Poprzedni artykuł na temat narzędzi, których NIE należy używać wywołał sporo kontrowersji. Teraz dla odmiany krótki przegląd najbardziej sensownych (oczywiście w mojej skromnej opinii) narzędzi, które można wykorzystać.

W czwartym (ostatnim) artykule postaram się zrobić małe podsumowanie i odpowiedzieć na jedno, cholernie ważne pytanie. Czy tak naprawdę jest sens coś nosić?

Na początek cztery podstawowe tezy, które powinny być podstawą rozmów na temat samoobrony:

1. Konfrontacja siłowa jest zawsze najgorszym rozwiązaniem

Ulica to loteria. Nigdy nie wiesz, czy nagle nie dostaniesz krzesłem przez głowę (autentyczna sytuacja) od osoby współpracującej z agresorem. Lepiej schować dumę do kieszeni i oddać portfel albo przejść na drugą stronę ulicy.

2. Żadne narzędzie nie zapewni nam bezpieczeństwa. Tylko nasza wiedza i umiejętności mogą zapewnić nam bezpieczeństwo

Posiadanie pałki teleskopowej nie sprawi, że będziemy bezpieczni. Dopiero umiejętność jej wykorzystania może (podkreślam MOŻE) lekko zwiększyć nasze szanse na wyjście cało z niebezpiecznej sytuacji. Jednak równie dobrze, może doprowadzić do eskalacji konfliktu i jeszcze drastycznie pogorszyć naszą sytuację.

3.Każde narzędzie do samoobrony wymaga systematycznych ćwiczeń

Drugi najczęstszy błąd zaraz po zbędnej brawurze. Nawet przy banalnym gazie pieprzowym trzeba wiedzieć jak go wyciągnąć i użyć. A nie jest to tak intuicyjne jak się wydaje.

4.Narzędzie do samoobrony ma ci umożliwić ucieczkę

Nie służy do walki. Na ulicy nie ma czegoś takiego jak walka w sportowym znaczeniu.

Tak jest i niezależnie od tego, co sądzą nastoletni, internetowi nożownicy, inaczej nie będzie. Z takim zapasem teoretycznym możemy przejść dalej.

Gaz/żel Pieprzowy

Jak dla mnie absolutny złoty medalista, jeżeli chodzi o zapewnienie sobie bezpieczeństwa.

Prosty w obsłudze. Legalny i całkiem skuteczny. Przez wiele osób uważany za „lamerski”, ponieważ nie pozwala na widowiskowe skopanie agresora.

Może dać nam akurat tyle czasu, żeby uciec zaskoczonemu przeciwnikowi. Do skutecznego użytkowania wystarczy około 30 minutowy trening. Z własnego doświadczenia, zalecam przetestowanie na samym sobie działanie takiego gazu.

Jedyna sensowna rzecz, jaką można polecić przeciętnemu kowalskiemu.

Szerzej temat poruszałem w tym miejscu.

Pałka teleskopowa

Zajmuje drugą pozycje na mojej liście. Sprzęt bardzo wdzięczny w użyciu. Kompaktowy w transporcie.  Mimo tego, że jest „ordynarną pałą” wymaga pewnych umiejętności. Kupno czegoś takiego przez osobę, bez doświadczenia w sztukach walki nie  jest szczególnie rozsądne. Doskonale się sprawdza, jako „zapas mocy” w samochodowym schowku.

Problemem jest jego ogromna „fetyszyzacja”tego narzędzia przez rzesze domorosłych fighterów, którzy traktują teleskop jak świętego Grala.

Co ważne! Jedyne warta uwagi pałki teleskopowe są hartowane. Tak zwane „sprężynowe” pałki (czyli te <100zł) przydają się tylko do odganiania much. Poniżej porównanie pałek hartowanych i sprężynowych.

YouTube Preview Image

Dużo kontrowersji wzbudza legalność pałki teleskopowej. Temat jest nieco zagmatwany (jak to Polskie prawo) jednak standardowe pałki teleskopowe są legalne.

Kubotan

Brąz w moim zestawieniu przypada czemuś, co nazywa się kubotan (yawara stick).  Bardzo łatwo dostępny. W potrzebie za kubotan może służyć każdy podłużny przedmiot mieszczący się w dłoni: ołówek, długopis etc. Technicznie łatwy w wykorzystaniu. Przeciętnemu przedstawicielowi rasy kaukaskiej wystarczą w pełni uderzenia młotkowe, bez magicznych chwytów i dźwigni.

 

Mimo prostoty w użyciu wymaga doświadczenia w zakresie uderzanych sztuk walk. Inaczej prędzej zrobimy krzywdę samemu sobie niż komuś.

Rekinek dostępny u Karalucha

A co nosi, na co dzień do samoobrony przemądrzały twórca bloga kryzysowo.pl?

Nic.

Czasami wrzucam do torby swój kubotan, ale raczej z sentymentu/w celach treningowych. W domu mam całkiem przyzwoitą kolekcję tego typu sprzętu, jednak ma ona dla mnie wartość kolekcjonerską. Jestem jedną z tych strasznie nudnych osób, które mają dostęp do internetu i nie żyją w Somalii ani Wałbrzychu gdzie, co 200 metrów czyha grupka uzbrojonych zbójów.;)

Warto przeczytać:

1.Z Kałaszem przez centrum Moskwy

2.Jak przeżyć strzelaninę

3.Apel kierowcy karetki – lektura obowiązkowa

4.Nożyczki ratownicze NAR Trauma – recenzja

5.Zapamiętywanie sprawcy – portrety pamięciowe