No właśnie. Wyobraźmy sobie, że jednak trafia nam się w Polsce jakiś pacjent z Ebolą (albo innym zakaźnym paskudztwem). No i co? No i zaczyna się cyrk 😉 .

1. Godzina 8:30. Pan Franek, który tydzień temu powrócił z Liberii, zaczyna się czuć źle.

2. Godzina 10:00. Pan Franek czuje się na tyle źle, że idzie do zakładu Podstawowej Opieki Zdrowotnej (POZ). Wsiada w zatłoczony tramwaj, jedzie nim dwa przystanki, po drodze kupuje chleb i gazetę. Wyciąga kartę z rejestracji i siada w zatłoczonej poczekalni.

3. Godzina 12:00. Pan Franek wchodzi do lekarza jako 30 pacjent tego dnia. Zmęczony lekarz oświadcza „będzie chyba grypka, proszę kupić APAP, parzyć herbatkę z kwiatu lipy i za tydzień przejdzie”. Pan Franek oczywiście nie wspomina o podróży, bo guzik konowała obchodzi, gdzie był.

4. Godzina 12:15. Pan Franek wychodzi z poradni, wsiada w zatłoczony tramwaj i wraca do domu. Po drodze odwiedza aptekę.

5. Godzina 16:00 Pan Franek czuje się już naprawdę źle. Miotając pod nosem klątwy na durnych lekarzy i tandetny APAP, wzywa taksówkę, aby udać się na Szpitalny Oddział Ratunkowy (SOR).

6. Godzina 16:30. Pan Franek wysiada z taksówki i wchodzi do SOR szpitala wojewódzkiego. Wygląda już na tyle fatalnie, że nie zostaje odesłany do POZ, tylko usadzony w kolejce jako pacjent „pilny”. W poczekalni oczywiście tłum ludzi.

banner v 0.10_glow

7. Godzina 16:50. Szum w poczekalni. Pan Franek zemdlał i spadł z krzesła rozcinając sobie łuk brwiowy. Przychodzi lekarz SOR, z oddziału zostaje ściągnięty chirurg. Lekarz SOR bada pana Franka, zleca podstawowe badania. Pan Franek wspomina coś o Liberii, ale lekarz SOR pamięta ostatnią awanturę, którą zrobił mu lekarz ze szpitala zakaźnego, gdy ośmielił mu się przesłać pacjenta z podejrzeniem malarii. Lekarz SOR podejmuje decyzję: bez podkładki ani rusz (zresztą widział ktoś kiedyś Ebolę w Polsce?). Zleca jeszcze tomografię komputerową (TK) głowy i konsultację neurologiczną.

7. Godzina 18:00. Pan Franek ma już zrobioną TK głowy, widział go już neurolog, pozszywał chirurg. Wyniki w laboratorium wciąż „się robią”.

8. Godzina 19:30. Pan Franek ma już komplet badań. O 19:00 była szczęśliwie zmiana dyżuru i bada go już nowy lekarz SOR. Wypoczęty. Patrzy na Pana Franka, w badania, słyszy coś o Liberii. Wzywa karetkę przewozową kierując do szpitala zakaźnego – „stan gorączkowy do diagnostyki, podejrzenie malarii”.

9. Godzina 21:00. Stan Pana Franka pogarsza się, na szczęście jest już karetka.

10. Godzina 21:30 Pan Franek trafia do szpitala zakaźnego. Po zwyczajowych „dlaczego do nas”, „znowu jakiś dureń przysłał grypę” i „sepsa nie musi być leczona na zakaźnym, k… mać”, chory zostaje zbadany. I zaczyna się polka, bo ze środków ochronnych w szpitalu są rękawiczki, ochraniacze na buty i gumowy fartuch używany do dezynfekcji boksów w izbie przyjęć po wizycie pacjentów z wszawicą i świerzbem. Taki sam sprzęt był w SOR – pod warunkiem, że ktoś wpadłby na pomysł jego użycia.

Dzień następny. Minister Arłukowicz w TVN: „System działa doskonale, chory jest leczony w doskonale wyposażonym ośrodku referencyjnym. Czemu tułał się po mieście 12 godzin? Cóż, lekarzom zabrakło empatii. Zagrożenia dla społeczeństwa nie ma, a ci, którzy tak twierdzą niepotrzebnie sieją panikę„.

Trzy tygodnie później. UE zamyka lądową, morską i powietrzną granicę Polski. To samo robią Rosja, Białoruś i Ukraina. W szpitalach zostali pojedynczy lekarze i pielęgniarki – ci, którzy mieli resztkę rozsądku – zniknęli. Nikt nie wie, gdzie są prezydent, premier i minister zdrowia. Podobno widziano ich jak jechali szosą w kierunku Zaleszczyk.

Autor tego tekstu zna doskonale realia naszej rodzimej ochrony (bo służby już nie ma) zdrowia. A wystarczy w miejsce Ebola wstawić „H5N1”, „gruźlica lekooporna”, „zjadliwa grypa” albo „cokolwiek innego co jest karą bożą za nasze grzechy i ma wybić całą ludzkość”. I robi się nam nagle i śmieszno i smutno.

W kolejnym tekście będzie o ostatnim „hot news” w branży około-kryzysowej. Symulatorze centrum leczenia Eboli 🙂 .

Chcesz dostawać informację o nowych tekstach? Dopisz się do newslettera.


 

Źródło: czytelnik
Foto w nagłówku: SuperExpress