Kilka dni temu na Google+ (tak, ktoś tego używa) Krzysztof podrzucił nam ciekawy temat. Jest to projekt „Samochodowej Karty Ratowniczej”. Jak jest napisane na stronie projektu:

„Aby przyspieszyć wydobycie pasażerów z rozbitego pojazdu opracowano europejski system „Karta ratownicza pojazdu” Jest to zestandaryzowana informacja, która na karcie papierowej w formacie A4 przedstawia schemat pojazdu z zaznaczonymi najważniejszymi dla służb ratowniczych elementami umiejscowienia wzmocnień karoserii, rozmieszczenia poduszek bezpieczeństwa, czy też gazowych napinaczy pasów.”

Warto wspomnieć, że projekt ma bardzo silnych partnerów. Między innymi przez Komendę Główną PSP, Polski Związek Przemysłu Motorowego i Związek Dealerów Samochodowych.

W założeniu, taka karta powinna być trzymana w w osłonie przeciwsłonecznej kierowcy. Informacją dla strażaków, że w środku znajduje się karta, jest nalepka w lewym dolnym rogu przedniej szyby. Autorzy kampanii, wskazują, że posiadanie takiej kartki, pozwala o 30% skrócić akcję ratowniczą (tj o 10 minut).

Mimo takiej optymistycznej wizji skuteczności tego projektu, mam kilka poważnych wątpliwości.

Wątpliwość 1.

W momencie zmiany samochodu w resorak (jak obrazowo mawia znajomy strażak) dochodzi do oddziaływania bardzo mocnych sił. Może to doprowadzić do uszkodzenia przedniej szyby, wspomnianej kartki, albo co gorsza zakleszczenia jej.  W tym ostatnim przypadku, aby uzyskać dostęp do karty, nastąpi konieczność rozcięcia auta. Czyli jej użyteczność spada praktycznie do zera. Trochę przypomina mi to sytuację związaną z KrewKartą.

DSC_0023i

Wątpliwość 2

Przygotowując ten tekst, zapytałem o tą kartę około 20 strażaków z różnych miast. Zarówno z PSP jak i OSP. Każdy z nich słyszał o czymś takim po raz pierwszy! Jak strażak może wykorzystać taką kartę ratowniczą, skoro nawet nie wie o jej istnieniu? Swoją drogą, podchodzą równie sceptycznie do tego pomysłu.

Wątpliwość 3

Last but not least. Jako wiecznie wątpiący, skontaktowałem się z organizatorami akcji. Zadałem pytanie, czy są jakieś statystyki dotyczące wykorzystania karty ratowniczej  w działaniach bojowych przez strażaków. Niestety, nigdy nie były prowadzone takie statystyki. Czyli mamy projekt w którym nie ma ewaluacji.

Wnioski

Mam mieszane uczucia, ponieważ mocno wątpię w praktyczne szanse wykorzystania takiej karty ratowniczej. Czy nie byłoby skuteczniejszym zainwestować w program, który by zawierałby taki katalog samochodów, wraz z miejscami w których należy dokonać cięć? Nawet jako zwykła aplikację na SmartPhony. Jestem pewien, że wielu strażaków z chęcią by taką aplikację sobie zainstalowało. Wiem, jak dużą popularnością wśród ratowników i lekarzy cieszą się ściągi z dawkami leków i standardów postępowania.

No ale to takie moje małe dywagacje.

A co Wy o tym myślicie?


 

Warto przeczytać:

1. Zagrożenia chemiczne wokół nas – część 1

2. Triage – konieczna segregacja

3. Kurs FEMA „Active shooter: What you can do?”

4. O terapii pewnej słów kilka