W końcu urlop. Po kilku latach postanawiasz odwiedzić „ciocię w Ameryce”. Dokładnie przygotowałeś się do lotu, sprawnie przeszedłeś kontrolę bezpieczeństwa na lotnisku i już wszedłeś na pokład samolotu. Rozsiadłeś się w fotelu. Taaak… Teraz podróż przebiegnie przyjemnie, punktualnie i bez turbulencji. Samolot leniwie rusza, a Ty zapadasz spokojnie w sen. Po przebudzeniu chcesz poprosić o coś do picia, ale…. O co chodzi? Nie możesz ruszyć prawą ręką, noga też jest zdrętwiała… czujesz, jak spływa gorąca fala przerażenia. To chyba udar. A Ty jesteś zamknięty w metalowej puszce, lecąc 10 000 metrów nad poziomem morza. Żadne nakłuwanie igłą Ci nie pomoże. Nie możesz wezwać pogotowia, a do najbliższego szpitala jest 4h lotu…

Cała Twoja nadzieja w wyszkolonym personelu samolotu…

Wbrew obiegowym opiniom, głównym zadaniem stewardessy (tudzież stewarda) nie jest piłowanie „pańdziorków”, flirtowanie z pasażerami ani kelnerowanie. Ma ona przede wszystkim dbać o bezpieczeństwo pasażerów i załogi, do czego jest bardzo rygorystycznie przygotowywana. Poza zajęciami na basenie, szkoleń z psychologiem oraz setką innych kursów przechodzi cyklicznie szkolenia z pierwszej pomocy.

Co warto nadmienić, wszystkie szkolenia są cyklicznie powtarzane. Ten blok szkolenia zawiera podstawy dotyczące sytuacji kryzysowych w czasie lotu oraz w razie awaryjnego lądowania. Personel poznaje zagadnienia związane z czynnikami specyficznymi dla operacji lotniczych: zmianą ciśnienia czy natlenienia, podwyższonym ciśnieniem (wywołane np. stresem). Uczy się postępowania w przypadku choroby lokomocyjnej, dolegliwości żołądkowo-jelitowych, hiperwentylacji, poparzeń, ran, utraty przytomności czy złamań/ zwichnięć/ skręceń/ stłuczeń itp.

To tylko czubek góry lodowej, bo personel trenuje udzielanie pomocy przedmedycznej w takich przypadkach jak: astma, reakcje alergiczne i stresowe, wstrząs, cukrzyca, epilepsje, poród, udar czy wreszcie Nagłe Zatrzymanie Krążenia. Szkolenia te prowadzi się, biorąc pod uwagę ilość załogi podczas rejsu czy charakterystykę samolotu (w samolocie szerokokadłubowym większość procedur uda się wykonać w dość komfortowych warunkach, ale już w samolotach regionalnych czy małych odrzutowcach może być ciężko odbierać poród czy prowadzić RKO).

JAR3745_1_medium

Jednak gros czynności ratunkowych wymaga użycia „jakiegoś” sprzętu, chociażby rękawiczek czy plastra. W tym celu na pokładach samolotów pasażerskich znajdują się apteczki pierwszej pomocy, tzw. FAKi. Do 99 zainstalowanych w samolocie miejsc pasażerskich wymagana jest 1 apteczka, w przedziale 100-199 niezbędne są 2 FAKi, przy 200-299 mowa już o 3 apteczkach, w przypadku 300 i więcej miejsc (nie pasażerów) przewidziane są minimum 4 apteczki pierwszej pomocy. Minimalna zawartość FAKów jest również określona przepisami – oczywiście przewoźnik może rozbudować tę apteczkę. Natomiast w standardowej apteczce pierwszej pomocy personel pokładowy znajdzie: materiały opatrunkowe (bandaże, kompresy, chusty trójkątne, plastry, opatrunki hydrożelowe); leki przeciwbólowe, przeciwwymiotne, zmniejszające przekrwienie błon śluzowych nosa, zobojętniające kwas żołądkowy, przeciwbiegunkowe oraz przeciwhistaminowe; rękawiczki, torbę na odpady medyczne, podręcznik pierwszej pomocy, termometr, nożyczki, pęsetę, maseczkę do RKO oraz oczywiście spis zawartości. Z przeszkolonym personelem i takim sprzętem, udzielenie pierwszej pomocy ma duże szanse powodzenia.

