Kolejny artykuł Larsa „Karalucha” Otzena na temat miejskiego survivalu. Chyba najbardziej ciekawy (i kontrowersyjny) ze wszystkich dotychczasowo opublikowanych na stronie. Czekam na wasze opinie.

Łukasz Stępień

Tłumaczenie z angielskiego – Maciej Walasek

„Survival networks”

Przegrzebując sobie radośnie artykuły na kilku ?survivalowych? i ?taktycznych? blogach, trafiłem na mówiące o tzw. ?survival networks? – układach powiązań zapewniających przetrwanie.

To, co dało się w nich wyczytać było skrajnie przerażające ? najwyraźniej NIKT nie wierzył, że utworzenie ?zaufanego układu?, z którym dałoby się współdziałać w sytuacjach awaryjnych jest możliwe.

Z większości artykułów można było, jako wniosek, wysnuć to, co mówią zazwyczaj wszyscy czarnowidzący narzekacze (kiedy ?odsiejemy? paranoiczną agitację i ksenofobiczne podejście):

 ?Łapcie za broń a kobiety z powrotem do kuchni!?

Nieźle, 500 lat walki o wyzwolenie kobiet i równouprawnienie idzie się ?kochać?, bo na parę dni prąd wysiadł.

Po przeczytaniu tego śpię lepiej po nocach, wiedząc, że takie ?socjalnie niepogodzone? typy, nie mają dostępu do broni.

No i powiedziałem to: ?socjalnie?.

Historia lokalna pokazuje, że słowo ?socjalny? odbierane jest na dwa sposoby:

?To co nasze, jest moje.?

?To co socjalne, jest złe, bo od ?socjalny? pochodzi ?socjalizm?.?

(Jeśli chcecie mnie za to zbluzgać mailowo, to proszę bardzo… nie zrobi to wielkiej różnicy przy 12-15 mailach typu ?Polska dla Polaków?, które dostaję każdego dnia.)

Paradowanie w wojskowych outletach i ubieranie się jak osoba posiadająca pewne umiejętności (których nie masz), wysyłając w ten sposób pasywno-agresywne sygnały, jest, naturalnie, łatwiejsze niż CIĘŻKA praca (bo to JEST ciężka praca) przy tworzeniu układu powiązań, któremu mógłbyś zaufać, kiedy w grę wchodzi życie Twoich dzieci.

Zaskoczę Cię:

Mój sklep daje mi możliwość rozmowy z wieloma ciekawymi osobami, głównie są to dziewczyny (w Danii nazywamy ?dziewczynami? wszystkie kobiety, bez względu na wiek), przygotowującymi się do sytuacji awaryjnych.

Wszystkie wspominają zwykle te same blogi, ale większość z nich decyduje się nie brać udziału w dyskusjach, a raczej obserwować.

Jak to w typowej klasie, pełnej rozwrzeszczanych chłopaków i dziewczyn, zajętych pracą domową…

W każdym razie ich przemyślenia są… co najmniej ?inspirujące?.

Dziewczyny przygotowują się w sposób DALEKOWZROCZNY, długotermin

owy, tam gdzie faceci skupiają się na zgromadzeniu tak dużej ilości paliwa i baterii, jak to możliwe (co jest, oczywiście, jak lanie w spodnie na zimnie: Przyjemnie na początku, ale POTEM…).

Kultura i heroizm

Jeśli coś takiego jak upadek społeczeństwa jakie znamy miałoby się zdarzyć, co oczywiście nie dzieje się natychmiast, masz dwie opcje:

Chcesz być częścią społeczności HEROICZNEJ?

Czy chcesz być częścią KULTURY?

Społeczność HEROICZNA:

Ktoś mądry powiedział kiedyś: pisz tylko o tym, co znasz.

Postaram się więc opisać co oznacza życie w strukturze ?heroicznej? na bazie moich własnych doświadczeń: Więzienia.

W więzieniu masz okazję spotkać wielu interesujących ludzi, Hells Angels, czy Bandidos (gangi motocyklowe przyp. Łukasz Stępień)  to szczególnie ciekawe grono, bo struktura ich klubów jest przykładem jednych z niewielu zachowanych ?heroicznych? organizmów na świecie.

