Do przestępstw związanych z wyłudzaniem danych dochodzi coraz częściej. W sumie nie ma co się dziwić. Z punktu widzenia przestępcy mają one same korzyści:

1. Oszustwo nie wymaga kontaktu z ofiarą.

2. Trudno takiego przestępcę ująć.

3. Mechanizm oszustwa jest bardzo prosty.

4. Potencjalny wyrok jest niższy, niż w przypadku klasycznej, „ulicznej” kradzieży.

Natomiast potencjalne zyski są znacznie wyższe, niż w przypadku klasycznej „ulicznej” kradzieży.

Mieszkanka małego miasta spod Lubartowa jest przykładem tego, jak przestępcy mogą być kreatywni. Schemat działania jest bardzo prosty:

1. Umieszczamy w Internecie bardzo atrakcyjną ofertę pracy zdalnej (300-400zł/tydzień).

Zarzucamy przynętę na ofiarę.

2. Osoby, które się zgłoszą są proszone o wysłanie swoich danych koniecznych do stworzenia umowy.

Dostajemy dane potrzebne do sporządzenia umowy/sfałszowania dowodu.

3. Ofiara jest proszona o wykonanie drobnego przelewu w celu „weryfikacji danych”.

Ofiara nieświadomie aktywuje fikcyjne konto w banku.

4. Po dokonaniu przelewu firma przestaje odpowiadać na maile i telefony.

Zaciągamy kredyt na niewielką kwotę.

5. Do ofiary zgłasza się bank z wiszącym kredytem.

A my szukamy kolejnej ofiary.

 

Póki co trafiłem na informację o jednej osobie, które padła ofiarą tej metody (źródło tutaj), ale kwestią czasu jest to aż ujawni się ich więcej. Takie przekręty robi się masowo.

Zagrożenie staje się coraz poważniejsze, dlatego razem ze znajomymi bankowcami przygotowujemy szkolenie z zakresu bezpieczeństwa bankowego. Dla tych wszystkich, którzy szanują swoje pieniądze.

A póki co, przypominamy kilka starych artykułów z tej tematyki:

1. Phishing czyli łowienie frajera!

2. Proszę Pani, JA TEGO KREDYTU NIE BRAŁEM!! Czyli co zrobić gdy stracimy dokumenty

3. Skimming – kiedy bank nie zwróci nam straconych pieniędzy + ciekawy sondaż TNS Pentor

Jak ktoś jest ciekawy, to skrobnę coś o kruczkach stosowanych przez banki. Mam dobre źródło informacji.