W 2003 roku w Magdalence, podczas zatrzymania dwóch groźnych przestępców zginęło dwóch antyterrorystów a kilkunastu zostało rannych. W 2007 roku w Areszcie Śledczym w Sieradzu funkcjonariusz służby więziennej strzela z Kałasznikowa do policjantów i aresztanta. Zabija trzech funkcjonariuszy.

Rzecznik policji mówił wtedy o stu policjantach na miejscu zdarzenia, śmigłowcu, pododdziale antyterrorystycznym. Mimo wielogodzinnej akcji, nie udało się uratować trzeciego z postrzelonych policjantów, który wykrwawiał się powoli w strefie śmierci.

Wzorowa akcja Towarzysze!

W 2010 roku, 39 letni górnik otworzył ogień podczas rodzinnego grilla, raniąc członków swojej rodziny oraz jednego z przybyłych na miejsce policjantów. Na miejscu pojawiła się Grupa Szybkiego Reagowania, której udało się po kilkugodzinnym oblężeniu obezwładnić sprawcę. Mimo wszystko, udało mu się ostrzeliwać przybyłych policjantów oraz? karetkę pogotowia. W międzyczasie doszło do kilku mniejszych wpadek pododdziałów AT.

Po Magdalence w środowisku służb zagotowało się. Wszyscy byli oburzeni popełnionymi błędami systemowymi , operacyjnymi i taktycznymi. Postawieni przed sądem funkcjonariusze, odpowiedzialni za kształt operacji, zostali ? jakżeby inaczej ? uniewinnieni.  Mimo wszystko, zapowiadano wielkie zmiany.

Oddział, który wchodził w Magdalence został kilkukrotnie reformowany, zakupiono nowe uzbrojenie i wyposażenie. Jednak, każdy kto siedzi w temacie przyznaje: To tylko dym i lustra. Kolejne przypadki pokazują jasno, że nie zmieniło się nic. System jest zawodny, skostniały i przestarzały. Nie potrafi sobie poradzić ze zwykł barykadą, jak ta w Rybniku.  Funkcjonariusze SPAP wciąż wchodzą po dziada z flintą, który ukrywa się na działce?

10 Stycznia o godzinie 12:35 poszukiwany mężczyzna w związku z zabójstwem noszącym znamiona egzekucji oddaje strzały w kierunku policjantów, którzy mieli zamiar go aresztować. Dopiero 3 godziny później, o 15:32, Policja wydaje komunikat, że sytuacja jest pod kontrolą. Ewakuacja miejsca zdarzenia zajęła 3 godziny. Prawda jest taka, że w Izraelu czy w Rosji rozwiązanie takiego incydentu trwałoby kilkanaście minut. Niestety, w Polsce trzeba było odizolować miejsce zdarzenia, ustawić sztab, przygotować karkówkę dla komendanta i zaprosić media na szopkę.

Wszystko trwało trzy godziny, a w międzyczasie, mimochodem może ewakuować pobliską szkołę. Oczywiście, mieszkańcy bloku, w którym mężczyzna się zabarykadował nie zostali do końca ewakuowani ? choć można było przeprowadzić to po cichu. Ponadto, w pierwszych godzinach nie zostały odłączone prąd, woda i gaz. Sprawca miał w zasadzie przez cały czas trwania barykady dostęp do prądu ? mógł śledzić wydarzenia z ekranu TV, komputera, laptopa czy nawet komórki. Policjanci oczywiście analizują sytuację ? w każdym normalnym państwie istnieją gotowe procedury na takie wypadki. Przygotowuje się je po to, aby wdrożyć odpowiednie działania natychmiast a nie analizować sytuacje i wybierać odpowiedni scenariusz. Oczywiście, każdy sztabowiec powie, że i w tym wypadku istniały gotowe procedury.

Zapytam się, czy je wdrożono ? na co mi odpowiedzą, że owszem, wdrożono. Niestety, z wiadomym skutkiem.

 

Mimo włączonego prądu, policyjnym negocjatorom nie udaje się skontaktować ze sprawcą. Sprawę zaognia fakt, że w mieszkaniu znajduje się 17stoletnia dziewczyna. Policja podje, że rzekomo przebywa tam dobrowolnie.

Skąd o tym wiedzą, bez nawiązania kontaktu ? pozostaje tajemnicą.

