Tu wyciekło, tam się włamali i wykradli, a jeszcze gdzie indziej ktoś po prostu niefortunnie chlapnął – no i wszystko się popsuło. Znowu. Tak jak w przypadku Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Nawet jeśli czasem wydawać się może, że w naszym kraju wszystko jest tajemnicą poliszynela to, na szczęście, nie do końca jest to zgodne z prawdą. Bismarck na przykład mawiał, że ludzie nie powinni wiedzieć jak się robi kiełbasę i politykę. Polski ustawodawca natomiast dorzucił do tego katalogu kilka innych przypadków, w których dostęp do informacji zostaje ograniczony pod rygorem odpowiedzialności karnej. O tym na ile te regulacje są precyzyjne i skuteczne w dalszej części. A póki co, skrócony przewodnik po Ustawie o ochronie informacji niejawnych.

Bez obaw – większość z nas nie będzie miała zbyt wielu okazji do naruszenia wspomnianej ustawy. Dotyczą one bowiem informacji, których nieuprawnione ujawnienie może, mówiąc najbardziej ogólnie, mieć szkodliwy wpływ na działalność instytucji państwowych w takich dziedzinach jak chociażby obrona narodowa, polityka zagraniczna czy interesy ekonomiczne RP (oczywiście nie jest to pełna lista). O ile przysłowiowy Kowalski nie styka się z taką wiedzą na co dzień, o tyle nie oznacza to, że sprawa dotyczy tylko funkcjonariuszy publicznych. Zdarzyć się może bowiem że, z racji wykonywanego zawodu, do informacji niejawnych dostęp będą mieli np. pracownicy ochrony fizycznej czy branży budowlanej bądź informatycznej.

I tu docieramy do sedna, czyli uzyskania tzw. poświadczenia bezpieczeństwa (w przypadku osób fizycznych) bądź świadectwa bezpieczeństwa przemysłowego (w przypadku przedsiębiorstw, które następnie we własnym zakresie, rękami pełnomocnika ds. ochrony informacji niejawnej, prowadzą postępowanie sprawdzające i szkolenie dla pracowników). Skupmy się na tym pierwszym – co to właściwie za zwierzątko to poświadczenie? Otóż poświadczenie bezpieczeństwa to inaczej upoważnienie do dostępu do informacji niejawnych. W myśl ustawy, możemy się o nie ubiegać gdy jesteśmy przewidywani do wyznaczenia na stanowisko związane z dostępem do tychże informacji. Łopatologicznie: scenariusz pt. „ja chcę poświadczenie bezpieczeństwa żeby poczytać o tajnych operacjach polskiego wywiadu bo to ciekawe” raczej nie wchodzi w rachubę.

Dostęp otrzymujemy (bądź nie otrzymujemy) po sprawdzeniu nas przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego bądź Służbę Kontrwywiadu Wojskowego, i możemy z niego korzystać tylko i wyłącznie w związku z wykonywaniem czynności służbowych. A co będzie interesowało funkcjonariuszy? Zapewniam, że o wiele więcej niż pracodawcę, któremu przedstawiamy jedynie zaświadczenie o niekaralności (opierające się li tylko na jawnych kartotekach, gdzie chociażby wyroki w zawieszeniu zacierają się po 6 miesiącach od zakończenia okresu próby).

Na przykład kwestia uczestnictwa w organizacjach o charakterze wywrotowym, okoliczności czyniące z nas jednostki podatne na szantaż czy też popieranie działań wymierzonych przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej (mało to głupot ludzie wypisują na internetowych forach?) to tylko najbardziej oczywiste elementy. W postępowaniu poszerzonym można na przykład sprawdzić długi osoby sprawdzanej – zwłaszcza te wobec Skarbu Państwa (ktoś obecny z niezapłaconymi mandatami?).

W ustawie, jak w życiu – nie ma równości. Akt wyróżnia informacje o zróżnicowanych poziomach tajności:
– ściśle tajne,
– tajne,
– poufne,
– zastrzeżone.

Okres ważności upoważnienia do dostępu (5, 7 lub 10 lat) oraz zakres postępowania sprawdzającego (zwykłe lub poszerzone) uzależniony jest od poziomu klauzuli. I dla przykładu – ściśle tajną informacją będzie ta, której nieuprawnione ujawnienie spowoduje wyjątkowo poważną szkodę dla Rzeczypospolitej Polskiej. Poziom niżej (tajne) będą informacje, których wyciek spowoduje poważną szkodę dla RP. Poufne natomiast są informacje, które, w niepowołanych rękach, spowodują szkodę dla RP. No i mamy jeszcze zastrzeżone, czyli te, które jawne nie powinny być ze względu na bezpieczeństwo państwa, ale nie nadano im wyższej klauzuli.

Serio, nie wymyśliłem tego sam. Co jest wyjątkowo poważną szkodą, co jest poważną szkodą, a co jest szkodą… pospolitą? Żeby to uściślić, w każdym punkcie ustawy mamy po kilka przykładów – więc czas na mały quiz. Informacja, która:

1.       Może zagrozić życiu świadków koronnych i osób im najbliższych

2.       Zagrozi stabilności systemu finansowego RP

3.       Pogorszy stosunki RP z innymi państwami lub organizacjami międzynarodowymi

Zgaduj, zgadula – pomyślcie, która informacja jest ściśle tajna, tajna, poufna.

 

Już?

 

Odpowiedzi: Pkt 1 to informacja ściśle tajna. Pkt 2 – poufna. Pkt 3 – tajna. Autentyk. Ciekawe, czy wpadliście na to, że tożsamość świadków koronnych jest dla ustawodawcy ważniejsza, niż stabilność systemu finansowego państwa (dwa poziomy różnicy!)?

To nie jedyny bubel tego rozdziału. Ściśle tajna jest tożsamość funkcjonariuszy wywiadu i kontrwywiadu – ale tylko tych wykonujących czynności operacyjno-rozpoznawcze. Ani słowa o analitykach, szyfrantach i pozostałych. Casus szyfranta Zielonki pamiętamy? Nagle okazało się, że zaginął człowiek posiadający ekstremalnie cenną wiedzę. Ale jego tożsamość nie podlegała ochronie na bazie tej ustawy. Kolejna sprawa – klauzulę nadaje osoba upoważniona do podpisania dokumentu lub odpowiedniego oznaczenia materiału zawierającego informację. Czyli co, chronimy dokument, a nie jego merytoryczną zawartość?

I tak można by jeszcze długo. Jednak ustawa obowiązuje i w najbliższej perspektywie, nie zanosi się na zmiany.

Słowem zakończenia: oklauzulowanie nie musi dotyczyć tylko informacji z obiegu zamkniętego służb czy instytucji pracujących na materiałach pozyskanych operacyjnie. Jeśli na podstawie całkowicie jawnych źródeł (mapy, plany, gazety, książki), przeprowadzimy analizę, której wnioski będą, w niepowołanych rękach, stanowić zagrożenie – również można je utajnić. W końcu, jak mawiał klasyk: mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale jak kończy.

Autor tekstu: Jan G.

Chcesz być na bieżąco? Dopisz się do newslettera!


 

Warto przeczytać:
1. Czy warto wyrobić sobie krew kartę?
2.
Skimming – kiedy bank nie zwróci nam straconych pieniędzy + ciekawy sondaż TNS Pentor

3. Strach się bać. Jak niektóre samorzady obchodzą się z bezpieczeństwem naszych danych osobowych
4. Phishing czyli łowienie frajera!