Tłumaczenie z angielskiego – Maciej Walasek

Jadalne rośliny:

W Europie Środkowej wciąż jest wiele roślin, które są jadalne, a na ich temat napisano wiele naprawdę dobrych książek. Jednak tego typu rośliny należy traktować jak grzyby: Nie jedz żadnych dzikich roślin, póki nie będziesz pewien, że nadają się do spożycia… A sama książka, czy informacja z Internetu to zwyczajnie za mało. Niech ktoś, kto się na tym zna, zabierze Cię do lasu i nauczy Cię tego;  ja miałem dość szczęścia, żeby trafić na wieczorowy kurs w tym temacie (jeszcze kiedy mieszkałem w Danii).

Ogrodnictwo:

Słonecznik bulwiasty

Słyszę często teksty w stylu „Jeśli coś się wydarzy, posadzę – gdzieś, jakoś – jakąś fasolę i wyżyję na tym”. Ehm… Hodowanie żywności to ciężka robota… widziałeś kiedyś wyluzowanego rolnika? Zapomnij więc o ucieczce na wieś i uprawianiu (prawdopodobnie cudzej) ziemi: nie uda Ci się.

Uprawianie skrawka ziemi to żmudna robota, a jeśli nie wiesz jakie rośliny będą odpowiednie do ziemi na której stoisz, to przegrałeś, zanim jeszcze zacząłeś. Są jednak rośliny, które nawet ja umiem wyhodować… a jestem prawdopodobnie najbardziej gównianym ogrodnikiem pod słońcem:

Udało mi się wyhodować topinambur na balkonie… w doniczkach… w Warszawie…(!!)

Zrobiłem prawdopodobnie wszystko, co normalny człowiek jest w stanie zrobić, próbując zabić te rośliny (np. mrożąc nasiona)… ale nie udało mi się i byłem w stanie z 3 pokolenia tych ziemniako-podobnych roślin otrzymać zbiory. Są one bogate w węglowodany i to takiego typu, że mogą być spożywane nawet przez diabetyków – jedyny minus, to fakt, że sporym problemem jest przechowanie ich przez dłuższy czas. Tutaj jest link do artykułu na wiki, bo ktoś z lepszymi umiejętnościami narracyjnymi napisał świetny tekst o topinamburze, a ja jestem bardzo, BARDZO leniwy…

Posadziłem topinambur bardzo blisko w jednej z eksperymentalnych doniczek. Tu widać moment, w którym nie miały żadnej wody od czerwca. Doniczka była wystawiana na mróz, nadmiernie podlewana, w końcu nie podlewana wcale

Ponieważ topinambur nie ma prawie żadnych naturalnych wrogów w świecie roślin i wymaga minimalnego nakładu pracy, jest idealny do zielonej partyzantki. Termin ten (ang. guerilla farming) używany jest głównie przez hodowców konopi i jeśli zdecydujesz posadzić topinambur w strategicznych punktach (w odstępach możliwych do przebycia pieszo), wzdłuż planowanych dróg ucieczki… masz duże szanse natknąć się na innych ciekawych ludzi i ich warzywka (od Ciebie zależy, czy wezwiesz policję…)

Jeśli trafisz w lesie na czyjąś uprawę konopi, to masz spore szanse na to, że Twoje sadzonki będą miały spokój, zwłaszcza że topinambur wygląda dla niewprawnego oka na zupełnie niejadalny, a także z tego powodu, że jeśli ktoś sadzi tam narkotyki, to tylko dlatego, że ma 100% pewności, że nikt tam nie trafi. Rozsadź swoje uprawy topinambura wzdłuż ustalonych wcześniej tras (czy trasy) ucieczki, najpierw przygotowując ziemię:

Rozkop około metra kwadratowego składaną łopatką… Ja używam Kopiącego kija, spiczastego drąga, ze spłaszczonym jednym końcem. Robi się go w 10 minut… po czym zasadź w ziemi 2-3 nasiona, tak daleko od siebie, jak to możliwe, na głębokości ok. 10 cm. Polej je odrobiną wody, życz powodzenia i… zostaw samym sobie. Zobaczysz, że te 2-3 nasiona wyprodukują dość korzeni dla nakarmienia jednej uciekającej głodnej osoby. Są pyszne na surowo 🙂

Jak już mówiłem: topinambur to złośliwy mały kwiatek, wykańcza wszystkie rośliny wokół… więc proszę, NIE SADŹ ICH OBSZARACH CHRONIONYCH!