Prawdopodobnie wynajęto w tym celu jasnowidza, jak już wielokrotnie to robiono. O 16:07 padają kolejne strzały w kierunku samochodów ? dziękujemy za opieszałą ewakuację, ale przynajmniej przeprowadzoną. W Rybniku ostrzelano przecież karetkę. Policja wydaje coraz bardziej kuriozalne komunikaty ? po 17stej ponoć rozpoczęli negocjację. Ciekawe jak, skoro nie ma ze sprawcą kontaktu, chyba że zaliczamy do tego apel za pomocą telewizji i krótkotrwały rzekomy kontakt z dziewczyną.

Na miejscu jest GSR, SPAP z Rzeszowa oraz SPAP z Krakowa. Przybywa również kawaleria w dwóch śmigłowcach: BOA z Komendy Głównej. Antyterrorysta depcze antyterrorystę. Prawda wygląda jednak tak, że sytuacje które nie są zakładnicze w USA i Izraelu rozwiązują zwykłe jednostki taktyczne, niekoniecznie etatowe. Można by się kłócić, czy w Sanoku doszło do takiej sytuacji ? chociaż w mojej opinii, w mieszkaniu poza sprawcą przebywała osoba trzecia, nieuzbrojona i niezwiązana z incydentem, której życie i zdrowie były zagrożone, więc taktycznie należało tą sytuacje traktować jako zakładniczą.

Mimo wszystko, jednostka SPAP Rzeszów powinna sobie z nią poradzić bez większych przeszkód. Jeśli nie są w stanie wyciągnąć zwykłego zbója z pistoletem przez blisko 10 godzin, to po co im słowo ?Antyterrorystyczny? w nazwie? Oczywiście, to nie tak, że nie mogą. Te oddziały są przygotowane do tego typu operacji, ale zabrakło woli decyzyjnej.

Prawda wygląda tak, że przełożeni dosłownie się obsrali pod naporem mediów. W Polsce nikt nie widział terrorysty(nie licząc Brunona K.) na oczy, ale zbój i to uzbrojony to już nie lada gratka. Ściągnięto więc BOA w śmigłowcach dla projekcji siły aby media miały się czym karmić. P

otem widać antyterrorystę nie radzącego sobie z przejściem przez płot. Mój kolega daje z siebie wszystko, żeby na selekcji do takiego a nie innego wydziału być o 2 sekundy szybszy a antyterrorysta przez płot nie potrafi przejść!

Jeśli ktoś mi powie o wadze sprzętu, to go wyśmieje, bo ja z takim sprzętem  a może nawet cięższym nie takie rzeczy robiłem.

Cała akcja kończy się dwoma ofiarami śmiertelnymi. Według rzecznika mamy do czynienia z samobójstwem lub samobójstwem rozszerzonym(sprawca zabija dziewczynę a potem siebie). W końcu, zabójstwo będzie źle wyglądała w mediach a akcja została przeprowadzona na medal! Order za wzorową służbę panowie oficerowie! Nie, nie została przeprowadzona na medal.

Została skopana od a do z. Cud, że nikomu poza tą biedną dziewczyną się nic nie stało.  Pomijając to, że antyterroryści wciąż nie potrafią porządnie podejść po obiekt, że nie potrafią wykorzystać elementu zaskoczenia. Zawiódł system, który nie dał im działać. Poseł Ziobro słusznie stwierdził, że polskie prawo przewiduje możliwość użycia broni w tej sytuacji.

?Przepis ustawy o policji art. 17 ust. 7 mówi wyraźnie, że można użyć bezpośrednio broni palnej, jeśli robi się to m. in. w celu ujęcia osoby, co do której istnieje uzasadnione podejrzenie zabójstwa, jeśli schroniła się ona w miejscu trudno dostępnym i z okoliczności towarzyszących wynika, że może ona użyć broni palnej lub niebezpiecznego narzędzia, które może zagrozić życiu lub zdrowiu – powiedział Ziobro.?

Prawda wygląda tak, że decydentom, jak zawsze, zabrakło jaj. Kto nic nie robi, ten nie umoczy tyłka, jakoś to będzie. A żaden komendant nie weźmie na siebie takiej decyzji, jak wydanie zgody na rozwiązanie siłowe. Jeszcze się to chyba w Polsce nie zdarzyło ? wszelkie opcje siłowe były powodowane samoistnym rozwojem wydarzeń.

Kiedy na miejscu są wyżsi ranga funkcjonariusze, nie dzieje się nic bo każdy kryje swój własny niebieski tyłek. A ten tyłek nie jest niebieski od munduru tylko po prostu zsiniał od trzymania stołka.

