Był taki film, bardzo dobry zresztą, o seryjnym mordercy który zabijał według klucza, którym były biblijne grzechy główne. Czasami sam mam ochotę podchodzić do kolegów z branży i walnąć ich po głowie za ich grzechy. Wyobrażacie sobie lekarza, który popełnia codziennie błędy w sztuce lekarskiej? Albo prawnika nieznającego się na prawie? Architekta budującego rozpadające się domy? Oczywiście, to się zdarza ? ale nie codziennie jak w ochronie!
W zasadzie co miesiąc w prasie pojawia się kolejny artykuł o ochroniarzu-debilu, który odwalił jakiś numer. Nie wiem, czy jakiś inny zawód jest obarczony taką ilością popełnianych błędów. Co prawda, trochę niezręcznie psioczyć na swoją branżę ? ale czasem trzeba.

Uważam, ze bezpieczeństwo to produkt. Chlebek się nie sprzeda, jeśli będzie nieświeży. Nieświeże bezpieczeństwo również się nie sprzeda jeśli nie będzie atrakcyjne, w dobrej cenie i co najważniejsze, bezpieczne.

Oto dochodzimy do pierwszego grzechu głównego ochrony. To grzech systemowy.

Ochronę w Polsce reguluje ustawa z 1997r. o ochronie osób i mienia. W tej ustawie, w raz z odpowiednimi rozporządzeniami jest wyszczególnione kto może zostać ochroniarzem, co wchodzi w zakres jego obowiązków, jak odbywa się konwojowanie wartości, jak odbywa się nauka ochroniarza oraz jakie przysługują mu prawa podczas wykonywania obowiązków służbowych. Pomijam już fakt, że zgodność realiów z ustawą pozostawia często wiele do życzenia. Problemem jest to, że ustawa jest źle skonstruowana.
Zaryzykowałbym stwierdzenie, że połowa pracowników ochrony, wykonując swoje obowiązki służbowe, nie posiada licencji pracownika ochrony fizycznej. To cała rzesza ochroniarzy w sklepach, marketach, dozorców na obiektach, stróżów nocnych i podobnych. Jaki jest więc sens istnienia ustawy, kiedy istnieje taka masa pracowników bez licencji a co najważniejsze bez środków prawnych do wykonywania swojego zawodu. No bo cóż emerytowany dziadyga z drewnianą nogą i papugą na ramieniu zrobi? Skrzyczy i weźmie geriavit? Obecność ochroniarza ma działać prewencyjnie. W razie sytuacji podbramkowej ochroniarz ma odpowiednio zareagować, używając środków, które daje mu ustawa. Nasz stróż nocny ? choć często okazuje się bohaterski, nie może nic. Ustawa go nie chroni prawnie, nie może podjąć działań za pomocą Środków Przymusu Bezpośredniego. Nie działa nawet prewencyjnie, bo kto się boi rencisty? Już lepiej działa sam system monitoringu. Po co w ogóle istnieje ochrona i jakie jest jej znaczenie, kiedy połowa ochroniarzy nie ma licencji i jest szarą masą? Ustawa w ogóle takiej sytuacji nie przewiduje. Określa tylko kompetencje pracowników z pierwszym lub drugim stopniem ochrony. O zwykłym dozorcy i cieciu z supermarketu zapomina. W efekcie wyżej wymienieni nie mają żadnego zakresu uprawnień.

Skoro jesteśmy już przy uprawnieniach i środkach, które daje ustawa. Obowiązki pracownika ochrony z licencją są bardzo pobieżnie rozpisane. Szczególnie mam tu na myśli grupy interwencyjne i ochroniarzy działających podczas zabezpieczeń imprez masowych.  Obiektowe zezwolenie na broń pracownika ochrony określa jej posiadanie na obiekcie pracy. Czy stacja benzynowa, na której patrol interwencyjny się zatrzymał aby zatankować samochód i brzuch jest miejscem pracy? Mimo to ochroniarze muszą mieć przy sobie broń służbową. Mało tego, mogą zostać zmuszeni do jej użycia. I co wtedy? Ustawa milczy. Co w przypadku kiedy patrol interwencyjny jest wzywany na teren imprezy masowej? W końcu obowiązuje zakaz posiadania jednostek broni palnej na masówkach. Mimo to, patrole interwencyjne są wciąż wzywane na koncerty i festyny. W zasadzie, ustawa pomija obecność pracownika ochrony poza miejscem ochrony ? co jest nierozłączne z jego działalnością.