Ostatnia rada: W Danii jest takie stare przysłowie, które mówi  „Na wsi ktoś Cię zawsze obserwuje”. Jeśli będziesz przechadzał się po okolicy w taktycznych ciuchach, z łopatą na ramieniu, bez wątpienia przyciągniesz uwagę wszystkich tubylców… a także paranoidalnego lokalnego zielarza, który wpadnie w panikę, że ktoś pali jego trawę, zielsko, dar Jah, maryśkę, siuwaks, zielone, stuff, itp. itp. 😛

Nawet odwodnione i sadzone blisko siebie mają żywe i dobrze zachowane korzenie, mogę posadzić je gdziekolwiek, a wyrosną szalenie szybko

Kiełki

Jeśli mieszkasz w mieście, najlepszym sposobem na zdobycie świeżych warzyw jest hodowanie i jedzenie KIEŁKÓW. Nie potrzeba do tego światła, ani za dużo ciepła, możesz kiełkować nasiona (nasiona konopi mają mnóstwo białka, a kiełki bambusa rosną niesamowicie szybko) przy pomocy hydroponicznych doniczek na kiełki. Z ich pomocą możesz wytwarzać kiełki i jeść je w kilka dni. Takie doniczki można kupić w sklepach z żywnością „eko”, albo w specjalistycznych sklepach ogrodniczych, ale możesz też poeksperymentować z dwoma połączonymi wiaderkami.

W dnie górnego wiaderka robi się mnóstwo dziurek na szerokość igły… w dolny wlewa się wodę. Umieszcza się pokrywkę na górnym wiaderku, po czym trzyma się całość w ciemności. To też działa nieźle, ale jest to za to żmudna robota, a z moimi ograniczonymi umiejętnościami wiem, że miałbym 50/50 szans na osiągnięcie żądanego rezultatu.

Białka zwierzęce:

Większość z nas nie jest myśliwymi i nigdy nie będzie, więc nie powinieneś marnować czasu próbując polować na zwierzę, które nie ma ochoty być zjedzone, a raczej skoncentrować się na takich, które rzeczywiście jesteś w stanie złapać. Pierwsze, co przychodzi do głowy, to robaki. Jako dziecko zjadłeś pewnie dżdżownicę, lub dwie.

Świetnie!

Wiesz więc, gdzie szukać protein, kiedy są Ci najbardziej potrzebne. Dżdżownice są aktywne nocą i łatwo je złapać:

– czekając aż wyjdą po deszczu (możesz oblać wodą metr kwadratowy ziemi, czy dwa)

– wywołując rytmiczny hałas weź kij i tłucz nim o ziemię, a jedzenie samo wyjdzie zobaczyć, co się dzieje.

Potrzeba odrobiny samozaparcia, żeby wziąć robaka do ust i zjeść go. Ja potrafię to zrobić, ale wolę mimo wszystko normalne jedzenie 😛

Jeśli tylko nie mieszkasz na terenie, gdzie panuje wieczna zmarzlina, dżdżownice są przysmakiem całorocznym… trzeba tylko głębiej kopać…

Najlepszy jest „Robal na patyku”. Bierzesz kij, żłobisz w nim wgłębienie na jednym końcu i wciskasz tam robaka. Piecze się go nad żarem aż „pyknie”

Voila! Najlepsza przekąska na świecie!

Domowe zwierzęta

(ten akapit może być mocno kontrowersyjny i należy traktować go z dużym dystansem. Przyp. Łukasz Stępień)

Jeśli mieszkasz w mieście i dotrwałeś w sytuacji awaryjnej do pierwszej fali paniki, znajdziesz bogate zasoby łatwych do zdobycia protein: zwierzaki domowe. Większość ludzi zrobi wszystko dla swoich pupili… ale wiele z nich zostanie osieroconych. Czasami dlatego, że ich właściciel już nie żyje, czasem po prostu są one porzucane.

Powinieneś szukać najpierw zwierzaków, które już są martwe… najlepszym sposobem na znalezienie ich jest przeczesanie dróg wyjazdowych z miasta. PETA podaje, że naliczono ponad 16 martwych zwierząt na milę, na wszystkich drogach wyjazdowych z Nowego Orleanu, porzuconych w związku z ewakuacją, zarządzoną z powodu huraganu Katrina. Zostały one zwyczajnie rozjechane, lub zastrzelone przez swoich właścicieli.

Powinieneś więc mieć tam obfite zbiory – w tej chwili martwe zwierzaki przy drogach to delikates. Wybieraj zwierzęta z wytatuowanym uchem, lub wszczepionym chipem (gdzieś w okolicach szyi… guzek, który możesz przesuwać w przód i w tył). Oznacza to, że są zaszczepione i prawdopodobnie bez chorób.Nie próbuj łapać kotów, to zwyczajnie irytujące…

Zdjęcie robione w 1994 roku, podczas mojego podstawowego szkolenia w marynarce. Chleb pieczony w standardowej aluminiowej menażce… pycha

Pasożytnicze zwierzęta, takie jak szczury, czy myszy, szybko wyginą w opuszczonym mieście – w pewnym momencie zaczną głodować, wtedy łatwo je będzie łowić za pomocą typowej pułapki na gryzonie. Jeśli zostałeś ranny i użyłeś plastrów, możesz wykorzystać je teraz jako przynętę… tak samo zużyte kobiece artykuły higieniczne… wydzielają one silny zapach, który głodnym gryzoniom wysyła sygnał MIĘSO. Metoda ta jest też bardzo użyteczna, kiedy łowi się ryby bez przynęty.

