Jesteśmy na lotnisku. Przeszliśmy już odprawę celną i kontrolę bezpieczeństwa. Możemy się rozsiąść na wygodnych krzesłach albo poszaleć w sklepach lotniskowych (wolnocłowych). Jednak z ilością zakupów warto uważać. Nie tylko dlatego, że przewoźnik może zakwestionować nasz bagaż podręczny, ale również możemy mieć nieprzyjemności z powodu limitów wywozu/ wwozu wyrobów alkoholowych/tytoniowych. Warto sprawdzić przed wylotem ile takich produktów wolno Nam wywieźć i wwieźć do kraju przylotu (np. tutaj).

Słyszymy komunikat o rozpoczęciu wpuszczania pasażerów na pokład naszego rejsu (boarding). Podchodzimy do stanowiska z kartą pokładową (wydrukowaną w domu/ zachowaną w smartfonie/ wydrukowaną przy stanowisku odpraw) oraz dokumentem tożsamości. Jeśli nie ma przeciwwskazań jesteśmy wpuszczani do „rękawa” prowadzącego do samolotu lub do drzwi prowadzących wprost na płytę lotniska albo do autobusu, który nas pod samolot zawiezie.

Jednak nie zawsze jest to takie proste. Jest kilka sytuacji, w których za pośrednictwem agenta obsługi naziemnej lub w skrajnych przypadkach Straży Granicznej RP – odmówi pasażerowi podróży na pokładzie samolotu np.:
– odmowa poddania się i/ lub swojego bagażu kabinowego kontroli bezpieczeństwa,
– powodowanie zagrożenia swojego zdrowia lub życia oraz zdrowia/ życia innych pasażerów i członków załogi,
– dawanie swoim zachowaniem powodów do zgorszenia w miejscu publicznym,
– zakłócanie porządku publicznego – bardzo szeroki katalog, stosowany zwykle do pasażerów uciążliwych lub agresywnych;
– brak właściwych dokumentów podróży (np. bilet, paszport, itp.);
– posługiwanie się sfałszowanymi dokumentami podróży,
– znajdowanie się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem innej substancji odurzającej i możliwość powodowania swoim zachowaniem zagrożenia bezpieczeństwa lotu.

Często podnosi się kwestię wpływu alkoholu podczas podróży lotniczej. Z jednej strony dwa „maluchy” na odwagę czy „rozcieńczona” Cola to przecież nic wielkiego. Jednak należy wziąć pod uwagę, że w samolocie oddziałuje na nas inne ciśnienie, a dochodzi stres. Przez to alkohol może działać na nas usypiająco, ale też bardzo często prowadzić do nerwowego czy wręcz agresywnego zachowania.

W powyższych wypadkach zostaniemy „wycofani” z rejsu, a nasz bagaż wyładowany z samolotu. Powinniśmy też otrzymać pisemny raport dotyczący odmowy przyjęcia nas na pokład.

Tuż przed startem

Jesteśmy już jednak na pokładzie, personel kabinowy prezentuje nam demo. Jak nudne by nie było to jeśli lecimy z danym przewoźnikiem po raz pierwszy lub nie znamy typu samolotu to warto wysłuchać 5 minutowego safety demo, ponieważ z razie ewakuacji czy sytuacji zagrożenia nie będzie czasu na „replay”. Choć prezentacja nie zawsze musi być nudna:

YouTube Preview Image

lub

YouTube Preview Image

Samolot kołuje do startu, ustawia się na progu pasa startowego, bierze rozbieg i już lecimy (tudzież wznosimy się).

Czego nie wolno robić, a co może być uznane za naruszenie porządku na pokładzie statku powietrznego oraz zagrożenia lotu?

a) Palenie tytoniu (również w łazience – są tam czujki, które „pomysłowi” pasażerowie zasłaniają).

b) Nadużywanie alkoholu lub spożywanie własnego alkoholu wniesionego na pokład. Załoga musi mieć kontrolę nad tym ile pasażer wypije, chociażby ze względu na inne oddziaływanie alkoholu np. opóźnione działanie.

c) Napaść słowna lub/ i fizyczna na pasażera lub członka załogi. W tym nie podporządkowanie się poleceniom personelu latającego lub ignorowanie jego poleceń. Przykłady takich zachowań to zajęcie innego miejsca niż wskazane przez przewoźnika, używanie niedozwolonych urządzeń elektrycznych, wstawanie mimo zakazu.

d) Uszkadzanie elementów statku powietrznego.

e) Nieobyczajne zachowanie.

f) Próba otwarcia drzwi wejściowych/ awaryjnych lub wtargnięcie (próba) do kabiny załogi.