?Heroiczny? w tym kontekście oznacza:

– żyjesz w ciągłym napięciu w związku z tym, że musisz ciągle pokazywać ?szyk?, ?jaja? i że jesteś gotów zabić, albo umrzeć za symbol na swojej kurtce.
– wszystko, co posiadasz, wszystko, co ważne w Twoim życiu (partnerzy, dzieci) jest własnością SZEFA. Jeśli nie oddasz mu wszystkiego, na co tylko wskaże ? zginiesz.

Dołączenie do grupy opartej na strukturze ?heroicznej? oznacza początkowe niewolnictwo, na wiele lat.

Dołączenie do grupy opartej na strukturze ?heroicznej? oznacza, że ktoś inny decyduje, czy możesz się rozmnażać, czy nie.

Tych, którzy są na szczycie takich struktur, najlepiej opisać można jako ?rekiny na motorach?.

Są przebiegli, inteligentni, skrajnie praktyczni i mają surrealistyczne podejście do przemocy.

Osoby te nazwać można osobnikami alfa.

Osoby alfa nie przygotowują się, odbierają to, co osoby beta zdołały zgromadzić.

Osoba beta to ktoś, komu udało się przetrwać ewolucyjna rozgrywkę dzięki zdolnościom planowania, wizualizacji i gromadzenia zasobów.

Załóżmy więc, że w tym kontekście osoby, które się przygotowują, to osoby beta (jak ja) i które mają coś cennego, co chcą chronić:

Ich dzieci i możliwość swobodnej reprodukcji z kim tylko chcą.

Odsuńmy więc na bok i zapomnijmy o werbalno-erotycznych bredniach o społeczności post-apokaliptycznej, w której ?rządzą silni mężczyźni?.

Nie jesteś, z definicji, taką osobą, jeśli martwi cię bezpieczeństwo Twoich bliskich.  Skupmy się na ustanowieniu i utrzymaniu KULTURY (niezależnie od religii, czy poglądów politycznych).

KULTURA opiera się na kontrakcie społecznym, podpisanym przez osoby beta, a osoba alfa w kulturze nazywana jest Dyktatorem.

Od czego zacząć?

Oczywiście zaczynasz od rzeczy bazowej: Rodziny.

?To oczywiste? myślisz. MUSZĄ mnie przyjąć, krew nie woda.  Jedno ze zdań (sprowadzone do sedna), które czytam/słyszę często w tyn temacie to:

Pojadę po prostu do wujka/kuzyna/siostrzenicy na wsi (z którymi rozmawiałeś jedynie 2-3 razy na ślubach i innych takich).

To, oraz ?Pojadę po prostu na wieś i posadzę jakieś ziarna? (i dam się zabić przy okazji przez konkurujących o zasoby miejscowych) to jedne z moich ulubionych.

Niespodziewajka: Wielu ludzi trafiło na zamknięte drzwi po huraganie Katrina, wierząc, że ich ?krew? ich do siebie weźmie.

Tak się nie stało ? kiedy zasoby są skąpe, ludzie dbają jedynie o SWOJĄ bazę. BEZ względu na kolor skóry. Więc, jeżeli rzeczywiście chcesz uczepić się rodziny na wsi, kiedy ?coś się stanie?, zacznij lepiej wzmacniać te więzy. To może dać ci jedynie NIEWIELE większą szansę znaleźć się pod ich opieką, gdy będziesz tego najbardziej potrzebował.

ALE zwiększa to o 100% jakość twojego życia w ?normalnych czasach?.

Największą szansę, że twój układ zabezpieczeń ci pomoże masz, jeśli stworzysz go sam. To praca długa i żmudna i odkryjesz, że jedynie mała część twoich społecznych kręgów się do tego nada. Będziesz musiał stworzyć demograficznie zróżnicowaną grupę osób, każdego wieku, religii i orientacji, żeby to działało.

Tworzenie jednolitej grupy, to nie tworzenie jej wcale i zauważysz łatwo, że takie grupy są mniej dynamiczne i elastyczne niż inne.

