdziesz się w sytuacji, w której nie jesteś w stanie zastosować nic z powyższych – uciekaj. I tak nie będzie z Ciebie żadnego pożytku, a prawdopodobnie nie da się już nic zrobić.

Niby banalnie proste rzeczy, a wielu ludzi ma z nimi problem. Bądźmy szczerzy – jeśli nie jesteś wyszkolonym specjalistą to i tak istnieje duże prawdopodobieństwo, że stracisz głowę i zapomnisz o jakichkolwiek zasadach. To żaden wstyd. Jest jednak mała szansa, że coś z tego pomoże i choćby dla tego warto przeczytać. To zawsze jakiś ułamek poczucia bezpieczeństwa więcej.

Zaznaczam jednak, że nie są to jakieś prawdy objawione, nie należy ich stosować od linijki i w każdej sytuacji. Proponuje raczej przemyśleć jak każda z nich może się sprawdzić w różnych stresowych sytuacjach i czy warto ją zastosować. Oczywistym wydaje się np. fakt, że czasem ucieczka nie wchodzi w grę, ale już znaczniej mniej oczywistym jest to, że np. agresora da się przegadać/przekupić. Żadna kasa nie jest warta zdrowia i życia.

Aha i jeszcze jedna porada na koniec: jeśli czegoś nie umiesz – nie próbuj. W sytuacji stresowej na pewno Ci nie wyjdzie. To nie film. Jeśli nie masz pojęcia o pierwszej pomocy, to nie wbijaj komuś rurki w tchawicę, a po prostu nie opuszczaj człowieka. Jeśli nie masz pojęcia jak działa gaśnica to zostaw ją w spokoju.

A co najważniejsze: jeśli identyfikujesz się z którymkolwiek z powyższych przykładów, natychmiast rzuć co robisz i zapisz się na kurs pierwszej pomocy i BHP.