Skórowanie i patroszenie zwierząt nie jest czymś, czego można nauczyć się z książki. Zapłać komuś, kto się na tym zna, żeby pokazał Ci, jak to się robi. Łowienie ryb to coś więcej, niż wsadzenie haczyka w wodę i czekanie na branie, idź na kurs… niech ktoś pokaże Ci, jak się patroszy rybę.

Substytut Mąki

Możesz wytwarzać własną mąkę z kory buku, jodły lub sosny. Wybierz możliwie najmłodsze drzewo spośród wyżej wymienionych i zestrugaj zewnętrzną szarą/brązową korę i zieloną warstwę pod nią. Kiedy dojdziesz do cienkiej miękkiej białej warstwy, możesz ja łatwo zetrzeć. (Najlepiej jest robić to kuchenną tarką, albo starą blaszaną puszką: bierzesz puszkę i robisz w niej dziury Z WEWNĄTRZ NA ZEWNĄTRZ… Voila: improwizowany przybór kuchenny)

Mąka, którą otrzymujesz w ten sposób, może być użyta do wypieku drzewnego chleba, ale postaraj się wymieszać ją z tak dużą ilością mąki (dowolnego rodzaju), albo owsa, jak to tylko możliwe – dzięki temu zrobi się on bardziej swojski.

Możesz pobuszować po polach w poszukiwaniu nasion dzikich zbóż, lub jakichkolwiek nasion, które wyglądają jak ziarno. Możesz otrzymać mączną substancję przez zmielenie ich pomiędzy dwoma ciężkimi płaskimi kamieniami.

Lub przy pomocy młynka do ziaren, oczywiście.

Chleb survivalowy

Teraz możesz zrobić CHLEB. Najłatwiejszy sposób, to zrobić snobroed; to wakacyjna tradycja w Skandynawii i każdy harcerz uczy się, jak to zrobić:

– mieszaj mąkę dodając stopniowo wodę małymi porcjami

– dodaj trochę sody (15 g) jeśli masz

– powtarzaj tę czynność, aż do momentu, kiedy ciasto będzie miękkie i nie będzie zostawać Ci na dłoniach przy przekładaniu z ręki do ręki.

– rozwałkuj ciasto na kiełbaski

– owiń kiełbaskę wokół kija (ostruganego do czysta), na co najmniej metrze długości

– trzymaj kij nad żarem (nie ogniem), albo

BEZWSTYDNA AUTOPROMOCJA  START

– nad kominem Kelly Kettle

BEZWSTYDNA AUTOPROMOCJA  STOP

Możesz piec chleb w aluminiowym naczyniu… albo… hehe, Zestawie Garnków Kelly Kettle.

Robi się to tak:

– ułóż improwizowaną mąkę w mały kopczyk

– dodawaj wody po trochu, oraz 15g sody do dołka zrobionego na szczycie kopczyka

– zagnieć ciasto

– dodawaj dalej małe ilości wody i zagniataj ciasto do momentu aż zrobi się miękkie i lepkie i nie będzie zostawać Ci na dłoniach

– resztę mąki rozetrzyj wewnątrz naczynia

– formuj małe bułeczk i układaj je wewnątrz naczynia

– upewnij się, że bułka jest dość mała, tak, żeby zostawiała co najmniej 3 cm wolnej przestrzeni od ścianek i góry

– zamknij zestaw

– nie wkładaj chleba prosto do ognia albo w żar, ale połóż go na ziemi otoczonej żarem. Jeśli chcesz piec na Kelly Kettle, połóż chleb na podstawce pod garnek dopiero, gdy zgasną płomienie. Zajmuje to ok. 45 minut, a otrzymujesz zaskakująco dobry chleb.

Jak zwykle, pisząc artykuł, zakładam, że wszyscy są tak tępi, jak ja… przepraszam za to! 😉

Lars-Peter Otzen aka Karaluch

Z serii: Zimno, Woda cz. 1, Woda cz.2, Żywność cz. 1, Żywność cz. 2.

Warto przeczytać:

1.Efekt broni czyli jak broń wpływa na agresję i zapamiętywanie?

2.PANIE! WEŹ PAN TO BYDLE! czyli jak reagować na agresywnego psa

3.Zasłanianie klawiatury podczas wpisywania PIN-u

4. Parę słów o bezpieczeństwie kobiet – kobieta jako ofiara napaści

5.Jak wybrać kurs samoobrony dla kobiety?