Człowiek wraca zmęczony z pracy, a trzeba jeszcze po zakupy skoczyć. Wchodzi więc do pierwszego napotkanego warzywniaka. Ładuje do koszyka chleb, kawałek sera i idzie do kasy. Chce zapłacić kartą (bo gotówki jak zwykle brak) i tutaj „ZONK”. Płatność kartą od 20zł. I teraz wybór. Zostawić zakupy i drałować do bankomatu, czy dobrać jeszcze kilka zupełnie niepotrzebnych rzeczy.

Albo tak.

Skończyły Ci się fajki. Idziesz do najbliższego saloniku prasowego i prosisz o swoje ulubione „rakotwory”. Chcesz zapłacić  kartą i wywiązuje się dialog rodem z Barei:

– Za papierosy tylko gotówką.

– A za gazety można kartą?

– Można.

– To poproszę gazety i papierosy.

– To za gazetę kartą, a za papierosy gotówką.

I jeszcze jedna historia.

Wizyta w pewnym sklepie komputerowym. Zepsuta myszka albo czas na nową klawiaturę.

– Płatność kartą czy gotówką.

– Kartą.

– To musimy doliczyć jeszcze 3% do ceny.

– Co?

– Wszystkie sprzęty mają wliczony rabatem 3% na płatność gotówką.

– To jak rozumiem za płatność gotówką rabat jest, płatność kartą rabatu nie ma?

– Tak jest.

Chyba każdy z nas brał udział w takiej (lub podobnej) scence. Wszedł do sklepu gdzie jest możliwość płacenia kartą i spotkał się z jakimiś dziwnymi ograniczeniami.

Dlaczego takie limity istnieją?

Każdy sklep posiadający terminal płaci za transakcje kartą. Jest to na ogół pewien procent od nich, z minimalnym limitem, zależnie od tego jak sklep dogada się z przedstawicielem handlowym. W bardzo skrajnych przypadkach, przy transakcjach do 1 zł, koszt takich działań może wynieść więcej, niż marża na produkcie. Jest to często spotykane szczególnie w mniejszych sklepach.

Czy jest to legalne?

Jest to zgodne z polskim prawem, ale jest NIEZGODNE z umową z operatorem płatniczym (Visa i Mastercard). Także sprzedawca może nam odmówić płatności kartą poniżej pewnej kwot (zgodne z polskim prawem), ale nie powinien tego robić. W umowach związanych z korzystaniem z  terminali są klauzule dotyczące zasad użytkowania. Zabrania się tam nakładania jakichkolwiek limitów na płatności. Co jest całkiem zrozumiałe, bo takie limity oznaczają straty dla organizacji płatniczej.

Co mogę zrobić?

Wyjścia są w tym momencie dwa. „Bierzesz to na klatę” i olewasz temat albo zgłaszasz reklamację do swojego banku. Wystarczy zadzwonić banku, który wydał nam kartę. Zgłosić rodzaj karty (Visa czy Mastercard), miejsce gdzie doszło do ograniczeń płatności oraz rodzaj tych ograniczeń. Czy to były np. limity w płatności albo brak możliwości zapłaty za określone produkty. Takie zgłoszenie jest przekazywane do organizacji płatniczej, a ta wysyła odpowiednie pismo do dzierżawcy terminala. To już z reguły wystarczy. W przypadku uporczywego stosowania takich praktyk, może dojść do utraty terminala przez sprzedawcę.

Ja sam w przypadku małych, osiedlowych sklepików staram się podchodzić do tematu ze zrozumieniem. Jednak jeżeli chodzi o sklepy sieciowe, znajdujące się w każdym mieście (tak jak wspomniany sklep z rabatem 3% na elektronikę) to nie mam większych oporów, aby takie sprawy reklamować. Skoro ktoś godzi się na płatności kartą w swoim sklepie, musi wziąć pod uwagę również zobowiązania jakie na siebie nakłada.

Mimo wszystko, zawsze warto mieć przy sobie jakąś gotówkę. W każdej chwili może dojść do awarii w naszym banku. A wtedy już nie zapłacimy kartą w żadnym sklepie.

Chcesz być na bieżąco? Dopisz się do subskrypcji!


 

Warto przeczytać:

1. Skimming – kiedy bank nie zwróci nam straconych pieniędzy + ciekawy sondaż TNS Pentor

2. Jak zostałem bohaterem w swoim domu i trafiłem na kolejną listę wrogów

3. Proszę Pani, JA TEGO KREDYTU NIE BRAŁEM!! Czyli co zrobić gdy stracimy dokumenty

4. Phishing czyli łowienie frajera!