Jest to druga część wpisu. Aby zachować logiczny ciąg, polecam zapoznać się z częścią pierwszą. Kontynuacja tematu broni do samoobrony. Uprzedzając komentarze. Cały cykl jest skierowany do zwykłego, inteligentnego człowieka. Nie do wojowników-onanistów którzy codziennie walczą o przetrwanie na ulicy.

Wbrew temu, co wiele osób sądzi, samoobrona polega na obronie samego siebie/bliskich/dóbr materialnych w pewnych ramach prawnych. Niedopuszczalna jest „samowolka” i „skakanie komuś po głowie”. Po raz N-ty odwołam się tutaj do tekstu esds-tactical, które powinny być dla każdego wstępem do tematu.

Nóż

Nóż, jako narzędzie jest legalny. Jednocześnie jest jednym z najpopularniejszych „idiot tools” do samoobrony. Jak na ironię, jest to również jedno z najbardziej niebezpiecznych narzędzi, jakie stworzył człowiek. Kiedyś na początku blogowania opublikowałem świetny tekst (16 kłamstw na temat posługiwania się nożem – warto przeczytać!) do którego często wracam.

Tekst rozwiewa dużo mitów na temat posługiwania się nożem. Jest to niesamowicie niebezpieczne narzędzie, którym bardzo łatwo zabić. Przykładem jest wspominana ostatnio na stronie sytuacja z Wrocławia. Osoba broniąc się przed 2-ką patologicznych przestępców stała się z ofiary katem. Obecnie czeka ją długi i bardzo mały przyjemny proces.

Broń Palna

Kusi prawda? Posiadanie broni palnej, która będzie służyć do obrony mi i mojej rodzinie. Realia są trochę inne. Jak mawiał jeden z moich trenerów „broń palna jest 4x bardzo”:

1 Bardzo łatwo nią zabić

Wykorzystanie broni nosi  ze sobą poważne ryzyko trwałego uszkodzenia przeciwnika. A to kończy się prokuratorem i całym prawnym cyrkiem.

2. Bardzo trudno ją uzyskać

Broń palna z zasady jest trudno dostępna. Mimo to, i tak łatwiej jest ją uzyskać uzyskać z legalnego źródła niż z „szarej strefy”. To już nie są czasy, że na stadionie XX-lecia towarzysze zza wschodniej granicy sprzedawali swoją rusznikarską myśl eksportową. Broń palna to poważna sprawa i nawet w środowisku przestępczym jest dostępna tylko nielicznym.

3. Bardzo trudno jest się z nią obchodzić

Użycie broni to nie tylko strzał. To jeszcze wyciągnięcie broni z kabury, odbezpieczenie jej, wycelowanie i dopiero oddanie celnego strzału. Niewiele osób potrafi to zrobić w sytuacji stresowej a już nikt bez wielotygodniowego treningu. Broń Palna to nie jest zabawka. Umiejętność prawidłowego korzystania z niej wymaga ciągłych ćwiczeń.

Pozostaje jeszcze druga kwestia. Sam mechanizm napadu. Przeciwnik jest najczęściej przy nas na długość ręki/noża. Musimy w tym momencie stworzyć sobie dystans do użycia broni. To jest zupełnie inna sytuacja niż statyczna zabawa z bronią na strzelnicy.

4. Bardzo utrudnia życie

Posiadanie przy sobie broni palnej „zmienia świadomość”. Ponosimy za broń pełną odpowiedzialność. Zwrócił mi uwagę na ten element Kapral podczas jednego ze szkoleń. Osoby które posiadają broń zachowują się w specyficzny sposób. Często dotykają miejsca, w którym trzymają broń. Sprawdzają czy „nie zniknęła” itd. Miałem okazję obserwować takie zachowanie podczas wrześniowej konferencji, kiedy jeden z uczestników posiadał ukryty pistolet.

Broni palnej nie możemy zostawić w byle, jakim miejscu (np. samochód, szuflada u kumpla).  Odpadają też wizyty na imprezach bo nie możemy spożywać alkoholu (tak wiem, można się bawić bez alkoholu 😉 ).

Jest jeszcze jeden powód, dla którego broń palna nie jest najlepszym rozwiązaniem. Podstawowa zasada korzystania z wszelkiego rodzaju broni. Jeżeli ją wyciągasz musisz mieć 100% pewność, że jej użyjesz. Są łatwiejsze sposoby, aby zapewnić sobie bezpieczeństwo niż strzelanie do kogokolwiek.