Policja teraz mówi, że nic się nie stało, że sytuacja została opanowana. Nie , nie została. Sytuacja byłaby opanowana, gdyby to Policja miała kontrole nad biegiem wydarzeń i inicjowałaby działania. A tak nie było od początku. Opieszałą ewakuacja, brak odcięcia mediów, brak kontaktu z negocjatorami, wejście wymuszone brakiem kontaktu. No i najgorsze: śmierć dziewczyny. Była to prościutka sytuacja zakładnicza.

Oczywiście, policja twierdzi, że dziewczyna nie była zakładniczką tylko przebywała tam dobrowolnie. Nie wiem, czy to prawda ? nie wiem też, na jakiej podstawie policja tak twierdzi. Jej życie było zagrożone, to jest fakt. Priorytetem powinno byćw tym momencie ocalenie tej dziewczyny.

Co zrobiono, aby to uczynić?

Prawdopodobnie nic. Na akcję przeznaczono mnóstwo zasobów, zorganizowano szopkę z centralnym oddziałem kontr terrorystycznym ? wszystko na nic. No niech mi ktoś powie, że nie mamy do czynienia z kompromitacją. Najsmutniejsze jest to, że policja udaje, że nic się nie stało, wszystko jest dobrze, przecież sytuacja była opanowana.

Przerażający jest aspekt kompletnego braku umiejętnego wykorzystania pododdziałów antyterrorystycznych policji. Przed EURO 2012 pieniążki płynęły magicznym kurkiem ? wszyscy ćwiczyli w pociągach, metrach, na stadionach. Dokupiono wyposażenia i zorganizowano manewry, w tym odbijanie zakładników. Koniec końców, Policja jako struktura nie potrafi sobie poradzić z jednym bandytą.

Cała ta szopka i pieniądze poszły na nic. Decydenci nie potrafią wykorzystywać jednostek antyterrorystycznych. W momencie, kiedy media biadolą o ?złamanym zębie? w Katowicach, nie dziwie się, że brak woli aby ktoś w końcu podjął męską decyzję i wydał rozkaz o rozwiązaniu siłowym. Pewnego dnia dojdzie do sytuacji, kiedy zagrożenie będzie wielowymiarowe i w niebezpieczeństwie znajdzie się więcej osób.

Wtedy ktoś powinien podjąć decyzje, wiedząc że przy bardziej błahej sytuacji ktoś ją kiedyś podjął i spotkało się to z uznaniem. Dziś takiej pewności nie ma nikt. Jeśli ktoś podejmie decyzje o ?zdjęciu? sprawcy, może go czekać postępowanie, procesy, sądy, zawieszenia, dymisje i Bóg jeden raczy wiedzieć co jeszcze. Minister się takiego dowódcy wyprze a komendanci o nim zapomną jak o trędowatym. I nie będzie to wina tego człowieka a systemu, w którym przyszło mu wypełniać obowiązki służbowe.

Przykrym jest fakt, że kiedy prawo zezwala na użycie broni ? nikt nic nie robi, a na szali znajduje się życie 17stoletniej dziewczyny, ewakuowane osiedle, 40 antyterrorystów pod blokiem pokonuje z gracją płot?

Konkluzja  – coś w tym kraju musi się zmienić. Ale ja już nie wiem jak, skoro po tych wszystkich wydarzeniach wciąż jest źle. Nie wiem, jaka tragedia musi nastąpić, żeby ktoś poszedł po rozum do Głowy i powiedział: Działajmy! Tworzymy w tym kraju jednostki realizacyjne, antyterrorystyczne przy każdym ministerstwie. Skarbówka łapie pana Zenka, który nie oddał PITu, Straż Graniczna ugania się w kominiarkach za babą z kartonem papierosów, Służba Więzienna odbija pociąg, Lubliniec udaje GROM ? a nikt nie potrafi tych jednostek użyć.

Gdy się dzieje coś naprawdę poważnego, nic nie idzie po myśli.

Sytuacja wygląda prosto: Sprawcy nie aresztowano a dziewczyna nie żyje. Na miejscu było 100 policjantów albo i więcej. Dwa śmigłowce i specjalna tajna jednostka kontrterrorystyczna rzeczników prasowych.Ewakuowane osiedle i Błękitny z TVNu na niebie.

I co? I nic.

Warto przeczytać:

1.Narzędzie do samoobrony część 2 ? czego nie używać

2.Bezpieczeństwo narodowe czyli nasza przyszłość w gastronomii

3.Wyniki kontroli Urządu Ochrony Konkurencji i Konsumentów na stacjach paliw

4.Prawda o ranach postrzałowych od broni palnej

5.Bezpieczeństwo informacyjne Lotniczego Pogotowia Ratunkowego ? FAIL !