Około miesiąc temu została mi przesłany przez Larsa „Karalucha” Otzena (autora artykułu Miejski survival -kiedy kaloryfery staną sie zimne) do testów jeden z produktów firmy  freeplay energy. Lampka ładowana na korbkę. Jest to całkiem ciekawy produkt, do tej pory raczej rzadko spotykany na Polskim rynku.

O firmie

Freeplay jest bardzo interesującą firmą. W swojej ofercie posiada tylko 8 produktów. Trzy radia, dwie latarki, jedna lampka, jedna ładowarka i jedna wszystko-mające-combo-latarko-radio. Jest to o tyle ciekawe, że firma działa od 1996 roku. Bardzo odpowiada mi taki minimalizm. Zamiast tworzyć masowo różnego rodzaje produkty niskiej jakości skupili się na paru podstawowych.

Motto firm brzmi  „to make energy available to everybody all of the time”

Cele jakie stawia swojemu sprzętowi to:

-ekologiczność

-„energo-niezależność

– trwałość

Dla mnie najważniejsze były dwa ostatnie elementy.

Wygląd zewnętrzny

1. Skupisko 7 diod LED. Na górze jest przymocowana rączka służaca do wieszania/noszenia latarki. Wewnątrz znajduje się soczewka (tak to jest opisane w instrukcji, ciężko mi znaleźć lepsze określenie) dzięki której światło jest równomiernie rozpraszane wokół całej lampki

2. Bardzo silna dioda kierunkowa.

3. Regulator natężenia światła. Dzięki niemu mamy możliwość płynnego wyboru z jak dużą mocą powinny świecić główne diody. Można przyjąć, że są do wyboru 4 rodzaje natężenia.

4. Włącznik diody kierunkowe.

5. Gniazdo wejściowe USB.

 

Wymiary

Wysokość: 205 mm (8″)

Długość: 70 mm (2.7″)

Szerokość: 75 mm (2.9″)

Waga: 452 g (15.9 oz.)

Obudowa

Bardzo solidnie zrobiony kawałek wytrzymałego plastiku. Podczas testów kilkukrotnie symulowałem typowe „biwakowe” zdarzenia. Wielokrotnie upadki lampki na twardą nawierzchnię z różnych wysokości (od 1 do 3 metrów) nie zrobiły na Indigo większego wrażenia. Ciężko doszukać się na obudowie jakiejkolwiek rysy.

Podobnie jest z bryzgoszczelnością. Indigo nie jest (i nie ma być) lampką wodoodporną ale wrzucenie do wody i wyciągnięcie po chwili nie odbiły się na niej w żaden negatywny sposób. Podobnie z upadkiem w błoto. Wystarczyło spryskać wodą i przemyć szmatką a wracała do pełnej użyteczności.

Wszystkie części są ze sobą dobrze połączone i nie ma żadnych zbędnych luzów. Metalowa rączka jest przymocowana bardzo solidnie. Ostatnim razem jak wybrałem się w nieco bardziej górzysty teren przymocowałem lampkę do plecaka tylko za pomocą rączki. Żadnych uszkodzeń. 🙂

Ładowanie

Mamy dwie możliwości ładowania

Przez USB

Bardzo przyjemny, prosty i łatwy sposób ładowania baterii. Wystarczy zwykła ładowarka mini USB 5V 500mA. Jest to standardowa ładowarka którą dostajemy najczęściej z odtwarzaczem mp3. Praktycznie każda ładowarka solarna (wykorzystujących słońce) posiadają taką końcówkę w zestawie. W instrukcji jest informacja, że do pełnego naładowania baterii należy podłączyć USB na 16h.

Ładowanie przez korbkę

Czyli tak naprawdę całe clue tej lampki. Baterię ładujemy poprzez obracanie korbką. Do pełnego naładowania należy kręcić około 45 minut jednak już po minucie skutecznego  kręcenia (świecąca się zielona dioda) uzyskujemy około 30-40h świecenia na najbardziej oszczędnym trybie.

Od razu zaznaczam, że ładowania przez korbkę nie należy do najwygodniejszych sposobów ładowania latarki. Jednak ergonomiczne ukształtowanie obudowy latarki (wcięcia po bokach ułatwiają chwyt) oraz dobrze zamontowana korbka sprawiają, że ładowanie nie sprawia większych trudności.

Moc światła

Nie będę operować lumenami (jednostki fizyczne określające moc światła) ponieważ nie mam aparatury do ich mierzenia a na stronie producenta nie ma na ten temat informacji. Kilka razy testowałem lampkę jako światło awaryjne (w najsłabszym trybie) na terenie mojego mieszkania (jak to dobrze, że moja Ładniejsza Połówka ma czasem nocki 😉 ).

