Jaka jest rola „bezpiecznika” na konwentach fantasy? Dlaczego policjanci uwielbiają Pyrkon? No i kto w ogóle dba o nasze bezpieczeństwo na takich eventach jak konwent Pyrkon? Zapraszam do naszego nowego cyklu #KryzysoweWywiady, gdzie rozmawiamy z ciekawymi osobami „robiącymi w bezpieczeństwie”. Zaczynamy od Kasi Braciak, która zajmowała się bezpieczeństwem na Pyrkonie. A na końcu, informacja o kolejnym gościu, któremu będziecie mogli sami zadać pytania.

Pytanie pierwsze. Kim jesteś, co robisz i dlaczego rozmawiam z Tobą o bezpieczeństwie konwentów fantasy/mangi? : )

Chyba dlatego, że na tegorocznym Pyrkonie byłam zastępcą organizatora ds. bezpieczeństwa. Pyrkon jest największym konwentem fantasy w Polsce. 3 dni, 30 tysięcy osób, a wszystko w centrum miasta na obszarze Targów Poznańskich. Poza tym przewinęłam się jako bezpiecznik przez wiele innych, mniejszych większych konwentów jak Polcon, Copernicon, dni Fantastyki i Niucon we Wrocławiu, Imladis w Krakowie, Kapitularz w Łodzi. Generalnie większość imprez tego typu w południowo-zachodniej części Polski.

I byłaś odpowiedzialna za..?

Zależy od rodzaju imprezy, ale najczęściej chodziło o pilnowanie przestrzegania regulaminu, i aby na terenie przebywały tylko osoby do tego uprawnione. Tutaj uwaga do wszystkich. W momencie wejścia na konwent podpisujesz informację, Że zapoznałeś/aś się z regulaminem. Warto go przeczytać zanim się podpisze. Zdecydowanie ułatwi to wszystkim współpracę 🙂

Na Pyrkonie dumnie brzmiało to „zastępca organizatora do spraw bezpieczeństwa”.  Jako jeden z organizatorów Pyrkonu byłam też odpowiedzialna za sytuacje nagłe, jak na przykład wizyta dwóch polityków w tym roku.

Pyrkon 2015

Polityków? 

Tak jest. Na Pyrkonie postanowiło odwiedzić nas dwóch całkiem znanych i niekoniecznie lubianych polityków. Panowie Janusz Korwin-Mikke i Przemysław Wipler. Pyrkon odbywał się tydzień przed wyborami więc zapewne postanowili to wykorzystać. Na szczęście, w regulaminie uwzględniliśmy zakaz prowadzenia agitacji politycznej na terenie Pyrkonu. Tworząc regulamin, trzeba uwzględnić imprezy towarzyszące konwentowi 😉 .

Rozwiń proszę „niekoniecznie lubianych”.

Wieść, że Pan Korwin i Wipler stoją przed wejściem rozeszła się po konwencie niczym pożar po słomianym dachu. W momencie wejścia na teren zostali przywitani przez osoby, którym niekoniecznie spodobała się ich obecność. Wyrazili to bardzo dosadnie obrzucając ich jajkami. Skoro wykupili wejściówki to stali się uczestnikami konwentu, a my jako organizatorzy musieliśmy zapewnić im bezpieczeństwo. Sytuacja była bardzo dynamiczna, natychmiast zostali otoczeni kordonem wolontariuszy odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Na szczęście udało się szybko panów oprowadzić po wszystkich atrakcjach i w momencie kiedy zaczęli agitację polityczną, grzecznie ich wyprosić.

Dla nas, jako organizatorów sytuacja była ekstremalna. Nikt, nigdy w historii polskich konwentów nie miał tego typu sytuacji. Na szczęście udało nam się wyjść obronną ręką. Rozmawialiśmy później o tej sytuacji z policjantami. Pogratulowali nam reakcji, sami zachowaliby się w ten sam sposób.

Dla jasności, Pyrkon nie był imprezą masową?

Na szczęście nie. Imprezy masowe podlegają bardzo restrykcyjnym wymogom prawnym. Dlatego staraliśmy się tak opracować formułę, m.in. rezygnując z koncertów, aby tego uniknąć.

Czyli tak naprawdę sami formowaliście strukturę organizacyjną, jak wyglądało to w zespole bezpieczeństwa?