Kiedyś w jednej z wrocławskich spelun w Pasażu Niepolda (zwanym też nie bez powodu pasażem przemocy) byłem świadkiem sytuacji, kiedy mocno podchmielonemu panu wypadł z kieszeni pistolet. Pan jak gdyby nigdy nic podniósł broń i schował z powrotem do kurtki. Barmanka zachowała zimną krew, bo po około 15 minutach pan został dosłownie wyniesiony przez policjantów „tajniaków”. Jak się później nieoficjalnie dowiedziałem, była to tylko atrapa, ale chwila napięcia była.

Maczeta/Siekiera

Czyli krakowska szkoła samoobrony.  Efekt psychologiczny jak najbardziej odpowiedni. Bardziej problematyczne jest noszenie czegoś takiego ze sobą. Oraz skutki prawne patrz-> nóż

Kastet

Bardzo niebezpieczna broń. Wiele osób, które nosi kastety „dla samoobrony” to (z moich obserwacji) cherlawe nastolatki. Nie zdają sobie nawet sprawy jak dramatyczne uszkodzenia kastet może spowodować. Użycie kastetu można porównać do bicia metalowym prętem po twarzy. Skutek podobny, krwawa miazga. O ile „metalową pałką” możemy bić w inne części ciała (mniej wrażliwe) to kastet będzie trafiać najczęściej w twarz.

Pojawia się też drugi problem. Zgodnie z ustawą o broni i amunicji jest nielegalny (podobnie jak nunchako swoją drogą 😉 ). Jego posiadanie wiąże się z odpowiedzialnością prawną. Poza tym, w przypadku każdego rodzaju zdarzeniach, kiedy użyjemy kastetu, nasza pozycja, jako „ofiary” będzie bardzo mocno nadwątlona.

Nakrętka od hydrantu

Taki „bieda kastet”. Chyba każdy, kto wychowywał się poza strzeżonymi osiedlami spotkał się z czymś takim. Największe zagrożenie stwarzał użytkownikowi. Skorzystanie z takiego ustrojstwa to chyba jeden z najlepszych sposobów aby połamać sobie wszystkie kości śródręcza i nadgarstka za jednym zamachem.  🙂

Broń symulująca broń palną

Ma większość  wad broni palnej (trudność w transporcie, trudność w użytkowaniu) i praktycznie żadnych korzyści. Noszenie takiego urządzenia „żeby postraszyć agresora” nie jest dobrym pomysłem. Wielokrotnie pisał o tym Kapral. Agresor podczas napadu jest równie zestresowany, (jeżeli nie bardziej) niż my.

Jeżeli zobaczy, że wyciągamy i celujemy w jego stronę czymś, co przypomina pistolet zmieni swoje zachowanie. Już nie będzie zachowywać się jak osoba w trakcie napadu. Będzie zachowywać się jak osoba, której życie jest zagrożone. Jeżeli ma nóż (albo inne narzędzie) to może zaatakować. A w tym momencie my, możemy, co najwyżej rzucić broń i zacząć uciekać.

Paralizator

Przez paralizator rozumiem paralizator – paralizator ręczny, nie paralizator -taser (jak jest to było prezentowane ostatnio w wiadomościach)

Przyznaję się bez bicia, że z paralizatorem, jako taki nie miałem za wiele do czynienia. Kilkukrotnie sprawdzałem go w sklepie. Jako urządzenie nie budzi mojego zaufania.

Aby go użyć potrzebny jest bliski (zbyt bliski kontakt).  Podczas napadu/pobicia nikt z nami się nie będzie przytulać. A samodzielne skracanie dystansu żeby użyć paralizatora graniczy z głupotą.

Do zbliżenia dystansu ze strony agresora może dojść w sytuacji gwałtu. Jednak wtedy prędzej dostaniem w twarz „na rozmiękczenie” niż wykorzystamy takie urządzenie.

Sam paralizator ma według mnie niska skuteczność. Poniżej video z yt jak grupka amatorów używa takiego paralizatora

YouTube Preview Image

Paralizator powoduje ból ale nie żadnego „paraliżu”. Osoba pod wpływem adrenaliny (agresor) może tego nawet nie odczuć. Skutek może być taki, że tylko wzbudzimy dodatkowo agresję.

warto przeczytać

1.Narzędzie do samoobrony część 3 czego używać do samoobrony

2.Od wybitej szyby do wybitych zębów czyli broken windows theory

3.O rzetelności w POLITYCE i usta usta w karetce

4.Kompromitacja policji video

5.Jak chronić swoje mieszkanie przed włamaniem najczęściej popełniane błędy