Jeżeli w wyniku obserwacji zachowań pasażera i/ lub przebiegu zdarzeń na pokładzie zachodzi konieczność neutralizacji negatywnych skutków zachowań lub zdarzenia, w pierwszej kolejności należy podjąć działania zmierzające do usunięcia przyczyny konfliktu i zażegnania go w sposób dyplomatyczny.

Niektóre linie dzielą to na 5 kroków:

1. Taktowne, ustne zwrócenie uwagi pasażerowi na niestosowność jego zachowania.

2. Udzielenie pasażerowi ustnego ostrzeżenia, że nadal jego zachowanie oceniane jest negatywnie i zostanie powiadomiony dowódca statku powietrznego.

3. Publiczne, ustne ostrzeżenie, że dalsze niewłaściwie zachowanie może spowodować po wylądowaniu zastosowanie wobec pasażera sankcji przewidzianych przepisami prawa. Jeśli zachodzi potrzeba należy ostrzec pasażera o możliwości odebrania mu na czas lotu przedmiotów stanowiących źródło konfliktu.

4. Jeżeli nie skutkują dotychczasowe działania to należy wręczyć pasażerowi pisemne ostrzeżenie, w którym pasażer jest informowany, że po lądowaniu zostanie przekazany policji lub służbom granicznym z powodu zakłócenia porządku podczas lotu i/ lub stworzenia zagrożenia bezpieczeństwa lotu.

5. Podjęcie przez dowódcę statku powietrznego decyzji o zastosowaniu dostępnych kroków przymusu bezpośredniego w celu wyeliminowania negatywnych zachowań i/ lub podjęcie decyzji o zmianie planu lotu i skierowanie samolotu na najbliższe lotnisko. W celu usunięcia pasażera z pokładu samolotu. Dowódca powiadamia drogą radiową służby naziemne o podjętej decyzji i konieczności interwencji służb porządku publicznego (Policja/ Straż Graniczna).

Przykład negatywnego zachowania naszych rodaków oraz reakcja jednego z przewoźników:

Ważne ostrzeżenie dla Polaków podróżujących do Doha.

Przywołane powyżej incydenty zdarzają się na pokładach samolotów bardzo często. Nie są one nagłaśniane – poza tymi najbardziej efektownymi – ale zdarzają się naprawdę i to dużo częściej niż życzyliby sobie tego przewoźnicy (w tym personel pokładowy) i obsługa naziemna. Może dojść również do sytuacji, w której linia zabroni danemu pasażerowi podróżować na swoich trasach w przypadku kiedy ten często powoduje sytuacje konfliktowe lub stwarza realne zagrożenia. Poniżej dość świeży przypadek z Gdańska:

Nietrzeźwy 44 latek zakłócił lot z Norwegii.

Swoją drogą 500 zł mandatu – tyle przewidują obecne regulacje – to niewiele biorąc pod uwagę skalę zagrożenia i straty jakie mógłby spowodować taki pasażer. Choć kwestia wysokości mandatów w Polsce jest wałkowana notorycznie.

W jaki sposób chroni się rejsy po starcie?

Nie dość, że wiele kwestii jest poufnych to narasta wokół nich wiele mitów. Kokpit chroniony jest przez drzwi uniemożliwiające wtargnięcie, najczęściej przez elektroniczny zamek plus fizyczną zasuwę.