Organizacja była zbudowana na podstawie dotychczasowych doświadczeń. Na czele był organizator, pierwszy po Bogu na konwencie. Oczko niżej trzech zastępców. Dwóch (w tym ja) odpowiedzialnych za bezpieczeństwo fizyczne i trzeci, lekarz medycyny ratunkowej odpowiedzialny za pierwszą pomoc i ratownictwo. Teoretycznie, ja i koleżanka zmienialiśmy się dyżurami, jednak w rzeczywistości musiałyśmy być dostępne 24h. Nigdy nie było wiadomo kiedy potrzebne będzie wsparcie. Pod zastępcami znajdowali się koordynatorzy punktów. Wewnętrznie nazywaliśmy ich oficerami. Były to osoby odpowiedzialne za swoje odcinki i znajdujących się tam ludzi. Miały również wspierać i koordynować pracę patrolowców.

Patrolowców?

Wolontariusze odpowiedzialni za bezpieczeństwo. Osoby będące tymi mróweczkami na najniższym szczeblu.

Jak rozumiem, nie byli to ochroniarze?

Nie, absolutnie nie. Po pierwsze, nie było takiej potrzeby, po drugie, ich zadania były bliższe funkcji stewarda/służby informacyjnej niż ochronie.

10255203_955774801124030_2623955130457895198_n

No właśnie. Tutaj mieliście dosyć komfortową sytuację, większość konwentów odbywa się w szkołach/uczelniach. Poznańskie Targi to obszar typowo wystawowy, który z zasady ma ochronę obiektową. Jak wyglądały z nimi Wasze relacje?

Oni odpowiadali za mienie Poznańskich Targów, a my byliśmy odpowiedzialni za bezpieczeństwo na wynajętym terenie. Niemniej jednak byliśmy z nimi w stałym kontakcie i w razie potrzeby zgłaszali nam swoje wątpliwości i uwagi. Dodatkowym zabezpieczeniem była podpisana umowa z firmą ochroniarską, która umożliwiała nam wezwanie grupy interwencyjnej w razie wystąpienia sytuacji niebezpiecznej. Jednak na szczęście nie było takiej potrzeby. Mieliśmy również udzielone duże wsparcie ze strony Policji.

Policji?

Oczywiście że tak. Współpraca ze służbami to jedna z podstaw bezpiecznego konwentu. Szczególnie tak dużego. Po naszym terenie krążyli „tajniacy”, policjanci w cywilnym umundurowaniu. Jednak cóż… Część z nich mocno wyróżniała się z kolorowego tłumu i trudno było ich przeoczyć. Szczególnie kiedy jeden z nich uporczywie wpatrywał się w ekipę wystylizowaną na postacie z powieści postapokaliptycznych. W sumie trudno się dziwić. Takie stylizacje nie budzą szczególnego zaufania 😉 .

Może na przyszły rok warto zaproponować im jakieś stroje cosplayowe (cosplay – przebieranie się za postacie z animie/filmów przyp. Łukasz), na przykład Sędzia Dread? Na pewno odnaleźli by się w roli 😉 Wracając na Wasze podwórko. Jakie były zadania patrolu?  

Zadanie najważniejsze. Miały to być oczy i uszy organizatorów. Wyłapywać, reagować i zgłaszać wszelkie nieprawidłowości. Szczegółowe zadania zależały od funkcji, którą w danym momencie pełnili. Dwa główne odcinki działania to wejścia i patrole. Na wejściach sprawdzali identyfikatory oraz weryfikowali możliwości wejścia na teren. Podczas patroli zwracając szczególną uwagę na osoby spożywające alkohol poza wyznaczonym do tego obszarem, osoby bez identyfikatorów oraz wszelkie niezauważone nieprawidłowości. A patrolować było co. Poza dwoma głównymi wejściami były jeszcze osiem budynków, a w każdej z nich jakieś atrakcje i tłumy ludzi. Szczególnie ciężkimi obszarami były Games Room. Pomieszczenia otwarte 24h, w którym można było grać zarówno w gry planszowe/karciane jak i klasyczne gry elektroniczne. Sprzęt musiał być otoczony ciągłą opieką.

11152335_954906831210827_6311951026671487268_n

Czyli mamy ogromny teren. Ilu wolontariuszy potrzebowaliście aby go zabezpieczyć?

