Jakiś czas temu Prezydent zatwierdził nowelizację prawa drogowego. Zmiana jest dość istotna, nakłada na pieszych obowiązek noszenia odblasków. Dotyczy to tylko poruszania się po drodze w terenie niezabudowanego gdzie nie ma chodnika. Także zmiana wydawałoby się wartościowa. Jednak czy obowiązkowe odblaski dla pieszych mają sens?

Przez sieć przelała się fala mniej lub bardziej histerycznych reakcji.  Jak dla mnie sama idea bycia bardziej widocznym jest w pełni uzasadniona. Sam kiedy wybieram się wieczorem w rowerowe trasy poza miasto używam odpowiedniej kamizelki. Odblaski poprawiają bezpieczeństwo nie tylko pieszych ale i innych użytkowników dróg. Co doskonale widać na poniższym video nakręconym przez jednego z czytelników bloga:

YouTube Preview Image

Skoro jestem tak mocno na „na plus” odblaskom to dlaczego ta nowa regulacja ani trochę mnie nie cieszy? Ponieważ nie wierzę aby ustawa miała wpływ na bezpieczeństwo drogowe. Z dwóch powodów:

1) Odrealnienie

Do wypadków z udziałem „niewdocznych pieszych” dochodzi najczęściej na terenach wiejskich, gdzie jest niski poziom świadomości bezpieczeństwa. W takich rejonach ciężko znaleźć rower z „ustawowym” oświetleniem.
I nawet dziesięcioma ustawami tego się nie zmieni. Poza tym, z mojego doświadczenia takimi pieszymi są najczęściej „drobni pijaczkowie”. A oni tymbardziej nie przejmą się nowymi przepisami.

2) Niska skuteczność

Żeby prawo działało musi być egzekwowane. A kto będzie to prawo egzekwował w na wsi?  Wójt? Bo policja pojawia się tam od święta a straż miejska w ogóle. Skoro nie jesteśmy wstanie wyegzekwować wspomnianego oświetlenia rowerów to czy uda się dopilnować tej regulacji?

To co mnie boli najbardziej to marnotrawstwo pieniędzy. Pieniędzy które zostały wydane na wydruki, analizy prawne, spotkania, raporty i całą resztę towarzyszącą zmianom legislacyjnym. A nie wydaje mi się, żeby to były małe pieniądze. Można było je wydać znacznie sensowniej. Chociażby na kupno i rozdanie odblasków.

Jak REALNIE można by poprawić bezpieczeństwo?

Zlikwidować problem

Problemem są niewidoczni piesi na ulicy. Najskuteczniej byłoby zlikwidować pieszych na ulicy budując dla nich chodniki. Sięgnąć do statystyk, sprawdzić w jakich rejonach i na jakich trasach najczęściej dochodzi do zdarzeń i tam zainwestować. Skuteczność gwarantowana.

Edukować

Domyślam się, że u większości osób w tym momencie pojawi się krzywy uśmieszek. A co to da? Da na pewno więcej, niż wprowadzanie martwego prawa. Docierając do regionalnych autorytetów i społeczności można osiągnąć realne efekty.

Jednak to wymaga cięższej pracy i jest znacznie mniej medialne. Jeżeli ktoś z Was chciałbym przeprowadzić kampanie związane z bezpieczeństwem (nie tylko drogowym) w swoich społecznościach, to możemy ze swojej strony zaoferować wsparcie projektowe i merytoryczne.

Jako puenta, taka ciekawostka do której dotarłem. Fragment odpowiedzi Ministerstwa Infrastruktury z 2008 roku na pytanie o wprowadzenie obowiązkowych elementów odblaskowych

Resort, zmierzając do dalszej poprawy warunków bezpieczeństwa niechronionych uczestników ruchu drogowego, nie uznaje za uzasadnione wprowadzania nakazu prawnego do ustawy Prawo o ruchu drogowym, obligującego wszystkich pieszych do używania elementów odblaskowych na drodze. Taki nakaz może wywrzeć skutek odwrotny do zamierzonego przez ustawodawcę. Przepis ten może pozostać tzw. martwym przepisem, nierespektowanym przez uczestników ruchu, do których byłby adresowany.

   W opinii resortu działania podejmowane w przedmiotowej kwestii powinny być ukierunkowane na podnoszenie poziomu świadomości społecznej tej grupy pieszych, która nie została objęta obowiązkiem używania elementów odblaskowych.

Z poważaniem

Sekretarz stanu

Tadeusz Jarmuziewicz

Warszawa, dnia 24 października 2008 r.

A co Wy o tym myślicie?

Chcesz być na bieżąco? Dopisz się do naszej subskrypcji