Światło było wystarczające do bezpiecznego poruszania się po mieszkaniu i przygotowywania posiłków. Do czytania zbyt słabe światło. W przypadku najsilniejszego światła swobodnie pracowałem przy dokumentach.

Lampka kierunkowa. Umieszczona lekko w dół aby oświetlać nam drogę. Sprawdza się świetnie jako szperacz albo latarka służąca do bezpiecznego poruszania się po campingu albo obozowisku. 

Czas świecenia

Poniżej podam informację z instrukcji oraz moje własne testy (w zaokrągleniu):

Całkowicie naładowana bateria

Światło nocne (najsłabsze)

Producent – 70h

Moje testy – 65h (przy czym ja wykorzystywałem światło w nieregularnych odstępach a nie przy stałym świeceniu)

Maksymalne światło

Producent 2,5h

Moje testy 2h

Ładowanie 60 sekundowe

W instrukcji jest informacja o ładowaniu optymalnym czyli najszybszym kręceniu korbką. Ja kręciłem z przeciętną prędkością, ot, żeby świeciła się zielona dioda. Zapewne stąd takie różnice pomiędzy danymi producenta a moimi wynikam.

Światło nocne

Producent 2,5

Moje testy 1,45h

Maksymalne światło

Producent 5 minut

Moje testy 2 minuty

Żywotność

W odpowiedzi na pytanie zadane przez „godzinę” w komentarzu.

Producent podaje informację, że żywotność lampki to 100.000h (co daje nam około 11 lat świecenia). Natomiast  bateria była ładowana w pełnych cyklach ponad 500.000 razy bez szkody dla mechanizmu.

Tyle producent. O ile będę miał możliwości, to za 11lat  zdam relację czy Indigo wytrzymała. 😉 Po ponad dwóch latach używania (artkuł pochodzi z  15 wrz 2011) lampka działa wciąż bez zarzutu.

Zadałem pytanie o żywotność Larsowi „Karaluchowi” Otzenowi. Jego najstarsze Indigo jest używane od 6 lat (poprzedni model który nie miał możliwości ładowania przez USB). Przy niemal codziennym wykorzystywaniu jako lampka nocna nie zdradza oznak zużycia.

Szukając info na temat żywotności trafiłem na portalu www.zielonemigdały.pl na ciekawą informację

W pełni naładowany, niewykorzystywany akumulator utrzymuje 75% zmagazynowanej energii po upływie 1 miesiąca i odpowiednio ? 55% po 2 i 15% po 6 miesiącach.

Więc czasem warto ją wyciągnąć z szafy i pokręcić. 😉

Wszystkie produkty Freeplay w tym Indigo mają 2-letnią gwarancję. W przypadku awarii są wymieniane na nowe.

Wnioski i moje własne wrażenia?

Jeżeli szukasz lampki której moc  światła wypala siatkówkę a jej obudowa ochroni cię przed zagładą nuklearną to niestety nie ten adres.

Indigo zostało stworzone jako w pełni cywilna lampka mająca być niezależnym źródłem energii w sytuacji kryzysowej i w ten sposób sprawdza się doskonale.

Niestety, największą wadą jest jej cena. Miałem okazję bawić się innymi podobnymi lampkami (żadna nie była „markowa”) w cenach do 100zł. Do tej pory nie spotkałem się z taką która mogłaby stanowić dla Indigo konkurencję pod względem jakości wykonania.

Jest ona lepszym rozwiązaniem niż świeczki (zwłaszcza gdy mamy milusińskich obok siebie). Daje znacznie więcej  światła i nie grozi sytuacją w której firanki zaczną nam się świecić (mamo mamo, choinka się pali. Synku, nie pali tylko świeci. Mamo mamo, firanki się świecą 🙂 )

Dzięki możliwości samodzielnego ładowania mamy pewność, że nie zostaniemy bez światła w sytuacji krytycznej. Bateria naładowana przez USB może spokojnie leżeć sobie w szafie bez obaw, że długo nieużywane baterie przestaną nam działać.

Indigo jest świetną lampką do użytku domowego i campingowego.  Stanowi też dobry wybór jako niezależne źródło awaryjnego światła w samochodzie.

Gdyby ktoś miał jakieś pytania albo wątpliwości to chętnie na nie odpowiem. 🙂

Warto przeczytać:

1.Jak chronić swoje mieszkanie przed włamaniem ? najczęściej popełniane błędy

2.Czy potrzebujesz noża ratowniczego?

3.When the shit hits the fan ? koncepcja nowoczesnego survivalu

4.?Miejski survival? ? kiedy kaloryfery staną sie zimne

5.Parę słów o bezpieczeństwie kobiet ? kobieta jako ofiara napaści

6.Krótka historia o tym, jak próbowałem wezwać policję ? odpowiedź od rzecznika prasowego KWP we Wrocławiu