Od jakiegoś czasu media są zapchane przez informację na temat śmierci Osamy i zadymy podczas finału pucharu Polski pomiędzy Lechem Poznań a Legią Warszawa. Dla tych, którzy przez ostatnie dni mieli przyjemność żyć w błogosławionej izolacji medialnej odsyłam do tego artykułu.

W skrócie, afera polegała na tym, że po ostatnim gwizdu na teren murawy weszli kibice Legii a zaraz po nich Lecha i zaczęli radośnie demolować cały stadion. Wyrywać krzesełka, niszczyć płoty i megafony. Ot, klasyczne zachowanie prawdziwego fana swojej drużyny. Zaraz po tym zdarzeniu rozpętała się gigantyczna afera w której każdy oskarżał każdego o zaniedbania. Do czasu aż wypowiedział się sam Premier i w iście putinowskim geście orzekł, że w jego państwie burd na stadionach nie będzie, więc zamyka stadiony Lecha i Legii.  Wszyscy obrzucają winą raz to PZPN raz to Policje a innym razem bogu ducha winną wojewodę. Tymczasem, pełną odpowiedzialność polityczną, powinien ponieść prezydent Bydgoszczy Rafał Burski.

Dlaczego?

Wszystkie kwestie związane z imprezami masowymi ( w tym meczami piłkarskimi) reguluje ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych z 20 marca 2009 roku. Jest tam zapis, że decyzję, o wydaniu pozwolenia na odbycie się imprezy masowej wydaje prezydent/burmistrz/wójt miasta w którym odbywa się zdarzenie (art.24).  Do wniosku o pozwolenie się na odbycie imprezy masowej muszą być załączone opinie od:

  • policji
  • straży pożarnej
  • dyrektora pogotowia
  • stacji sanitarno-epidemiologicznej (SANEPID)

I na ich podstawie, prezydent, na własną odpowiedzialność, wydaje pozwolenie lub go nie wydaje na odbycie się imprezy masowej.

Rafał Bruski - prezydent Bydgoszczy

W tym przypadku opinia policji była NEGATYWNA (źródło). Jako jeden z powodów wydania negatywnej opinii było nieodpowiednie przygotowanie stadionu który jest areną lekkoatletyczną. Nie jest to stadion przygotowany na mecze podwyższonego ryzyka. Niestety, w świetle prawa, są to tylko opinie które nie są w żaden sposób wiążące dla organizatora

Także, prezydent był w pełni świadomy zagrożenia jakie niesie za sobą odbycie się tego meczu, mimo to, zignorował ostrzeżenie od policji. Organu który jak mało kto zna się na tematyce bezpieczeństwa.

Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że to nie jest pierwszy raz kiedy stadion w Bydgoszczy został zdemolowany. Tego typu sytuacja miała miejsce 25 sierpnia kiedy doszło do zdemolowania systemu monitoringu i zamknięcia nowiutkiego stadionu do 15 grudnia. No ale co tam, jak się bawić po pańsku to się bawić.

W dodatku, sam prezydent popisał się swoją indolencją prawną.

Zaznaczył, że mógł odmówić organizacji meczu tylko w przypadku niezłożenia w ogóle przez organizatora opinii policji, sanepidu, straży pożarnej, czy niedopełnienia takich obowiązków, jak zapewnienie udziału służb porządkowych i medycznych, zaplecza higieniczno-sanitarnego i wyznaczenie dróg ewakuacyjnych.

Co jest oczywiście bredniami wyssanymi z palca. Mógł wydać decyzję odmowną nawet gdyby wszystkie opinie były pozytywne (a tak nie było) no ale niestety poniosła go nadmierna ambicja albo niedouczenie podwładnych.

Zdzisław Kręcina

Tropiąc jeszcze medialny bełkot którym jesteśmy karmieni chciałbym skomentować wypowiedź złotoustego Zdzisława Kręciny który również popisał się intelektualną potencją i znajomością prawa. Podczas konferencji prasowej po całym zajściu zarzucił policji prowokowanie kibiców oraz nieprofesjonalne zachowanie. Pozwolę sobie tylko zacytować kawałek wspomnianej już ustawy:

„Art. 5. 1. Za bezpieczeństwo imprezy masowej w miejscu i w czasie jej trwania odpowiada jej organizator.”

A kto był organizatorem finału pucharu Polski? tadam tadam… werble… i…. PZPN. Taaak. I to PZPN ponosi pełną prawną i finansową odpowiedzialność za niezapewnienie bezpieczeństwa. W tym momencie, każda osoba która ucierpiała podczas zamieszek (a nie brała w nich czynnego udziału) może, a wręcz powinna, żądać od PZPN odszkodowania.

Policja nie ma nic do bezpieczeństwa na stadionie. W momencie wejścia kibiców na stadion, pełną odpowiedzialność za „utrzymanie ich w ryzach” ponosi organizator (a bezpośrednio wynajęta przez niego firma ochroniarska). Policja weszła na stadion w momencie kiedy została wezwana przez organizatora ponieważ sytuacja wymknęła się spod kontroli. Zrzucanie w tym momencie odpowiedzialności za niezapanowanie nad tłumem na policję jest nomen omen krętactwem.

No a co ma do tego wojewoda? W tym przypadku akurat niewiele. Organem wydającym decyzję o pozwolenie lub nie na odbycie się imprezy masowej jest prezydent/wójt/burmistrz a nie wojewoda.

Na zakończenie, polecam krótką refleksję na temat poziomu dziennikarskiego resarchu. Śledziłem w mediach tą aferę od początku i tak naprawdę, jedyne wiarygodne i wartościowe treści pojawiły się w nesweeku. W przypadku pozostałych mediów (tvn, polsat, wyborcza, rzeczpospolita itd) była to ta sama informacyjna papka którą jedna osoba puściła w obieg a wszyscy przetwarzali. Nie siląc się nawet na przeczytanie jednej ustawy.

W temacie:

1.Okazja czyni złodzieja ? błędy których możemy uniknąć

2. Pecunia non olet ? jak nie stracić gotówki podczas podróży

3. Ile trwa założenie zestawu do skimmingu na bankomat ? video

4.Kompromitacja policji