Żyjemy w XXI wieku prawda?

Tak pytam tylko dla pewności. Ale skoro już to ustaliliśmy to pobawmy się w mały eksperyment myślowy. Weźmy hipotetyczną metodę „leczenia” która został wielokrotnie naukowo dowiedziona jako nieskuteczna. Mało tego, owa metoda nie ma żadnego oparcia w istniejących prawach fizyki, a niektórym wręcz przeczy. Mało? Trzynaście lat temu została wyznaczona nagroda miliona dolarów, dla tego kto potwierdzi podstawową zasadę jej działania – ponoć niezmiernie prostą do demonstracji – a mimo tego nikt do tej pory nie zainkasował nagrody.


Czy powierzyłbyś takiej „metodzie” swoje zdrowie?

Nie?

Ale kontynuujmy nasz myślowy eksperyment.

Weźmy sobie hipotetyczny wyciąg z kaczej wątroby. Nie wiadomo w sumie co tam jest i jak ma działa, ale mniejsza z tym. Rozcieńczmy więc sobie ten ekstrakt w stosunku 1:100. Jedna część kaczej wątroby i 99 części wody. Potem weźmy znowu 1% owej już rozcieńczonej  mikstury i znów rozcieńczmy w proporcji 1:100. Cały cykl powtórzmy 200 razy, koniecznie mocno wstrząsając probówką

Tak. Dwieście.

Żeby przybliżyć wam skalę rozcieńczenia w finalnym roztworze, parę liczb: jedna cząsteczka substancji aktywnej przypada na 10^400 cząsteczek wody (pamiętajmy 3 atomy każda). Czyli jedynka z czterystoma zerami. O taka:

10000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000
00000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000
00000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000
00000000 

Dla porównania, liczba wszystkich szacowanych atomów w obserwowalnym wszechświecie to 10^80 czyli:

100000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

Jedynka i osiemdziesiąt zer. Trzeba by więc napełnić cały wszechświat owym hipotetycznym roztworem z kaczej wątroby, pięć 10^320 (patrz komentarze) razy żeby znalazła się tam jedna cząsteczka tej substancji.
Wiecie w czym leży problem?

Skłamałem Wam. To nie jest hipotetyczne rozważanie. To procedura przygotowywania popularnego także i w Polsce preparatu Oscillococcinum. Taką oto czystą chemicznie wodą, nasącza się cukrowe kuleczki i sprzedaje po 60 pln za 30, jedno-gramowych dawek. Czyli 2 złote za gram cukru. W samych tylko stanach zarabia się 15 milionów dolarów rocznie na takim procederze.

Tak oto proszę państwa przedstawia się krótkie wprowadzenie do zasad homeopatii. Pseudo naukowej metody leczenia, której skuteczność bywa nawet niższa niż placebo (tak, są takie badania).
Kilka tygodni temu Łukasz wspominał o wciskaniu ludziom takich właśnie „preparatów” i uważam że stanowczo za delikatnie obszedł się z tym tematem.

Bo widzicie ja już prędzej uwierzę, że rożne dżemiki maja działanie przeciwrakowe, albo że pole elektryczne ludzkiego organizmu może zdrowotnie oddziaływać na inny organizm. Jestem w stanie w miarę racjonalnie wytłumaczyć jak to może to działać i na jakich zjawiskach się opierać. Mniejsza już nawet z tym czy naprawdę działa – opiera się przynajmniej na zatwierdzonym modelu fizycznym. Homeopaci natomiast wierzą sobie radośnie, w to że istnieje takie zjawisko jak pamięć wody. Nikt nie wie jak to ma działać ale to nic. Wierzą oni że woda w jakiś magiczny sposób przyjmuje właściwości wszelkich substancji z którymi się styka i je zapamiętuje poprzez zmian drgania albo pozycji… Co więcej używają oni substancji które wywołują dane objawy, a które działać mają na podobnej zasadzie jak szczepionka – uodporniając organizm na dane objawy.

Samo w sobie jeszcze nie skreślało by to całej idei, bowiem w nauce bywa tak że zaobserwować coś a udowodnić to nieraz kwestia kilkuset lat (to tylko moja tolerancja przemawia tak naprawdę powinno się skreślić tą terapię za samą niezgodność naukową.

Dowcip polega jednak w tym, że homeopatia po prostu nie działa. Setki badań i prób wielokrotnie powtarzanych wykazało, że jego skuteczność jest równa z podawaniem placebo (a czasem jeszcze niższa co jest dla mnie wyjątkowo zabawne).

Myślę że nie trzeba więcej pisać bo to rzecz, która ośmiesza samą siebie już w założeniach. Wystarczy odrobina zdrowego rozsądku żeby wiedzieć to nie ma prawa działać. Celowo też nie podaję źródeł – proponuje samemu poszukać i zobaczyć jak bardzo bezradni są homeopaci w konfrontacji z naukowymi faktami. Zabawa gwarantowana. Śmiech jednak kończy się w momencie kiedy terapia homeopatyczna zastępuje się klasyczne leki albo co gorsza szczepionki. Takie głosy słychać coraz większa częstotliwością i nie jest to rzecz jaka należy ignorować.

Także proszę państwa, nie dajcie się nabijać w butelkę z najdroższym cukrem świata, ani tym bardziej nie zastępujcie klasycznej terapii – terapią homeopatyczną. Efekt może być tylko jeden. Zachęcam do samodzielnego zgłębienia tematu – jestem pewien że bardzo szybko zmienicie zdanie na temat tej pseudo terapii.

Warto przeczytać:

1. „Uwaga wyciek w elektrowni!” – i co teraz?

2.Jak wzywać pogotowie?

3.Jak zostałem bohaterem w swoim domu i trafiłem na kolejną listę wrogów

4.Prawda o ranach postrzałowych od broni palnej