Planowo było to 150 osób, a na jedną zmianę przypadało od 60 do 70 osób zależnie od tego co się działo na konwencie. Dodatkowo jeszcze 40 medyków. Wszyscy byli co, podkreślam wolontariuszami. Chciałabym rozwiać wszelkie krążące na ten temat plotki. Zarówno pracownicy liniowi jak i na wyższych szczeblach byli wolontariuszami i nie dostawali za udział żadnych pieniędzy. Jedyną gratyfikacją było możliwość odpracowania akredytacji i spojrzenie na konwent od drugiej, nie mniej ciekawej organizacyjnej strony.

Pytanie kluczowe. Jak ich rekrutowaliście? Patrolowiec to jedna z bardziej odpowiedzialnych funkcji. Jest najczęściej pierwszą i ostatnią osobą z którą spotykają się uczestnicy konwentu. Nieodpowiedzialne zachowanie może wpłynąć na postrzeganie całej imprezy, a jak wiadomo marketing szeptany może dużo zmienić.

Trzon stanowiła sprawdzona ekipa, osób z którymi już współpracowaliśmy. Ponadto, można było dołączyć wypełniając formularz na stronie Pyrkonu. Koniecznym warunkiem była pełnoletność, a mile widziane było konwentowe doświadczenie. Na przykład jako helper, gżdżacz.

Kto?

Gdżdacz i helper czyli osoby wspierające konwent od strony technicznej. Roznoszą wodę, sprzątają po konwentowiczach i odwalają kawał ciężkiej roboty. Kochajcie swoich gżdaczy! Kochajcie swoich helperów! Bez nich nic by się nie udało zrobić 😉 . No ale wracając. Część osób w zgłoszeniu pisała, że ma doświadczenie w Pokojowym Patrolu. Takie osoby były brane z miejsca. Osoba która przeżyła Woodstock jako wolontariusz przeżyje wszystko 😉 . Z naszego doświadczenia, w tej funkcji odnajdują się osoby, które pracowały z innymi ludźmi. Sprzedawcy, telemarketerzy, pedagodzy itd.

Tiaa… czyli coś co „profesjonalni” organizatorzy imprez masowych zaczynają rozumieć od niedawna. Traktować uczestników imprezy jak klientów, a nie jak zagrożenie i pod takim kątem dobierać personel. Więcej wsparcia, a mniej karków. Dobra. Przeszedłem przez sito, zostałem zaakceptowany i co dalej?

Poza gratulacjami dostajesz dwie, ważne informacje. Zaplanowany grafik Twojej pracy, oraz patrolową biblię. Kim jesteśmy, jakie są uprawnienia, czego nie wolno robić i za co zostaje się wydalonym z konwentu. Wszyscy dostają to przed przyjazdem, aby mogli się spokojnie zapoznać. W momencie przyjazdu na miejsce, podpisują oświadczenie że zapoznali się z wytycznymi i je zrozumieli.

Idąc tym tropem, myślę, że zainteresuje to również uczestników tego typu wydarzeń. Co taki patrolowiec może i jak to się ma do innych tego typu wydarzeń?

Odpowiadając od końca. Różnie. Zależy od typu konwentu, jego regulaminu i ustalonych zasad. W przypadku Pyrkonu, patrolowiec może:

– poprosić uczestnika o okazanie identyfikatora,

– w przypadku jego braku, odprowadzić taką osobę do wyjścia.

W przypadku niedostosowania się do poleceń patrolowca, działania podejmują osoby stojące wyżej w hierarchii, aż do wezwania grupy interwencyjnej. W ekstremalnych przypadkach prosimy o wsparcie przebywających na naszym terenie policjantów. Również w przypadku uzasadnionego podejrzenia o łamanie regulaminu może prosić o okazanie bagażu. Jednak na podobnych zasadach jak podczas kontroli w sklepie. Czyli nie ma prawa dotknąć bagażu sprawdzanej osoby.

Ok. To mamy jasność. To z teraz z drugiej strony. Jakich czynności patrolowiec NIE MOŻE wykonywać.

Nie może prowadzić kontroli osobistej – od tego są służby mundurowe – rekwirować żadnych przedmiotów ani nadużywać swojej funkcji. Patrolowiec to funkcja pomocnicza, a nie nadzorcza. Jeżeli ktoś zawalił, to robi opinię nam wszystkim. Przy tak dużej liczbie osób zawsze mogą się trafić osoby, które nie do końca rozumieją naszą ideę, dlatego jeżeli ktoś nie odnajduje się w naszej organizacji jest proszony o jej opuszczenie.