Wyeliminuj więc:

– grupy religijne

– grupy polityczne

– kluby

i większość innych, mocno ustabilizowanych grup interesów jako GŁÓWNE źródło przy tworzeniu swojej.

Ja stworzyłem swój układ przez poszukiwania ludzi nie o tym samym zamiłowaniu do bycia gotowym, ale przez wprowadzanie ludzi w koncepcję ?gotowości? i ?zarażanie? ich podstawową wiedzą i wyposażeniem.  Robiłem to przez ponad 2-3 lata i grupa wciąż się rozwija, co ciekawe: nie są to ludzie z którymi najczęściej spędzam czas, ale z którymi mam inny, głębszy kontakt.

To, jak ustanowisz te kontakty, zależy od społecznej kompetencji twojej i twojej przyszłej grupy. Będziesz musiał nagiąć swój sposób postrzegania samego siebie, by to osiągnąć: Ci ludzie to NIE twoi kumple i powiedzą ci dokładnie to, co o tobie myślą (jeśli są cokolwiek warci).

 Najłatwiej stworzyć grupę przez PRZETRWANIE czegoś wspólnie, wszyscy, którzy brali udział w spotkaniach grup wsparcia (żeby poradzić sobie ze śmiercią, depresją, chorobą, uzależnieniem, itd., itd.) wiedzą dokładnie o czym mówię.

Wiedzą dokładnie do kogo w swoim układzie mogą zadzwonić w środku nocy, płacząc i prosić o pomoc. Nie do przyjaciół, nie do rodziców… ale do ludzi, którzy ROZUMIEJĄ.  Stwórz scenariusz, w trakcie którego zdobędziecie nawzajem swoje zaufanie, robiąc razem coś, co doprowadzi was na granicę osobowości.

Mówiłem, że będzie trudno?

Już jesteś w drodze do najbliższego demobilu, żeby kupić sobie wielki nóż?

Nie?

Dobra, idziemy dalej.

Konstelacje i przywództwo

Potrzebujesz grupy co najmniej 5-osobowej.

Dwoje to za mało, żeby była skuteczna.

Troje to społecznie najmniej stabilny układ.

Czworo, i grupa podzieli się zanim się obejrzysz.

Pięcioro, najlepiej więcej.

Kwestia przywództwa jest prosta: nie może być ŻADNEGO. Najlepsza zasada dobrze funkcjonującej grupy, współpracującej wyjątkowo dobrze wystąpiła w czasach rewolucji hiszpańskiej. Zanim JAKAKOLWIEK akcja została zaplanowana, decyzje ustalanie były przez WYSŁUCHANIE OPINII WSZYSTKICH.

Dyskutowali BEZ KOŃCA o WSZYSTKIM.

Ale okazało się to być świetną strategią: Dopiero z pomocą innych faszystowskich krajów udało się pokonać anarchistów.

Jeśli twoja grupa jest coś warta, nigdy nie będziecie musieli głosować. Decyzje podejmować będzie kworum.

Jeśli ?silny człowiek? ewoluuje w grupie i stara się wprowadzić w niej demokrację (tj. zmanipulować innych do swoich zachcianek): Pozbądź się go.

Grupa musi wydalić go najszybciej jak się da, albo sam odejdź ze swoją rodziną.

Obie rzeczy są równie dobre.

Jeśli widzisz, że jedna osoba robi coś takiego w grupie i widzisz zagrożenie dla równowagi grupy, możesz oczywiście rozwiązać problem przy używając ciężkiego kamienia którejś nocy, a potem postarać się z tego jakoś wytłumaczyć.

Ciąg dalszy nastąpi.

Warto przeczytać:

1.Miejski survival ? kiedy w sklepach zabraknie chleba cz. 1 tworzenie zapasów

2.?Miejski survival? ? kiedy kaloryfery staną sie zimne

3.Recenzja lampy Indigo Freeplay

4.Pięć powodów ?dlaczego nie udzielam pierwszej pomocy?

5.Komunikacja interpersonalna w służbach