W tekście na temat kryzysowych źródeł żywności jako jedno ze źródeł wskazaliśmy wojskowe racje żywnościowe. Ze względu na swoje właściwości – małe rozmiary i odporność – stanowią one często ważny dodatek żywieniowy podczas turystycznych wypadów. W Polsce najpopularniejsze są racje amerykańskie, francuskie i polskie. Jeden z naszych czytelników, Łukasz, zebrał najważniejsze informacje na temat tych zestawów żywnościowych i postarał się wskazać ich wady i zalety.

1. Amerykańskie racje MRE (Meal ready to eat), zwane “Meal refusing to exit” albo “Meal rejected by Ethiopians”.

  • Cena: 20-30 zł
  • Kaloryczność: 1500 kcal
  • Waga – ok. 0,8 kg
  • Podgrzewacz – bezpłomieniowy FRH
  • Opakowanie – pancerna folia
  • Posiłek na ciepło w foliowym opakowaniu
  • Cienki chleb konserwowany (nie suchary), czasem ciasto
  • Słodycze w zależności od nr menu
  • Zapałki, mały sos tabasco w buteleczce, guma do żucia
  • Łyżka w folii, ale często jej brak
  • kawa Nescafe, zabielacz do kawy, cukier, sól, pieprz, chusteczki i papier toaletowy
IMG_8581

fot. Łukasz K.

Zalety – podgrzewacz bezpłomieniowy – gdy się spieszymy lub nie chcemy zwracać uwagi płomieniem, wystarczy dolać parę mililitrów wody (choćby i z kałuży albo własnego pęcherza) i podgrzejemy posiłek. Niestety podgrzewacz jest jednorazowy i wydziela łatwopalny gaz – można niechcący (lub celowo) zrobić małe „bum!”. Racje mają dużo różnych dodatków, często są to normalne komercyjne słodycze m.in. M&M’s, napoje izotoniczne, kakao, herbata w proszku. Do każdego napoju jest foliowy woreczek, w którym można go przyrządzić, nie musimy mieć własnego kubka, choć picie z tego bywa problematyczne, zwłaszcza gdy napój jest ciepły.

Wady – niska kaloryczność przy sporej masie i objętości. Od biedy można rację „rozparcelować”, gdyż większość pojemników jest wodoszczelna (ale nie wszystkie, są elementy z tektury, m.in. pudełeczko zabezpieczające przed poparzeniem gorącym posiłkiem). Rzekoma szkodliwość z racji długiego terminu ważności nie znalazła potwierdzenia, zresztą racje jemy głównie „od wielkiego dzwonu”. Niestety stosunek cena – kaloryczność jest niekorzystny, noszenie ze sobą 2 racji i ich kolejne otwieranie celem spożycia jednego posiłku mija się z celem.

2. Francuskie racje dobowe:

  • Cena: 30-40 zł
  • Waga: ok. 2 kg
  • Kaloryczność: 3200-3400
  • Podgrzewacz – składany na paliwo Esbit
  • Opakowanie – tekturowe pudełko w cienkim celofanie
  • Posiłki:
  1. 2 konserwy do podgrzania
  2. 2 małe konserwy z dziwnym francuskim pasztetem i camembertem (?)
  • suchary słone i słodkie
  • cukierki, baton nugatowy, baton czekoladowy
  • tabletki do odkażania wody
  • herbata miętowa, kawa, przyprawy
  • brak sztućców
racja francuska

fot. Łukasz K.

Zalety – spora kaloryczność, liczne dodatki, w tym tabletki do oczyszczania wody, możliwość szybkiego podgrzania posiłku jedną tabletką paliwa Esbit, wygodny chwyt do puszek. Pudełko jest prostopadłościanem, więc łatwo ułożyć większą ilość w miejscu magazynowania.

Wady – wątłe opakowanie i niektóre posiłki dość udziwnione (camembert czy pasztet z sarny). Konserwy na obiad wydają się być nieco mniejsze niż te w SRG, choć na pewno większe niż w MRE.

3. Polskie dobowe racje SRG

  • Cena: 25-40 zł
  • Kaloryczność: 3600
  • Opakowanie – pancerna folia
  • Podgrzewacz – składany na paliwo Esbit
  • 2 konserwy obiadowe, 2 śniadaniowe, pieczywo chrupkie i suchary
  • 3 komplety jednorazowych sztućców w folii
  • 4 kubki
  • 4 herbaty rozpuszczalne
  • 2 kawy (czarne i tanie)
  • liofilizowane owoce  – granulat
  • 2 czekolady (gorzkie).

Zalety – treściwe posiłki zbliżone do domowych – na obiad 300 g konserwy – z karkówką i z pulpetami, do tego szynka drobiowa i konserwa tyrolska na kanapki. Do konserw są wieczka, więc można zamknąć napoczęty posiłek, by uchronić go np. przed mrówkami. W racji jest podgrzewacz na paliwo Esbit z 12 tabletkami, więc możemy przy okazji rozpalić ognisko albo ugotować wodę na herbatę. Nie polecam gotowania konserw na ognisku – przechodzą dymem (sprawdzałem).

Wady – spora masa pojedynczej racji (2 kg), ale tego się raczej nie przeskoczy. Niektórzy twierdzą, że konserwy smakują „żelazem”. Papierowe kubki mogą wydawać się przegięciem, ale gdy nie mamy możliwości umycia i wysuszenia kubka, mogą być przydatne. Racje te mają też sporą objętość, są dłuższe (choć i chudsze) niż MRE oraz nieco mniejsze niż francuskie – co widać na załączonym obrazku.

P1040840

fot. Łukasz K.

Przetestowałem wszystkie typy racji podczas paru wyjazdów na rower czy na kajak. Aby się porządnie najeść MRE, trzeba zjeść dwie, chociaż jedna paczka wystarczy na pierwszy głód przy umiarkowanym wysiłku. Francuskie są niezłe, ale opakowanie jest bardzo słabe, folia ochronna łatwo się rozdziera, co grozi np. zamoczeniem zawartości. Nie wszystkie też posiłki z kuchni francuskiej nadają się do spożycia – konserwa opisana jako „terrine forestiere” jest po prostu obrzydliwa! Na placu boju zostają polskie SRG – przy porównywalnej cenie są lepiej zapakowane i przystosowane do naszych żołądków. Czasem można nabyć je w cenie MRE (20-25 zł) i taniej od francuskich. Nie zamokną nam w deszczu czy na kajaku, zawierają zestawy sztućców i kubków, mają więcej kostek paliwa „Esbit”. We francuskich są co prawda tabletki do oczyszczania wody, ale te możemy nosić w fiolce przy manierce. Racje SRG wydają się zawierać żywność mniej przetworzoną i konserwowaną w porównaniu z amerykańskimi (jajecznica z folii smakowała przyzwoicie, ale koło jajecznicy raczej nie leżała). Z pewnością MRE nie są trujące – nikt w USA nie ryzykowałby procesu i dotkliwych kar – natomiast obawiałbym się dłuższego spożywania tego typu posiłków.

Warto przeczytać:
1.Miejski survival kiedy w sklepach zabraknie chleba cz. 1 tworzenie zapasów
2.Recenzja – latarka życia
3.Komunikacja interpersonalna w służbach
4.Miejski Survival survival networks 1