Sam mam co do tego mieszane uczucia ale z braku czasu napiszę o tym jutro. Poniższy wpis jest z Katowic dotyczy jednak całej Polski

W spółkach miejskiej komunikacji zastanawiają się, co od początku marca będę mogli zrobić kontrolerzy z gapowiczami. – Bić nie będziemy – zastrzegają

W KZK GOP zapewniają, że pasażerowie nie muszę się bardziej bać kontrolerów…

Wszystko w związku ze zmianą przepisów. Od 1 marca w ustawie o transporcie publicznym pojawi się zapis, że kontroler będzie mógł ująć pasażera (gapowicza, który jedzie bez biletu albo nie chce okazać dokumentu) i przekazać go policji. Sformułowanie „ująć” od razu wzbudziło kontrowersje. Czy to oznacza, że tak jak policjanci kontrolerzy będą mogli użyć siły i obezwładnić pasażera?W spółkach transportu miejskiego nie do końca wiedzą, jak wprowadzić w życie nowe uprawnienia kontrolerów. Najbardziej bojowo nastawieni są w Łodzi. Tutaj kontrolerzy przeszli niedawno dodatkowe szkolenia z samoobrony, a od dwóch tygodni w nocy patrolują pojazdy w asyście straży miejskiej. – Nie wyobrażam sobie, że kontroler zakuje kogoś w kajdanki. Za to przyduszenie czy chwycenie za rękę wchodzi już w grę – podkreśla Bogusław Makowski z Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Łodzi. Ostatnich szkoleń z samoobrony nie chce łączyć ze zmianą przepisów. – Takie psie czasy. Ludzie są bardzo agresywni i nasi pracownicy muszą się bronić – dodaje.- Nie wyobrażam sobie, że będziemy działać jak policjanci. Sformułowanie nie jest precyzyjne, dlatego czekamy na szkolenie z Ministerstwa Infrastruktury i przepisy wykonawcze. Będziemy działać stanowczo, ale kulturalnie – podkreśla Janusz Krzeszowski z wrocławskiego Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego.

Jak przepisy zinterpretują kontrolerzy na naszym śląsko-zagłębiowskim podwórku? W KZK GOP przekonują, że sami już dokonali wykładni przepisów na podstawie życiowej praktyki. – Nie ma mowy o szarpaniu, biciu czy podstawianiu nogi. Jedyne, co będą robić kontrolerzy, to zamykać drzwi albo zastępować drogę gapowiczowi, który chce uciec – zaznacza Anna Koteras, rzeczniczka Komunikacyjnego Związku Komunalnego GOP. Dodaje, że nowy zapis w ustawie jest ważny z prawnego punktu widzenia. – W prawie była luka dotyczącego tego, czy możemy zatrzymać gapowicza. Niektórzy kierowali skargi do sądu, że bezprawnie została ograniczona ich wolność. Nowe przepisy jasno regulują te kwestie. Dodatkowo zobowiązują taką osobę do pozostania w miejscu wskazanym przez kontrolera. Jeśli tego nie zrobi, to popełni wykroczenie karane grzywną – dodaje Koteras.

Tomasz Musioł, zawodowy kontroler z 18-letnim stażem, przekonuje, że zwykle rozmowa i zagrodzenie drogi przez kilka osób wystarcza. – Nie jesteśmy ułomkami i ludzie czują przed nami respekt. Do szarpaniny dochodzi rzadko, a wtedy, jak każdy, możemy się bronić – podkreśla Musioł.

W KZK GOP dodają, że prowadzą z katowicką policją rozmowy na temat przeszkolenia kontrolerów z samoobrony. Planują też wysłać wspólne kontrolersko-policyjne patrole do autobusów i tramwajów. – To na razie plany, bo coraz częściej zdarzają się sytuacje, kiedy pasażerowie nie czują się bezpiecznie – dodaje Koteras.

Za:  http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,9127625,Nowe_uprawnienia_kontrolerow_biletow.html#ixzz1EKRp342H