Na początku jak usłyszałem o tym że jakiś kierowca karetki jadący z pacjentem dostał mandat to przez myśl mi nie przeszło żeby umieścić informację o tym na kryzysowo. Ot, sprawa jakich wiele. Karetka jechała do/z pacjentem na sygnale i została złapana przez radar. Radar jak to radar, uchwycił przekroczenie prędkości ale świecących kogutów już niekoniecznie, nie wspominając o sygnale dźwiękowym. Przychodzi mandat, zabiera się dokumentację z podstacji i przedstawia odpowiedniej jednostce która owy mandat wystawiła. Sprawa się wyjaśnia i wszystko ląduje w koszu. Koniec sprawy.

No ale nie tym razem,  jednak ludzkie hmm.. jakby to nazwać.. „urzędnicze zacietrzewienie” po raz kolejny wykracza poza normy zdrowego rozsądku. Nie jest tajemnicą, że od jakiegoś czasu straż miejska w mniejszym stopniu pełni funkcję porządkową, a w większym jako poważne źródło dochodu dla gmin. Tym razem, chyba jednak przekroczono pewną granicę.

Tutaj znajduje się link do całego materiału z TVN24. Ja sobie pozwolę przytoczyć tylko elementy istotne dla treści wpisu.

Dzień jak codzień w pogotowiu, było zlecenie transportu z Koszalina kobiety z odciętym palcem do odpowiedniego szpitala w Szczecinie. Co do zasady odcięte członki należy przyszywać jak najszybciej, dlatego dyspozytor wydał polecenie aby użyć sygnałów dźwiękowych (tak, to dyspozytor decyduje czy jechać na sygnałach czy „na spokojnie”. Chyba że pacjentowi się „pogorszy” i trzeba go jak najszybciej przetransportować do szpitala).

Bezpośredni sprawca całego zamieszania.

Ambulans przejeżdżał przez miejscowość Karlin gdzie stoi feralny fotoradar który „przyłapał” kierowcę karetki.
Wszystko szło zgodnie ze standardową procedurą,  zdjęcie razem mandatem trafiły do firmy będącej właścicielem karetki. Wymagana dokumentacja została wystawiona przez szpital i przekazana operatorowi fotoradaru którym jest (zaskakujące) straż miejska z Karlina.
No i w tym momencie kończy się logika a zaczyna przysłowiowa szopka ciągnąca się już cztery miesiące. Komendant miejscowej straży miejskiej nie chce uznać faktu, że karetka jechała jako pojazd uprzywilejowany.
Uznał, że opowiadam bajki, a mój pojazd nie był uprzywilejowany. Nie uznał też pisma ze szpitala – mówi Krupczyński (feralny kierowca karetki – ŁS). Już dostał ponowne wezwanie do zapłaty.
Komendant nie omieszkał uzasadnić swojej decyzji. Pokazał przy tym szereg talentów i rozległą wiedzę:
-przenikliwość – na zdjęciu z fotoradaru nie widać migających świateł
-znajomość dokumentacji medycznej
„brakuje prawdy”. – Coś tu jest nie tak – mówi komendant Andrzej Kościański.
No i jak tutaj walczyć z żelazną logiką władzy?

Jak wiadomo dura lex sed lex, także

Skoro jest zdjęcie z fotoradaru, musi być mandat. Krupczyński (kierowca karetki – ŁS) otrzymał więc wezwanie do zapłaty 400 zł.

Na szczęście jest jakaś nadzieja ponieważ:

Sprawą zainteresował się już burmistrz, który nadzoruje straż miejską w Karlinie. – Rozmawialiśmy z panem komendantem. Został uczulony, żeby traktować takie sprawy indywidualnie – komentuje zastępca burmistrza Karlina, Marek Lewandowski. Zapewnia, że urząd miasta będzie w sprawie interweniował.

To miło ze strony burmistrza. Tylko z tyłu głowy pojawia się jedno, nie dające spokoju pytanie. W ilu jeszcze innych kwestiach komendant SM wykazał się równie wysokim poziomem znajomości procedur i pewnego „wyczucia”.

W temacie:
Pogotowiana ciekawostka
System Ratownictwa Medycznego w Polsce cz.2 ? Lotnicze Pogotowie Ratunkowe
System Ratownictwa Medycznego w Polsce cz.1 – Pogotowie Ratunkowe

Jeżeli chcesz być informowany o nowych wpisach pojawiających się na blogu, wpisz swój adres e-mail do subskrypcji po prawej stronie.