Kiedy po raz pierwszy pojawił się plan wprowadzenia obowiązkowych odblasków, nasz szanowny naczelny odrobinę przejechał się po tym pomyśle. Myślę że nie do końca słusznie. Proponuje najpierw zapoznać się z oryginalnym tekstem, bo do niego właśnie będę się odnosił.

Zarzuty skierowane są w kierunku odrealnienia i niskiej skuteczności. Role grają tu jednak czynniki, które świadomie lub nie, wprowadzone przez ustawodawcę mogą zaowocować w przyszłości. Moim zdaniem, azymut obrać należy na dzieciarnię w wieku szkolnym. Dzieci wracające zimowymi popołudniami stanowią największe zagrożenie w podanym kontekście. Mieszkając w okolicy usianej maluśkimi rzędówkami, wielokrotnie widywałem podobny obrazek. Takiemu narybkowi o ile wszystko pójdzie w miarę dobrze powinno udać wbić się zasady noszenia odblasków. Wystarczy raz na jakiś czas jeden radiowóz i nawet nie prawdziwa kara, a zwykłe upomnienie. Wieści że „odblaski sprawdzają” rozniosą się pocztą pantoflowa szybciej niż jakąkolwiek inną drogą.

Zacny suchar milordzie.

Karl Lagerfeld – świeci przykładem.

Argument o rowerach jest o tyle nietrafiony, iż światła do roweru wiążą się z pewnymi kosztami. Już samo to może stanowić pewną barierę w niektórych miejscach. Odblaski na ramię, czy plecak są często rozdawane w szkołach na festynach itp. Do tego dochodzi jeszcze odzież z odblaskami wszytymi fabrycznie (i nie chodzi tylko o dresy). Mam cichą nadzieję, że takie za dnia niewidoczne panele, staną się standardem w odzieży.

Jeśli akcja będzie poprowadzona z głową, to jest szansa dotarcia do młodych ludzi – lekki straszak może działać pozytywnie, jak pamiętam z młodzieńczych lat. Jeśli oceniać całość przez pryzmat „już teraz” to rzeczywiście – wygląda to słabo. Ja w tym wypadku stawiam na długoterminowość i na odpowiednio długi czas inkubacji. A może jestem po prostu frajer, że wierze w coś takiego.

I tak wiem co pomyślałeś ;)

Ten pan świeci.. koszulą.