Absurdalne stwierdzenie prawda? W sklepach zabraknie chleba? W Polsce takie rzeczy się nie zdarzają!  DRRRYŃ – obudź się. Takie sytuację już się zdarzyły i to nie raz. Przykładem niech będzie odcięcie jakiś czas temu przez powódź Bogatyni. Cena bochenka chleba z 2zł skoczyła do 10zł.

No tak, ale ja mieszkam w dużym mieście i tutaj takie rzeczy się nie zdarzają!  W jak dużym mieście mieszkasz? Ja pamiętam jaka była sytuacja podczas powodzi we Wrocławiu w 1997. Jeżeli liczysz że dużo zmieniło się od tego czasu to możesz się gorzko rozczarować.

Do tej pory publikowałem artykuły Larsa Petera-Otzena na temat wody (część 1, część 2) i utrzymania odpowiedniej temperatury (link tutaj). Tym razem bardzo rozległy temat o żywności. Polecam przeczytać bardzo wartościowe komentarze pod wpisem.

———————————————–

Tłumaczenie z angielskiego – Maciej Walasek

Żywnościowe „czy wiesz że….?

– marnowanie jedzenia występuje rzadziej w krajach, gdzie żywność produkowana jest lokalnie

– marnowanie jedzenia występuje głównie w krajach, gdzie ceny żywności są wysokie
– każda kaloria, zjedzona przez Ciebie, wymaga 9-10 kalorii paliw kopalnianych zużytych przy  jej procesie produkcji/transporcie/przechowaniu.

– zwierzęta hodowlane, używane w procesie produkcji żywności wytwarzają tyle CO2, co 78% wszystkich linii lotniczych

– to dlatego, że zwierzęta karmi się paszą bogatą w węglowodany, zamiast pasz opartych na celulozie

– wykorzystanie owadów jako źródła protein, w żywieniu ludzi rozwiązałoby wiele problemów…

– żywność była historycznie najskuteczniejszą z broni używanych w ludobójstwach (np. ziemniaczany Wielki Głód w Irlandii)

– kilka większych grup interesu stara się doprowadzić do zakazu prywatnej produkcji żywności

– żywność o wysokiej zawartości węglowodanów jest długotrwała

nie da się jeść złota

– duże sklepy nie posiadają już, tak naprawdę, magazynów, polegają na systemie dystrybucji, opartym na paliwach kopalnianych

– dorosła osoba potrzebuje 2000-2500 kcal dziennie, aby uniknąć utraty masy

 

Mińskie sklepy po zamachu w metrze

Więc, stało się.

Wyglądasz przez okno i widzisz na ulicy ludzi, walczących o 50 g drożdży, albo puszkę mielonki.

Oceniasz prawidłowo że w tej sytuacji Twoje szanse powrotu, całym i zdrowym, z wyprawy po zapasy, do ograbionego sklepu na rogu, są równe zeru. Ale  jako odpowiedzialny obywatel masz oczywiście wystarczający na 14 dni zapas konserw, wody i leków.

Eee, albo… jeśli jesteś choć trochę podobny do mnie (przed ślubem), jedynym co masz w lodówce są jakieś alkohole, marynowane cebulki, jakieś podejrzane jajka i resztki jakiegoś żarcia na wynos… które oddaje się w najlepsze rozwalaniem w szachy niskotłuszczowego mleka.

 Prawdę mówiąc:

Wszystkie moje próby gromadzenia żywności kończyły się nie najlepiej, w związku z moją tendencją do bycia spłukanym pod koniec miesiąca i zjadania wszystkich zapasów. Tak, z moją samodyscypliną jest AŻ TAK źle. Eksperymenty, polegające na kupowaniu najobrzydliwszych mięsnych konserw, skończyły się równie kiepsko, w związku z tym, że nie byłem w stanie zjeść czegoś, czego nie chciał tknąć mój kot… a skurczybyk liże własny tyłek… regularnie.

 Stworzyłem więc własną filozofię na ten temat:

– awaryjna żywność to taka, którą je się, dopóki nie zdobędzie się PRAWDZIWEGO jedzenia… albo nie uda się wytworzyć/upolować własnego.

– musi być tania

– musi mieć długi okres trwałości bez trzymania w lodówce

– musi być łatwa do przechowania, tj. mieć niewielkie rozmiary

– powinna być jadalna bez żadnej obróbki

– część powinno dać się zjeść w biegu

– niezbędna jest możliwość pozyskiwania kalorii z jadalnych roślin i owadów

– musi być jadalna dla małych dzieci

– mój kot by to zjadł

Mińskie sklepy po zamachu w metrze

GROMADZENIE ŻYWNOŚCI

Podstawowe składniki

Poniżej jest lista podstawowych produktów które warto mieć w spiżarni. Są całkiem tanie i łatwe w przechowywaniu

owies wysoka zawartość protein i węglowodanów. Ma długi termin trwałości i łatwo przekształcić go w jedzenie dla dzieci. Potraktowany azotem (o tym więcej we wpisie na temat przechowywania) może przetrwać całą dekadę.

fasola zwłaszcza limeńska (półksiężycowata) równie wysoka zawartość protein i węglowodanów. Łatwo daje się konserwować.

ziarna wszelkiego rodzaju, ale przede wszystkim pszenica (dobrze przechowywana) ma DŁUGI termin trwałości. Przy czym będzie Ci potrzebny młynek do ziaren, który może sporo kosztować, chyba że poszczęści Ci się na pobliskim pchlim targu. Wygląda trochę jak młynki do kawy, ale jest dużo mocniejszy. Osobiście wolimy sposób afrykański: dwuręczny moździerz. Sprawdzał się przez tysiące lat, u Ciebie też się sprawdzi. I wygląda jak ciekawy artystyczny afro-etniczny gadżet w mieszkaniu. Bonus!

