Niewielka wieś pod Białymstokiem, lipiec, niedziela 2002.

Ładny to był dzień. Taki wiesz, grillik, browarek, te sprawy. No grzało słonce, tośmy pili. Dziewczyn też łaziło, wiesz pan, jak to w lecie. Z bratem staliśmy w bramie, bo to akurat takie miejsce, że wszyscy z kościoła wracają to się napatrzyć można. Akurat takie dwie przechodziły wie pan, kojarzyłem je ze szkoły. Takie laski, że mucha nie siada…

…słyszałem go z daleka już. Grzał dobrze, droga prosta i przycisnął. Proszę pana to trwało tak długo. Huknęło coś, jakby opona. To było tak blisko jak stąd do tamtego okna. Następne co pamiętam…

…głowa… to opona się urwała… ona się po prostu rozpadła… tej dziewczyny co przechodziła… jak wie pan… jakby kopnąć arbuza… nie mogę zapomnieć tej cholernej różowej mgiełki…

11 lat, a ja ją widzę codziennie. Za każdym razem kiedy przejeżdża samochód.

To co przeczytaliście powyżej, to odrobinę zawoalowana transkrypcja rozmowy pacjenta z psychologiem. To książkowy przykład Zespołu Stresu Pourazowego, z angielskiego zwanego PTSD (Post Traumatic Stress Disorder). To zaburzenie lękowe (zaburzenie – nie choroba psychiczna) wywołane przeżyciem wyjątkowo traumatycznego przeżycia.

Które może spotkać każdego z nas.

Środowisko naukowe twierdzi, że ten problem może dotyczyć 20-30% populacji. Ci sami badacze twierdzą również, że ponad połowa wróci do normy bez leczenia. Ale co z resztą?

Strażacy, policjanci, ratownicy, personel medyczny i oczywiście wojskowi – te wszystkie grupy zawodowe są wyjątkowo narażone na sytuacje, które mogą indukować PTSD. Tutaj sprawa jest w miarę oczywista: wypadki, działania wojenne, styczność z różnego rodzaju patologiami i mniej lub bardziej przerażającymi uszkodzeniami ciała i chorobami. To wszystko, to przyczynek do powstawania różnego rodzaju zaburzeń.

Wszystkie grupy zawodowe, które są narażone na zwiększone ryzyko są też w jakiś sposób przygotowywane do tego co może ich spotkać poprzez trening, wsparcie grupy, oraz – już po fakcie – pomoc psychologiczną (mowa oczywiście o warunkach idealnych – z praktyką bywa różnie). Można powiedzieć, że oni radzą sobie stosunkowo dobrze, choć i tu bywa ciężko. Ale wcześniej wymienione grupy zawodowe nie mają niestety takich przeżyć na wyłączność. Traumatyczne przeżycie może dotknąć każdego z nas.

PTSD_Trauma

Co wtedy?

Społeczeństwo jakie mamy każdy wie. Istnieje ciche potępienie wszelkich chorób i objawów, które mają gdzieś w definicji słowo „psychiczne”. Nie ważne czy to choroba, zaburzenie czy cokolwiek innego. Ludzie traktują taką osobę albo jako mazgaja, który nie potrafi się pozbierać do kupy, albo totalnego wariata, którego należy unikać. Karmieni medialną papką w świecie gdzie zakazuje się pokazania kobiecej piersi, za to rozstrzelania policjanta jest OK, mają poczucie, że widzieli już wszystko i nic nie jest w stanie ich poruszyć.

To wielki, wielki błąd.

Jeśli Ty lub ktoś z Twojego otoczenia przeżył coś z czym nie może sobie poradzić (a może to być wszystko – od wybuchu bomby, udział w wypadku i udzielanie pomocy, po złą ocenę w szkole w przypadku dzieci), jeśli jesteś w stanie przypisać co najmniej część objawów, jest prawdopodobnym że potrzebujesz pomocy specjalisty:

1. Przeżywanie na nowo: mniej lub bardziej gwałtowne natarczywie powracające wspomnienie. Sławne „flashbacki”, wywoływane najczęściej czynnikiem zewnętrznym przypominającym o traumatycznym przeżyciu.

2. Unikanie i otępienie emocjonalne: unikanie wszelkiej możliwości przypomnienia sobie wydarzenia. Czy to poprzez rozmowę, miejsce czy też osobę odpowiedzialną. Osłabienie, albo nawet kompletne zniesienie możliwości odczuwania uczuć. Poczucie, że przyszłość, w jakiś nieokreślony sposób została przed Tobą zamknięta. Depresja.

3. Pobudzenie: problemy ze snem, panowaniem nad gniewem, koncentracją. Ciągła gotowość do konfrontacji. Lęk.

4. Upośledzenie obszarów funkcjonowania: rozumiane tutaj jak pogorszenie albo całkowity brak relacji społecznych, zawodowych bądź każdej innej dziedzinie działalności człowieka.

Istnieje również kryterium dotyczące czasu trwania, którego nie podaję celowo. Czemu? Każda taka reakcja emocjonalna jest potencjalnie groźna i destrukcyjna, tak dla psychiki jak i organizmu. Jeśli Ty lub ktoś z Twojego otoczenia nie radzi sobie z tym co przeżył, nie warto patrzeć na zegarek. Warto szukać pomocy.

To właśnie ma na celu ten artykuł, nie daj sobie wmówić, że jesteś słaby, albo pokręciło Ci się w głowie. Nie przejmuj się opinią środowiska – oni nie mają pojęcia co przeżywasz, a Twoje zdrowie jest ważniejsze. Już samo uzmysłowienie sobie co się dzieje może pomóc. Jeśli sytuacja wymyka się z pod kontroli nie próbuj leczenia na własną rękę, bo jest prawdopodobne, że możesz pogorszyć sytuację.

Szukaj pomocy.

Poradnie psychologiczne, prywatne czy państwowe, lekarze psychiatrzy, grupy wsparcia i każda inna terapia to Twoja szansa na powrót do życia.

Bądź na bieżąco, dopisz się do subskrypcji!