Jak wyglądał temat alkoholu na Pyrkonie?

Na teren Pyrkonu nie można wnosić swojego alkoholu, a zakupiony na miejscu należy spożywać w wyznaczonym do tego miejscu. Oczywiście dużo osób kombinuje. Klasyki to przelewanie wódki do butelki z wodą, a następnie popijanie tej „wody” sokiem. Uwierzcie mi, to trochę się rzuca w oczy 🙂 . W przypadku przyłapania osoby spożywającej „nieautoryzowany” alkohol prosi się o natychmiastowe zutylizowanie płynu w sposób inny niż wypicie. Zwracamy na to uwagę, ponieważ kiedyś trafiło się kilku mądrych, którzy postanowili wlać w siebie taką butelkę na hejnał. Skończyło się wizytą pogotowia i odwiedzinami w szpitalu. Sugerujemy wylanie płynu do zlewu lub studzienki ściekowej.

Alkohol i jego nadużywanie to duży problem na konwentach?

Wszystko zależy od charakteru konwentu, są takie na których nie ma żadnych ograniczeń, są też takie jak Pyrkon, gdzie „ok, nie ma sprawy ale z głową”. Na naszym konwencie znajdowały się również osoby niepełnoletnie, co nakładało na nas dodatkowe wymogi prawne. Problemem na niektórych konwentach jest zachowanie organizatorów. Najpierw tworzą regulamin i zasady, a później przymykają oczy na swoich znajomych. Inni uczestnicy to naprawdę widzą. Także albo wprowadzamy jakieś ustalenia które są egzekwowane, albo nie marnujemy papieru na martwe przepisy, bo tylko się ośmieszamy.

IMGP0491-13S

Zapewne domyślasz się do czego piję. Chodzi o wypadek na Festiwalu OldTown, konwencie w klimacie post-apokalipsy, na którym jeden z uczestników został potrącony przez samochód prowadzony przez innego uczestnika. Przy czym ani sprawca ani ofiara najbardziej trzeźwi nie byli. 

OldTown jest organizowany przez ludzi dorosłych dla ludzi dorosłych. W przypadku imprez 18+ organizator musi założyć, że wszyscy są dorośli i ponoszą odpowiedzialność za swoje działania. Niestety, organizator, choćby chciał, nie może być wszędzie. Jego zadanie to stworzenie regulaminu, jego egzekwowanie i reagowanie kiedy coś jest nie tak.

Czy to zdarzenie będzie miało wpływ na bezpieczeństwo tego typu imprez w przyszłości?

Na pewno, tego typu imprezy opierają się na wzajemnym zaufaniu. Większość uczestników będzie miała w pamięci tą sytuację i raczej nie dopuści do jej powtórzenia.

Serio, wierzysz w to? 

Tak, to działa. I mówię na podstawie własnego doświadczenia. Pamiętaj, że to są dorośli ludzie. Oni nie pojechali tam żeby zrobić komuś krzywdę, tylko żeby się razem pobawić i odpocząć. Szczególnie, że jest to mocno niszowe środowisko i wszyscy znają siebie nawzajem. To, że wyglądają jakby urwali się z planu zdjęciowego do Mad Maxa nie oznacza, że są głupi.

Słowem zakończenia. Co byś chciała aby każdy uczestnik takiego wydarzenia wiedział, o czym pamiętał?

Drodzy konwentowicze. Jesteśmy dla Was. Jeżeli nie czujecie się bezpiecznie, coś budzi Wasz niepokój albo macie jakieś wątpliwości. Śmiało, dawajcie nam znać. Pamiętajcie, że wszyscy razem tworzymy dobry klimat konwentu.

—-

W kolejnej rozmowie będzie bardziej finansowo. Czym jest lista Robinsona, jak jesteśmy naciągani przez banki, na co zwrócić uwagę podpisując umowę kredytową i czym się różnią parabanki od SKOKów i zwykłych banków. Naszym gościem będzie Łukasz, wieloletni doradca kredytowy który współpracował z większością Polskich banków.

Jeżeli są jakieś pytania które chcielibyście zadać Łukaszowi, to piszcie w komentarzu albo na lukasz.stepien@kryzysowo.pl

Źródła zdjęć:
Okiem Kruka
Masa kultury
Trzynasty Schron