mięso w puszkach (pomijając to, że świński odbyt to technicznie nie mięso… tak samo, jak krowie wargi) świetne i tanie źródło protein.

konserwy rybne tak samo, ale trzymaj się z dala od tuńczyka: tuńczyk błękitnopłetwy niedługo wyginie z powodu nadmiernych połowów.

suszone owoce po pocięciu w plastry i zapakowaniu próżniowym suszonych owoców, otrzymujemy wartościowe źródło błonnika/witamin. Nie należy jednak przechowywać żadnych warzyw/owoców razem z jabłkami, które wydzielają gaz zwany ?etenem?. Spowoduje on, że reszta naszych świeżych/suszonych zapasów SZYBKO zgnije.

owoce w puszkach na tym się nie przejedziesz

To nie jest 22 grudnia w Polsce. Wciąż zdjęcia z Mińska po zamachu.

makaron – wysoka zawartość węglowodanów i to właściwie tyle. Musisz gotować go stosunkowo długo, biorąc pod uwagę zasoby energetyczne, jakimi dysponujesz, ale proszę bardzo, kup trochę makaronu. Nada się na przekąskę, jeśli nie na cokolwiek innego.

ryż – wysoka zawartość węglowodanów, długi termin trwałości, łatwo zapakować próżniowo. Dobra rzecz w ryżu jest taka, że możesz gotować go długo po tym, jak przestaniesz dostarczać mu energię. Więcej na ten temat później, w części ?gotowanie?

tabletki witaminowe – dobry pomysł!

chleb – mam już ziarna i młynek… po co mi chleb? Opowiem potem o pieczeniu a la apokalipsa

miód – może przetrwać wiecznie i ma działanie antyseptyczne na rany i infekcje zębów

orzechy – nie wymagają żadnej obróbki przed spożyciem i są zdrowe oraz sycące

kasza – źródło energii

MRE – amerykańskie wojskowe racje żywnościowe (ang. Meal, Ready-to-Eat)

Racje MRE są PASKUDNIE drogie w porównaniu z wartością odżywczą, jaką zapewniają a przy tym mają okropnie wysoką zawartość soli i syropu glukozowo-fruktozowego.

Są obmyślone tak, żeby ułatwić transport żywności dla dużej ilości ludzi, którzy, statystycznie rzecz biorąc, i tak zginą i nie zakłada się potrzeby długiego przechowywania. Właściwie każda temperatura powyżej 18?C drastycznie skraca żywotność MRE.

A przy okazji: Syf, dostępny na rynku cywilnym i tak jest sprzedawany głównie jako produkt kolekcjonerski, bo leży zbyt długo. To dlatego, że wojskowi dostawcy PRAWNIE nie ponoszą odpowiedzialności za zatrucia, a cywilni sprzedawcy tak.

Tak więc: MRE to raczej produkt dla tych, którzy lubią bawić się w żołnierzyków weekendami, a nie dla tych, którzy poważnie chcą się przygotować.

RACJE ŻYWNOŚCIOWE DLA ROZBITKÓW (ang. lifeboat rations)

BEZWSTYDNA AUTOPROMOCJA START

Racje żywnościowe 7 Oceans są manną z nieba, smakują świetnie, wpływają na poprawę wyglądu Twoich włosów, oraz Twojego życia seksualnego, zwalczają nieprzyjemny zapach stóp, a dziewczyny zaczynają oglądać się za Tobą, JEŚLI KUPISZ JE W MOIM SKLEPIE!!!!

BEZWSTYDNA AUTOPROMOCJA STOP

Nie, serio, jeśli jesteś zbyt leniwy, by samemu robić zapasy i chcesz zaoszczędzić dużo miejsca, jest to prawdopodobnie JEDNA Z odpowiedzi dla Ciebie.  Racje dla rozbitków to ciastka, zawierające wszystkie elementy niezbędne dla zapewnienia zrównoważonej diety i wyprodukowane są tak, że może je jeść każdy, niezależnie od preferencji religijnych, czy dietetycznych (wegetarianie).

Mają bardzo małe rozmiary, zapakowane są próżniowo, w folię, chroniąca je przed gryzoniami. To wszystko, a także 5-12-letni termin ważności (w zależności od kraju, w którym są używane/sprzedawane, w Norwegii jest to 5 lat… w Niemczech 11) czyni je idealnymi dla leniwego ?przezornego?.

W kolejnych częściach między innymi na temat przechowywania żywności i gotowania w warunkach domowego survivalu.

P.S.: Uprzedzając pytania w komentarzach. „Jedzenie” z McDonalda wytrzyma wieki ale jest bezwartościowe jako źródło czegokolwiek innego niż udaru mózgu albo zawału serca. 🙂

Lars Peter Otzen

www.karaluch.com.pl

Warto przeczytać:

1.Miejski survival ? kiedy w sklepach zabraknie chleba cz. 2 przechowywanie żywności

2.Ochroniarz i pracownica banku przy pomocy AED ratują życie

3.Świńska grypa ? czyli jak nie dać się medialnej biegunce

4. Ile trwa założenie zestawu do skimmingu na bankomat ? video

5.Jak chronić swoje mieszkanie przed włamaniem ? najczęściej popełniane błędy