Jednak na wypadek poważniejszych urazów bądź zachorowań, na pokładzie pasażerskich samolotów komercyjnych znajdują się tzw. Awaryjne Zestawy Medyczne – z angielskiego EMK. Kompletowane są one ze względu na rodzaj prowadzonych operacji lotniczych, czas lotu, ilość pasażerów, a nawet ich pochodzenie. Według przepisów ustanawiających wymóg posiadania na pokładzie EMK, dostęp do tego sprzętu jest ściśle określony i używany jest on jedynie za zgodą dowódcy statku powietrznego. Co ciekawe, EMK są przeznaczone do wykorzystania we współpracy z profesjonalistami, którzy mogą się znaleźć na pokładzie samolotu. Może się zdarzyć – oby nie – że podczas kilkugodzinnego rejsu padnie prośba przez interkom o zgłoszenie się do załogi pokładowej personelu medycznego – czyli przysłowiowe „czy jest na sali lekarz”. Prośba wynika również z przepisów dotyczących wyposażenia awaryjnego, gdyż EMK może użyć jedynie personel medyczny – lekarz, pielęgniarka, ratownik medyczny. W drugiej kolejności mogą jej użyć studenci medycyny/ pielęgniarstwa/ ratownictwa, pod warunkiem możliwych konsultacji.

Skąd takie obwarowania?

Zawartość EMK to ambulatorium oraz sprzęt dla wykwalifikowanego personelu. Chociażby zestaw do intubacji, cewnik i żel anestetyczny, glukometr, ssak czy opaska zaciskowa. Do tego cała bateria leków, od Atropiny i antybiotyków przez antyarytmiczne, przeciwskurczowe, przeciwdrgawkowe, do nadciśnieniowych i beta-blokerów. Jednym z elementów EMK może być również AED (czyli automatyczny defibrylator), a podyktowane jest to polityką przewoźnika oraz najczęściej długością lotu.

Jeśli na pokładzie nie ma kto użyć zestawu EMK, to szansa na pomoc wcale nie znika. W każdym poważniejszym przypadku nagłego zachorowania, czasami profilaktycznie, a czasami w celu udzielenia poszkodowanemu jak najlepszej opieki, dowódca statku powietrznego decyduje się na lądowanie awaryjne na lotnisku alternatywnym. Podczas planowania przelotu z punktu A do B obowiązkiem przewoźnika jest bowiem zaplanować lotnisko alternatywne na wypadek złych warunków pogodowych w porcie przeznaczenia, sytuacji ruchowej lub problemów technicznych. Ilość takich lotnisk zapasowych zależy od długości i skomplikowania trasy. Jeśli natomiast takie lotnisko jest za daleko, to piloci wybierają najbliższe lotnisko, na którym pasażerowi czy członkowi załogi może być udzielona sprawna pomoc. Załoga nadaje w takim wypadku sygnał „PAN-PAN-PAN”, świadczący o sytuacji zagrażającej zdrowiu/ życiu, i dodaje słowo „Medical”, co pozwala służbom ruchu lotniczego przekazać sygnał do naziemnych służb ratunkowych, które zaraz po lądowaniu i zakołowaniu na stanowisko są w stanie udzielać pomocy.

Zdarza się niestety, że osoba na pokładzie umrze mimo udzielanej pomocy. Wtedy w zależności od sytuacji personel pokładowy zakrywa ciało kocami, a jeśli nie jest to możliwe, to podejmowane są mało taktowne kroki, czyli np. zamknięcie zwłok w jednej z szaf (w dużych samolotach) lub w toalecie. Sytuacje takie zdarzają się głównie w lotach kontynentalnych, kiedy lotniska zapasowe czy trasowe są znacznie oddalone.

Również w normalnym rejsie regionalnym może zdarzyć się przypadek wymagający pomocy medycznej. Należy pamiętać, że dolot do lotniska trwa, tak samo jak procedura podejścia czy lądowania. Przez ten czas poszkodowany jest w rękach załogi pokładowej i ewentualnie pasażera, który wie, jak pomóc i współpracuje z załogą.

Jako uzupełnienie, polecam tekst 10 pytań i odpowiedzi na temat przewozu leków samolotem 

Chcesz dostawać informację o nowych artykułach? Wpisz swój e-mail!


 

Warto przeczytać:

1.Triage – konieczna segregacja

2. 5 powodów dlaczego warto się przygotować na sytuację kryzysową

3.Czy warto mieć gaśnicę w domu?

4.Zagrożenia chemiczne wokół nas – część 1

5.Nie daj się okraść w szpitalu!