Kolejnym problemem jest kwestia środków przymusu bezpośredniego. Widać, że ustawa była pisana ponad 10 lat temu, kiedy tkwiliśmy w mrokach Bóg jeden raczy wiedzieć czego.

Światłe źródło naszych praw i obowiązków.

Pomijam fakt, że w Polsce prawie nikt nie przewiduje użycia genialnego wynalazku jakim jest pałka teleskopowa. Generalnie, ustawa mocno ogranicza wykorzystanie ŚPB. Nie mówiąc już o mocno okrojonych przypadkach użycia broni palnej. Kiedy wszyscy mają po 9 przypadków użycia broni, licencjonowani pracownicy, w tym ci wykonujący zadania ochrony osób są ograniczeni do czterech. W myśl ustawy, pracownik ochrony może używać ŚPB w sposób odpowiedni do zaistniałej sytuacji.

Czy to znaczy, że podczas oporu biernego może użyć miotacza gazu, gdyż nie chce wdawać się w szarpaninę?
Nie, bo zna chwyty obezwładniające. Same techniki interwencyjne i chwyty obezwładniające są śmiechu warte ? nie są skuteczne i nie maja prawa zadziałać. Są natomiast wymagane na egzaminach. W przypadku rzeczywistego starcia ochroniarz musi polegać na swojej sile fizycznej i umiejętnościach walki ? a tego ustawa wyraźnie zabrania.

Niedopuszczalnym jest też dokonywania inspekcji osobistych oraz korzystanie ze środków. zabezpieczeń technicznych obiektu, takich jak bramki czy wykrywacze metalu.
Ustawa w ogóle o nich nie wspomina, co znaczy że nie powinny być obsługiwane przez ochroniarzy.

Więc przez kogo? Użycie tych środków jest przewidziane tylko w rozporządzeniach wewnętrznych danych obiektów, takich jak sądy i inne placówki użyteczności publicznej. Kiedy nie ma odpowiedniej podstawy prawnej, nie ma też możliwości skutecznego egzekwowania i zastosowania bramek i wykrywaczy.

Ostatnim feralnym tematem jest całkowite pominięcie ochrony osobistej. W ustawie występuje ona tylko w paru

miejscach. Przewiduje się, że wyjątkiem dla posiadania broni przez nieumundurowanego ochroniarza jest pełnienie obowiązków służbowych podczas ochrony osób w miejscach publicznych. Nie ma jednak żadnych szczegółów. Ponadto, w ustawie nie istnieje taki termin jak konwój osób. Konwojowanie ogranicza się tylko do wartości pieniężnych, dokumentów i materiałów przewidzianych w odrębnych rozporządzeniach.

Jak widać ustawa jest do bani. Niestety, nikt nie jest zainteresowany aby ją zmienić. W momencie kiedy konwojenci robią po 3-4 nocki z rzędu i łamią dobę, związki zawodowe siedzą cicho i udają, że nie widzą sprawy. Nikt nie podnosi głosu, żeby zmienić przepisy na bardziej życiowe. Zapowiada się, że jeszcze kilka ładnych lat spędzimy z tym bublem prawnym. Zapraszam do zapoznania się z kolejnymi grzechami ochrony w następnych wpisach!

Kapral

W temacie:
Strach się bać. Jak niektóre samorzady obchodzą się z bezpieczeństwem naszych danych osobowych
Ochroniarz i pracownica banku przy pomocy AED ratują życie

Ochroniarz ? zawód z prestiżem.

Jeżeli chcesz być informowany o nowych wpisach pojawiających się na blogu, wpisz swój adres e-mail do subkrypcji po prawej stronie.