Z zasady kokpit w czasie lotu powinien być „sterylny” tzn. nikt poza uprawnioną załogą i autoryzowanym obserwatorem nie powinien mieć dostępu czy w nim przebywać. W praktyce jeśli istnieje potrzeba dostania się do kokpitu np. przyniesie pilotom posiłku, personel pokładowy łączy się z pilotami przez intercom i ustala kiedy wejdzie (czasami przed rejsem ustala się „słowa klucze” na określenie zagrożenia albo sytuacji normalnej). W odwrotnej sytuacji kiedy pilot musi wyjść, sprawdza przez wizjer lub dzięki kamerze przed drzwiami czy jest „czysto” i dopiero wychodzi.

W testach są obecnie bariery (secondary barriers), które mają chronić kokpit kiedy otwierają się jego drzwi. Zabezpieczenie to ma spowolnić ewentualnego agresora i utrudnić dotarcie do otwartego kokpitu oraz dać czas załodze na reakcję.

Inną formą aktywnej ochrony jest Air/ Sky Marshal – w polskiej liście dialogowej „warta ochronna”. Początków takich formacji można szukać w 1968 roku w Stanach Zjednoczonych, gdzie FAA (Federalna Administracja Lotnictwa) rozpoczęła program „Sky Marshal”, który ewoluował w powołaną w roku 1985 Federal Air Marshal Service. Jednak podobne służby działają między innymi w Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Austrii, Indiach czy Polsce. W Naszym kraju formacją dedykowaną do takiej służby jest Straż Graniczna RP, która w tym wypadku działa w ramach Rozporządzenia Ministra SWiA (Dz.U.05.266.2243). Udział warty ochronnej w rejsie jest niejawny, a funkcjonariusze mimo posiadanego wyposażenia (broń, kajdanki, pałki, itp.) ubrani są „po cywilnemu”.

W USA dawniej wchodzili oni na podkład przed pasażerami, co było jasnym sygnałem dla reszty podróżnych, że to „ktoś szczególny”. Obecnie funkcjonariusze „mieszają się” z pasażerami i tylko załoga wie kim są, a formę komunikacji ustala się odgórnie na poziomie przewoźnika i służby. Jako, że „powietrznych szeryfów” jest określona ilość (tajne) to nie każdy rejs jest zabezpieczany. Według wytycznych rejsy co do których istnieje zagrożenie (np. informacja wywiadowcza ale i anonimowe źródła lub rejs wykonywany jest z/ do kraju podwyższonego ryzyka albo specyfika pasażerów wymaga dodatkowych środków ostrożności). FAA szacuje, że 4-5 % rejsów amerykańskich linii jest chroniona rocznie przez „powietrznych szeryfów”, a tu krótki materiał o nich (eng.):

Dwaj byli oficerowie Policji z Dallas jak Air Marshall.

Warty mają oprócz rozporządzenia wewnętrzne zarządzenia, które regulują w jakich sytuacjach mają reagować i jakie czynności podejmować. Do marudnego czy awanturującego się posiłek na pokładzie pasażera nie zdemaskują się ale już do pasażera bardzo agresywnego (stosującego rękoczyny) lub ruszającego do otwierających się drzwi kokpitu z pewnością zareagują.

Ciekawostka na koniec. Ewenementem na skalę światową jest izraelska linia lotnicza EL-AL. Posiada we flocie 37 samolotów, ale nie to jest istotne. Jako jedyna linia na świecie posiada tak rozbudowaną komórkę ochrony, właśnie o warty ochronne – to także jedyna linia, której służy ochrony oficjalnie przewożą broń, a na ziemi każdy z samolotów jest dozorowany.

Tak jak w przypadku bardzo podkręconej kontroli bezpieczeństwa, tak i w przypadku wart ochronnych pojawiają się różne opinie i kontrowersje. Z jednej strony jest to dodatkowa forma ochrony i w przypadku rejsów o podwyższonym ryzyku na pewno są ważnym ogniwem w całej operacji. Przeciwnicy ripostują, że powinno się nakłady przeznaczane na warty wykorzystać do eliminowania zagrożeń jeszcze na ziemi. Dodatkowo kilka zdarzeń w USA sprawiło, że szeryfowie byli na cenzurowanym (np. budżet).

Prawda jest gdzieś po środku.

Przypominamy o konkursie w którym można wygrać e-book „Zombie atakują, zarządzanie ryzykiem po prostu!”